Reklama

Budżet napięty, protest spóźniony

Kiedy władza szasta pieniędzmi, rozdaje, komu chce i jak chce, wokół wszyscy dostają podwyżki, nawet górnicy z deficytowych kopalń, a ty obchodzisz się ciągle smakiem, masz prawo być wkurzony. Nic dziwnego, że pracownicy sfery budżetowej, którzy od sześciu lat mają zamrożone płace, zapowiadają protesty. Wiele jednak nie wskórają.

Publikacja: 12.07.2018 21:00

Budżet napięty, protest spóźniony

Foto: 123RF

To już widać.

Choć OPZZ grozi, Solidarność ostrzega, to rząd wszystkich ignoruje. Wie, że już przesadził z wydatkami, z 500+, Mieszkaniem+, obniżeniem wieku emerytalnego itd. Ostatnio było to 300 zł kredkowego, choć podręczniki są w Polsce darmowe, a to właśnie na dzieci i ich potrzeby rodzice dostają (przynajmniej w teorii) 500+.

Premier Mateusz Morawiecki zdaje sobie sprawę z tego, że już długo rząd PiS jedzie z wydatkami po bandzie, licząc, że nic złego się nie wydarzy, a wpływy z podatków dalej będą rosły. Ale spowolnienie gospodarcze czy nawet kryzys są nieuchronne, a już teraz finanse publiczne są napompowane jak balon. To dlatego Morawiecki odmówił nawet niepełnosprawnym, choć było to kosztowne wizerunkowo.

Rząd zresztą zawsze był oporny wobec postulatów budżetówki. Lekarze, nauczyciele, urzędnicy czy policjanci nie zablokują ważnej fabryki, nie wyłączą prądu, nie ruszą z kilofami na stolicę jak górnicy (mieliby grozić długopisami czy stetoskopami?). Dużo większe możliwości mają policjanci. Ale tylko teoretycznie.

Ostatnio przez jeden dzień, zamiast wystawiać mandaty, dawali pouczenia. Pędzący swymi limuzynami członkowie rządu czy posłowie nawet się pewnie z tego protestu ucieszyli.

Reklama
Reklama

Dla sfery budżetowej nie ma dobrych wiadomości. Inflacja będzie rosła, realne dochody pracowników powinny się kurczyć. Efekt dołowania budżetówki już jest dramatyczny – brakuje tysięcy pracowników. Co gorsza, jak już kandydaci przychodzą, to często z wątpliwymi kwalifikacjami.

Rząd się boi, że jak ustąpi choćby o metr, to wkrótce przyjdą kolejne grupy społeczne. Smutna konstatacja jest taka, że przedstawiciele sfery budżetowej spóźnili się z zapowiedziami protestów. Wszystko, co w obecnej sytuacji finansowej można było rozdać, zostało już rozdane.

Opinie Ekonomiczne
Cezary Szymanek: Czy Kodeks Dobrych Praktyk MAP odbije spółki Skarbu Państwa z rąk polityków
Opinie Ekonomiczne
Cezary Kochalski: Istota zysku lub strat banku centralnego
Opinie Ekonomiczne
Paweł Rożyński: Powtórka z Euro 2012 w większej skali? Nadchodzi „klęska urodzaju”
Opinie Ekonomiczne
Czas na gospodarkę umiaru
Opinie Ekonomiczne
Witold M. Orłowski: Mercosur i rolnicy
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama