fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Brexit

Największa tajemnica Johnsona

Francja od dawna naciska na szybkie zakończenie rokowań z Wielką Brytanią. Teraz dołączyła do niej przewodząca UE Finlandia. Na zdjęciu prezydent Emmanuel Macron i premier Antti Rinne (pierwszy z lewej) 8 września w Pałacu Elizejskim w Paryżu
AFP
Francja i Finlandia dają premierowi 11 dni na przedstawienie projektu umowy rozwodowej. I nie wierzą, że to zrobi.

Sky News uznał to za breaking news. W czwartek ta czołowa komercyjna telewizja informowała, że Brytyjczycy po raz pierwszy od przejęcia władzy przez Borisa Johnsona przedstawili na papierze „niezobowiązujące pomysły", jak miałyby wyglądać niektóre elementy porozumienia o wyjściu Królestwa ze Wspólnoty. Podkreślili jednocześnie, że pełne stanowisko zostanie oficjalnie przedstawione w momencie, który Londyn uzna „za właściwy". Chodzi o to, aby nikt nie miał wątpliwości, że królestwo nie ulegnie szantażowi Francuzów.

– Mój rząd jest zdecydowany doprowadzić do porozumienia rozwodowego z Unią. Mamy na to kilka tygodni, do szczytu przywódców Unii w połowie października. Trwają w tej sprawie negocjacje w Brukseli. Wspólnie definiujemy coraz lepiej obszar, gdzie mógłby zostać znaleziony kompromis – powiedział Jonathan Knott, ambasador Wielkiej Brytanii w Polsce, który był w czwartek gościem redakcji „Rzeczpospolitej".

Jednak w Paryżu, Warszawie i większości innych stolic Unii trudno znaleźć kogoś, kto wierzy, że Johnson ma pomysł, jak przełamać pat, w jakim rokowania znajdują się ponad trzy lata od referendum rozwodowego.

– Mandat unijny zakłada, że po brexicie nie będzie kontroli na granicy między Republiką Irlandii a Irlandią Północną, a jednocześnie że zostanie zachowana spójność jednolitego rynku i nie będą miały do niego otwartego dostępu kraje trzecie, które nie wypełniają unijnych regulacji. I ten mandat się nie zmieni. Backstop, utrzymanie w całym Zjednoczonym Królestwie lub przynajmniej w Irlandii Północnej większości regulacji jednolitego rynku, miał spełniać oba te warunki Brukseli. Ale Brytyjczycy nie chcą backstopu. Naprawdę nie widać, jak można by to osiągnąć w inny sposób – mówi „Rz" bywalec posiedzeń Rady Europejskiej.

Gra Francji

– To jest hiperwrażliwa sprawa – odpowiedział ambasador Knott na pytanie, czy poza najbliższym otoczeniem Borisa Johnsona brytyjska administracja wie, na czym mogłaby polegać formuła, która pozwoli na przełom w rokowaniach.

Dominique Moisi, założyciel Francuskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (IFRI), ocenia jednak tylko na 1 proc. szanse, że Johnson jest „tak genialnym negocjatorom", i nie tylko wie, jak przełamać impas w rokowaniach, ale też potrafi go zachować w całkowitej tajemnicy.

– Prezydent Macron chce wyciągnąć na światło dzienne grę brytyjskiego premiera. Pokazać, że tak naprawdę nie prowadzi on żadnych rokowań, tylko chce zyskać na czasie, aby tuż przed 31 października przyznać, iż umowa wyjścia z Brukselą nie jest możliwa i jedyną opcją jest twardy, bezumowny brexit – mówi „Rz" Moisi.

W środę, po spotkaniu w Pałacu Elizejskim, premier Finlandii Antti Rinne i prezydent Emmanuel Macron ostrzegli, że jeśli ich warunek nie zostanie spełniony, „to po wszystkim" – twardy brexit jest nieunikniony. Ich zdaniem po prostu nie będzie później czasu, aby wynegocjować skomplikowane formuły prawne, które pozwolą nie tylko na modyfikację porozumienia wynegocjowanego przez Theresę May, ale także jego ratyfikację przez Izbę Gmin.

– Stawianie takich terminów nie jest pomocne – podkreślił ambasador Knott.

Część unijnych dyplomatów faktycznie uważa, że w sprawie brexitu Francja prowadzi własną grę. Z jednej strony, wprowadzając Wielką Brytanią w coraz większe trudności, prezydent Macron chce pokazać, co może oznaczać głosowanie w 2022 r. na Marine Le Pen i doprowadzenie do wyjścia kraju z Unii. Z drugiej, w Paryżu żywa jest tęsknota za mniejszą Unią, w której Francuzi znów mogliby odgrywać decydującą rolę. W szczególności Francja liczy, że jej stolica mogłaby przejąć od Londynu rolę czołowego ośrodka finansowego zjednoczonej Europy.

– Francja chce zachować bliskie stosunki z Wielką Brytanią, szczególnie gdy idzie o współpracę wojskową. Jednak w sprawie brexitu dominującym uczuciem w Paryżu jest w tej chwili rezygnacja i rosnąca irytacja. Macron chce po prostu zamknąć tę sprawę tak, aby Unia mogła zająć się innymi rzeczami – uważa jednak Dominique Moisi.

Stormont bez prawa weta

Francja, jak każdy inny kraj, może zawetować ewentualną prośbę Wielkiej Brytanii o przedłużenie rokowań. Wzięcie w pojedynkę odpowiedzialności za bezumowne wyjście Królestwa z Unii nie byłoby jednak na rękę Francuzom.

Do tego zresztą daleko: w piątek Sąd Najwyższy w Londynie zdecyduje, czy zawieszenie przez Johnsona na pięć tygodni (do 14 października) prac Izby Gmin było zgodne z prawem i czy premier nie wprowadził tu królowej w błąd. Jeśli wyrok będzie dla rządu niekorzystny, może nawet dojść przed planowaną datą brexitu do przedterminowych wyborów.

Ambasador Knott podkreślił jednak: jest bardzo mało prawdopodobne, aby do brexitu nie doszło. A rząd Jej Królewskiej Mości pracuje nad tym, aby nastąpiło to 31 października.

Arlene Foster, liderka Demokratycznej Partii Unionistycznej, która wspiera torysów, ostrzegła w środę, że porozumienie rozwodowe nie może zawierać backstopu, tak ograniczonego do Irlandii Północnej, jak i dotyczącego całego królestwa, w obecnej formie. W szczególności wszelkie regulacje europejskie, które miałyby obowiązywać w Ulsterze, musiałyby być zatwierdzane przez parlament prowincji (Stormont). Unijny negocjator Michel Barnier dał jednak do zrozumienia, że Bruksela na to zgodzić się nie może.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA