fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dobra osobiste

Rzecznicy spierają się o los 4-letniej dziewczynki

Adobe Stock
- Dziecko nie jest własność państwa, a prawa ojca, jedynego żyjącego i prawowitego rodzica nie można ignorować - czytamy w oświadczeniu biura Rzecznika Praw Obywatelskich, które zareagowało na krytyczne wypowiedzi Rzecznika Praw Dziecka ws. 4-letniej dziewczynki.

W środę wiceminister Sprawiedliwości Michał Wójcik i Rzecznik Praw Dziecka Mikołaj Pawlak zaapelowali do Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara o wycofanie wniosku ws. natychmiastowego wydania Belgii czteroletniej Ines przebywającej w Polsce.

- Rzecznik Praw Obywatelskich przesłał pismo do polskiego sądu na wniosek ambasadora Belgii. Bez dokładnej analizy wszystkich aspektów tej sprawy. To szokujące stanowisko w przypadku, gdy chodzi o dobro czteroletniego dziecka, które ma obywatelstwo polskie i belgijskie – uważa Mikołaj Pawlak.

Czytaj także: Nie każdy rodzic odpowie za porwanie - wyrok SN

Bodnar natomiast zarzuca Pawlakowi i innym przedstawicielom władz państwowych, że kierują się motywami politycznymi i uważają że dziecko to własność państwa, ignorując przy tym prawa ojca - jedynego żyjącego i prawowitego rodzica.

Sprawa dotyczy 4-letniej Ines, nad którą zgodnie z wyrokiem belgijskiego sądu opiekę ma sprawować wyłącznie ojciec. Krótko po wydaniu orzeczenia matka dziewczynki, która była Polką zmarła. Opiekę nad dzieckiem bezprawnie przejęła babcia, matka zmarłej.

Rzecznik Praw Obywatelskich zajął się sprawą dziewczynki w grudniu 2019 r. w oparciu o wniosek Ambasadora Belgii w Polsce. Z dokumentu wynikało, że Ines jest wbrew prawomocnym orzeczeniom sądowym przetrzymywana w Polsce, a jej jedynym obecnie prawnym opiekunem jest jej biologiczny ojciec.

Bodnar zauważa, że postępowanie wyjaśniające doprowadziło do ustalenia, że w sprawie tej zostały wydane prawomocne, a więc ostateczne orzeczenia sądowe zarówno sądu belgijskiego na podstawie przepisów obowiązujących w Belgii, a więc w kraju, w którym dziewczynka miała miejsce stałego pobytu przed jej bezprawnym zabraniem przez matkę do Polski, jak i sądu polskiego, na mocy których ojciec dziewczynki ma pełnię władzy rodzicielskiej i dziewczynka ma powrócić pod jego opiekę.

- Niestety – na skutek niezastosowania się do prawomocnych orzeczeń przez matkę dziecka, a po jej śmierci w listopadzie 2019r. przez babkę dziewczynki, obecnie tak trudno jest wykonać orzeczenie sądu – działając metodą faktów dokonanych – mama i babcia doprowadziły do tego, że dziewczynka ojca nie pamięta, nie mówi w jego języku i przywiązała się do swoich obecnych faktycznych (choć nie prawnych) opiekunów - pisze Rzecznik Praw Obywatelskich.

Zaznacza, że postanowienie sądu nie zostało wykonane, ponieważ babcia dziewczynki ukrywała się, a miejsce pobytu dziecka ustalono w czerwcu br.

17 czerwca br. kurator sądowy zgodnie z nakazem miał odebrać dziewczynkę babci. Próba ta jednak nie powiodła się ponieważ w sprawie zainterweniowali przedstawiciele Rzecznika Praw Dziecka oraz Ministerstwa Sprawiedliwości.

Rzecznik Praw Obywatelskich skierował pismo do Sądu Rejonowego w Radomiu, prosząc o podjęcie „wszelkich możliwych czynności procesowych celem umożliwienia realizacji" wciąż obowiązującego orzeczenia polskiego sądu, nakazującego wydanie dziecka jego ojcu.

- Minister Sprawiedliwości Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro zdecydował 26 czerwca br. o wniesieniu do Sądu Najwyższego skargi nadzwyczajnej na postanowienie Sądu Okręgowego w Katowicach w sprawie wydania dziewczynki ojcu. Do Sądu Okręgowego w Katowicach został też złożony wniosek o wstrzymanie przymusowego wydania czteroletniej dziewczynki - poinformowało Ministerstwo Sprawiedliwości.

RPO podkreślił, że samo wniesienie takiej skargi nie wstrzymuje wykonalności zaskarżonego rozstrzygnięcia.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA