fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dyplomacja

Polska wesprze USA za większą obecność wojskową

Amerykanie przyznali po raz pierwszy, że system obrony, którego elementem jest baza w Redzikowie (na zdjęciu ceremonia z 2016 r.), może chronić przed potencjalnym atakiem Rosji
AFP
Za większą obecność wojskową wesprzemy Amerykę przeciw Iranowi i Chinom.

Na kilka dni przed konferencją bliskowschodnią w Warszawie z ust wysokiej rangi amerykańskiego dowódcy po raz pierwszy padła deklaracja, że system obrony rakietowej, którego elementem będzie baza w Redzikowie, może posłużyć do obrony przed ewentualnym atakiem Rosji. Kreml oskarżał o to USA, od kiedy zaczęto mówić o tym projekcie 17 lat temu, jednak Waszyngton do tej pory temu zaprzeczał i wiązał budowę silosów na polskim Pomorzu i w Rumunii wyłącznie z zagrożeniem ze strony Iranu i Korei Północnej.

– Ten system może posłużyć do odparcia ataku Rosji, jeśli to okaże się niezbędne – przyznał na konferencji organizowanej przez Atlantic Council w Waszyngtonie szef operacji amerykańskiej marynarski wojennej, admirał John Richardson cytowany przez pismo wojsk USA „Star and Stripes". Odnosił się w ten sposób do rosnącego zagrożenia ze strony Moskwy po wypowiedzeniu umowy o ograniczeniu pocisków średniego zasięgu (INF).

Biały Dom zapowiedział, że na marginesie konferencji bliskowschodniej w Warszawie wiceprezydent Mike Pence złoży deklarację w sprawie wzmocnienia więzi z Polską w dwóch obszarach: bezpieczeństwa i energetyki. I choć ostateczna decyzja w sprawie większej obecności wojsk amerykańskich w Polsce zostanie ogłoszona przez Pentagon dopiero w marcu, to deklaracja Richardsona jest kolejnym sygnałem, że Amerykanie szykują się do zasadniczego wzmocnienia swojego zaangażowania militarnego nad Wisłą.

Z Trójmorzem o LNG

– Polsko-amerykańskie stosunki dyplomatyczne nigdy nie były tak intensywne jak obecnie. Konferencję bliskowschodnią ministrowie spraw zagranicznych obu krajów przygotowywali od wielu miesięcy w całkowitej dyskrecji. To buduje klimat zaufania, który przekłada się także na inne dziedziny współpracy, w tym energetykę i obronę – mówi „Rz" szef gabinetu prezydenta RP Krzysztof Szczerski.

W poniedziałek do Warszawy przyjechali ambasadorowie USA z 12 państw Europy Środkowej, które są zainteresowane importem amerykańskiego gazu LNG w ramach porozumienia o Trójmorzu. Polska oczekuje jednak przede wszystkim, że organizacja konferencji bliskowschodniej skłoni Amerykanów do zasadniczego wzmocnienia obecności wojskowej nad Wisłą mimo odejścia z Pentagonu przychylnego takiej wizji gen. Jamesa Mattisa.

– Sytuacja jest bardzo dynamiczna. Amerykanie w tej chwili jakościowo poprawiają swoją ofertę. Chodzi o to, aby nikt z zewnątrz nie miał wątpliwości, że Ameryka jest bezwarunkowo zaangażowana w obronę Polski – mówią „Rz" wysoko postawione źródła dyplomatyczne.

Z naszych informacji wynika, że Waszyngton chce wzmocnić na zasadach po części rotacyjnych, a po części stałych wszystkie rodzaje sił zbrojnych, w tym jednostki specjalne w Krakowie, marynarkę wojenną w Gdyni, lotnictwo w Łasku i Mirosławcu oraz jednostki lądowe w Żaganiu czy Orzyszu.

Jednak ceną ma być nie tylko wsparcie przez nasz kraj Ameryki wobec coraz bardziej agresywnej Rosji, co nie jest dla Polski problemem, ale także na Bliskim Wschodzie i w konfrontacji USA z Chinami. Premier Izraela Beniamin Netanjahu zapowiedział w niedzielę, że w Warszawie spotka się z Mikiem Pence'em, Mikiem Pompeo i Jaredem Kushnerem, aby omówić sposoby powstrzymania rosnącej dominacji Iranu w Syrii i szerzej na Bliskim Wschodzie. Co prawda wiceszef MSZ Maciej Lang poleciał 22 stycznia do Teheranu, aby zapobiec otwartemu konfliktowi z Teheranem, Polska solidarnie z innym krajami Unii nie opowiada się też za zerwaniem porozumienia atomowego z Irańczykami. Jednak po deklaracji izraelskiego premiera warszawska konferencja będzie z pewnością postrzegana jako wymierzona w państwo ajatollahów.

Dla kogo kontrakt na 5G

Przed podróżą Pompeo do Europy, która obejmie kolejno Węgry, Słowację, Polskę, Belgię i Islandię, amerykańscy dyplomaci przyznali, że jednym z najważniejszych celów sekretarza stanu będzie przekonanie krajów Europy Środkowej do oparcia się narastającym wpływom Chin. Chodzi nie tylko o zrezygnowanie z kontraktów na budowę internetu 5G przez Huawei, ale szerzej współpracę w ramach formatu 16+1, poprzez którą Pekin stara się umocnić swoją pozycję w tym regionie.

Zdaniem „Financial Times" Waszyngton obawia się, że poprzez niektóre mniejsze kraje regionu, gdzie władze państwowe są słabe, a podatność na korupcję duża, Chińczycy mogą łatwo spenetrować Unię. Jeszcze w czerwcu 2016 r,. w czasie wizyty Xi Jinpinga w Warszawie, polskie władze nie ukrywały, że liczą na poważne inwestycje Chin, szczególnie w rozwój infrastruktury.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA