fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Gdy majątkowy striptiz szkodzi

123RF
Teoretycznie im większa jawność wśród ludzi mających dostęp do grosza publicznego, tym lepiej. Jednak nawet szczytny zamysł może zaszkodzić, gdy się zdrowo przesadzi. Tak jak w projekcie ustawy o jawności życia publicznego autorstwa ministra tajnych służb Mariusza Kamińskiego.

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar nazwał to powszechną lustracją majątkową. Coś w tym jest, jeśli liczbę zobowiązanych do ujawnienia majątku zwiększa się nagle o ponad połowę, do 800 tys. osób. Obowiązek obejmie m.in. członków władz spółek z co najmniej 10-proc. udziałem Skarbu Państwa lub samorządów, urzędników sądowych, samorządowych i tych z korpusu służby cywilnej, żołnierzy, strażaków, a nawet powiatowych lekarzy orzeczników ZUS. A to tylko część tej potężnej grupy. Na ogólnodostępnej stronie Biuletynu Informacji Publicznej mają ujawniać wszystko jak na spowiedzi.

Jeśli ktoś odpowiada za publiczne pieniądze, to powinno się móc sprawdzić, kim jest, co posiada, czy się kosztem podatnika nie wzbogacił. Również kandydaci do władz spółek, w których składa się oświadczenia, powinni być poza podejrzeniem – jak żona Cezara. Krętacze zaś powinni się bać i spółek z udziałem państwa unikać. Tyle że tak nie będzie....

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA