fbTrack

Budownictwo

#RZECZoBIZNESIE: Rafał Trzeciakowski: Deglomeracja? Idziemy w złym kierunku

Rzeczpospolita
Jeżeli teraz będziemy hamować Warszawę, to ona będzie rosła jeszcze wolniej w stosunku do miast europejskich – mówi Rafał Trzeciakowski, ekonomista Forum Obywatelskiego Rozwoju, gość programu Pawła Rożyńskiego.

Pojawiają się pomysły dotyczące deglomeracji w Polsce, czyli przenoszenia różnych urzędników do mniejszych ośrodków miejskich.

- Decentralizacja polega na przenoszeniu decyzji z poziomu centralnego do samorządów, a nie na fundowaniu urzędnikom wycieczek po Polsce powiatowej. Dobrze gdybyśmy dążyli do decentralizacji, niestety idziemy w innym kierunku - mówił Trzeciakowski.

- Wracając do deglomeracji. Polska jest dość słabo zurbanizowanym krajem na tle krajów rozwiniętych. Tylko jakieś 56 proc. Polaków żyje w miastach. W Niemczech czy USA jest to 74 proc. populacji. Poza tym polskie metropolie rosną wolno na tle Unii Europejskiej – dodał.

Podkreślił, że jeżeli teraz będziemy hamować Warszawę, to ona będzie rosła jeszcze wolniej w stosunku do Londynu, Dublina czy innych miast europejskich.

Gość zaznaczył, że przeniesienie urzędu do małego miasta nie zmieni fundamentalnych korzyści zaglomerowania się w dużych ośrodkach.

- Ale łatwiej zrobić to od strony politycznej, niż pozwolić ludziom w gminach podejmować różne decyzje, o które teraz się muszą pytać urzędów centralnych – ocenił.

Szwedzi mają doświadczenia z deglomeracją.

- Tam zamykano bazy wojskowe w mniejszych miastach i przeniesiono kilka urzędów do tych miast jako rekompensatę. Zamienili wojsko na urzędy. Dookoła wcale nie powstało nic więcej. Wygenerowało to bardzo duży koszt przeniesienia miejsc pracy. Urzędnicy nie chcieli wyjechać ze Sztokholmu i rezygnowali. Tylko 1 proc. urzędników zgodził się przeprowadzić. Przez 5 lat działalność urzędów była zdezorganizowana. Musieli rekrutować nowych pracowników i ich szkolić. W efekcie przez jakiś czas utrzymywać podwójną administrację. Wygenerowane koszty są nie do odzyskania w horyzoncie 20 lat – tłumaczył gość.

- W Niemczech to jest kwestia historyczna. Nie jest tak, że teraz ktoś wpadł na pomysł, przenieśli urzędy i miasta zaczęły się bardziej równomiernie rozwijać - dodał Trzeciakowski.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL