fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Tarnów pełen startupów

Proteza dłoni oraz rękawica sensoryczna firmy ExoGecko może pomagać w rehabilitacji oraz sterowaniu maszynami chwytający.
materiały prasowe
Wydarzenie zdominowali młodzi innowatorzy. Uczestniczący w dyskusjach przedstawiciele rządu podkreślali, że zapał startupowców nie może przegrywać z niechęcią urzędników.
W trakcie imprezy odbyły się prezentacje 70 startupów. Reprezentowały one najróżniejsze branże, od fintech i aplikacji medycznych, poprzez roboty, po systemy magazynowania.
Zygmunt Berdychowski, prezes Instytutu Wschodniego, organizator Forum w Tarnowie, podkreślał, że tegoroczna impreza jest rekordowa.
– W tym roku w naszym startupowym konkursie bierze udział 112 innowacyjnych firm, to o 100 proc. więcej niż w roku ubiegłym – mówił.

Do Niemiec jeździmy z robotami

Podczas panelu „Polska 4.0 – kto dodaje gazu, kto zmienia biegi, a kto zaciąga hamulec" Paweł Szefernaker, sekretarz stanu w Kancelarii Premiera, zwracał uwagę na potencjał, jaki ma nasz kraj w obszarze innowacji.
– Mamy coraz więcej startupów, cenionych programistów, coraz lepsze zaplecze laboratoryjne na uczelniach i dedykowane programy rozwojowe, m.in. Start in Poland – mówił.
Podkreślał, że należy zmieniać podejście urzędników. – Starania młodych innowatorów nie mogą rozbijać się o urzędnicze zaniedbania i niechęć. Mamy do czynienia z czwartą rewolucją i musimy wziąć w niej aktywny udział – wskazywał.
Jego zdaniem dzięki planowi Morawieckiego możliwe jest dokonanie skoku cywilizacyjnego, dzięki wykorzystaniu innowacji wdrażanych przez młodych startupowców. – Wróciłem właśnie z Targów w Hanowerze – to największa tego rodzaju impreza technologiczna na świecie. Kanclerz Angela Merkel była pod dużym wrażeniem oferty polskich innowatorów. Przed laty jeździliśmy do Niemiec na roboty, a teraz jeździmy tam z robotami – konkludował Szefernaker.

Infrastruktura dla rozwoju konkurencji

Uczestnicy sesji „Większa koncentracja czy szersza liberalizacja? Efektywna konkurencja czy precyzyjna regulacja? W jaki sposób zapewnić rozwój rynku gazu?" zwracali uwagę, że bez inwestycji w nowe połączenia gazowe nie będzie konkurencyjnego rynku gazu.
Krzysztof Hnatio, prezes Gas Storage Poland, podkreślał znaczenie terminala LNG. – Gazoport w Świnoujściu spowodował pojawienie się wreszcie w naszym kraju surowca z nowego kierunku od nowych dostawców, bo wcześniej mieliśmy właściwie tylko gaz z Rosji – mówił.
Rafał Soja, prezes Tauronu Sprzedaż, mówił, że kluczowa jest dostępność do połączeń międzysystemowych. – Cały czas są duże różnice cenowe między Polską a sąsiadami. Duży wpływ ma tu oczywiście polityka, ale trzeba te różnice niwelować przez zwiększenie dostaw z innych kierunków. Dywersyfikacja jest podstawą liberalizacji, bo to tworzy konkurencję, a rynek służy klientowi. – stwierdził. Jego zdaniem w 2024 r. możemy spodziewać się uwolnienia rynku gazu dla klientów indywidualnych.

Za dużo starych lodówek

W sesji „Smart home and smart industry – nowe metody zdobywania energii" dyskutowano o nowym podejściu do tematu energetyki. Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej, mówił, że energia odnawialna jest siłą burzącą, która tworzy nową sytuację, nowe modele biznesowe.
– Bez odnawialnych źródeł energii nie ma ani rynku, ani innowacji. Nie będzie internetu energetycznego, jeśli nie będziemy mieli rozwiniętych tych źródeł – mówił. Wiśniewski przytoczył przykład prawa, które może blokować rozwój. – W XV wieku cesarz japoński zakazał używać koła i ten kraj przez dwa wieki nie mógł się rozwinąć, bo takie miał prawo. Podobnie jest z ustawą o OZE, która zablokowała rozwój tej branży w naszym kraju – mówił prezes IEO.
Wiśniewski przyznał, że boi się modelu abonamentowego. – Stała cena bez względu na zużycie energii nie służy ani rynkowi, ani środowisku. Tak było za George'a W. Busha i w żaden sposób nie stymulowało to ludzi do oszczędzania, przez co przysłowiowa żarówka świeciła się przez cały czas i nikt nie chciał jej gasić – stwierdził.
Prezes Instytutu wskazywał, że przy 16 mln użytkowników energii w Polsce potrzeba implementacji koncepcji smart, czyli inteligentnych technologii zarządzania energią oraz jej popytem. – W Afryce nie buduje się olbrzymich sieci oplatających poszczególne kraje, tylko wykorzystując najnowsze rozwiązania, buduje się lokalne sieci. Podobnie jest tam z telekomunikacją. Nie ciągnie się kabli, tylko stawia nowoczesne sieci telefonii komórkowej. U nas dominuje centralizm tak w wytwarzaniu, jak i dystrybucji energii, a nie myśli się o rozproszeniu – wskazywał.

Długi cykl życia

Zygmunt Łopalewski, rzecznik Whirlpool Corporation Polska, mówił podczas sesji, że powoli zbliżamy się do ściany, jeśli chodzi o budowę jeszcze bardziej efektywnych urządzeń. – W ciągu dziesięciu lat podnieśliśmy efektywność sprzętu AGD o 40–50 proc. Obecnie jesteśmy w stanie zwiększać ją o 15–20 proc. – przypomniał.
Łopalewski wskazywał, że problemem jest nie tyle efektywność, ile praca starych urządzeń. – W Polsce jest około 13 mln lodówek. Z tego przestarzałych modeli z klasy energetycznej B i C jest 3 mln urządzeń. Najnowsze urządzenia klasy A+++ są cztery razy bardziej efektywne od tych z klasy B. Roczny koszt energii dla lodówki średniej klasy, czyli A+, to 160 zł. Opłaca się wyłączać z eksploatacji stare urządzenia, bo to realna oszczędność – wskazywał.
Rzecznik Whirlpoola zaznaczał, że w Polsce cykl życia urządzeń AGD wynosi około dziesięciu lat, zaś w Wielkiej Brytanii tylko cztery. – Od lat obserwujemy taki trend, że każdy z dużych producentów AGD ma aplikacje mobilne pozwalające monitorować stopień zużycia energii w cyklach i od razu jest to przeliczane na koszty – mówił.

Wyjątkowy podwodny mocarz - Sebastian Dawid Olędzki, prezes spółki Bisonte

Rz: Czym się zajmuje wasz robot?
Sebastian Dawid Olędzki: To wielozadaniowy robot podwodny, projektowany przede wszystkim w celu zastąpienia ludzi, w zadaniach podwodnych, w środowisku niebezpiecznym czy skażonym. Jako pierwszy na świecie miniaturowy robot podwodny jest w stanie poza inspekcją pełnić zadania naprawcze czy konserwacyjne. Dzięki temu, że jest w stanie przenieść ponad 30-krotnie większy ładunek niż inne roboty tej klasy.
Gdzie robot był testowany?
Demonstrator technologii był testowany na basenie, a wybrane części systemu na zalewie Zakrzówek w Krakowie. Testy dowiodły prawdziwości założeń, faktycznie ultralekki kadłub o zmiennej geometrii jest w stanie zastąpić tradycyjne konstrukcje.
Czym wyróżnia się ten robot na tle innych tej klasy?
Nie jest tylko mogącą poruszać się pod wodą kamerą, ale pozwala użytkownikowi na montaż szerokiej gamy akcesoriów od robotycznego ramienia aż po pełnowymiarowy sonar.
Gdzie chcecie zastosować to urządzenie?
Głównymi odbiorcami będą przemysł wydobywczy i energetyczny, a także instytucje naukowe oraz instytucje zajmujące się reagowaniem w czasie katastrof ekologicznych. W późniejszym okresie rozwiązanie może trafić na szerszy rynek, np. do fotografów amatorów.
W jaki sposób pozyskaliście pieniądze na projekt?
Finansowaliśmy go z funduszy własnych, obecnie trwają prace nad prototypem, który umożliwi zaprezentowanie inwestorom pełnych możliwości robota. Nasza spółka jest spin-offem AGH w Krakowie, czyli spółką założoną przy udziale naszej uczelni. W naszej spółce AGH jest mniejszościowym udziałowcem. —rozmawiał Michał Niewiadomski

Chcemy chronić dłonie - Dominika Więcek, project manager ExoGecko

Rz: Podczas Forum Inwestycyjnego w Tarnowie prezentujecie model protezy dłoni. Jakie spełnia ona funkcje?
Dominika Więcek: Nasz projekt składa się z modelu protezy dłoni oraz rękawicy sensorycznej. Rękawica jest w pełni opracowana przez nasz zespół. Model protezy jest wydrukowany dzięki technologii 3D. Użytkownik, zakładając rękawicę sensoryczną, poprzez ruchy palcami wysyła sygnały, które są przekazywane za pomocą modułu Bluetooth, a ten moduł opracował również nasz zespół. Proteza dłoni pobiera wysłane sygnały i tym samym ruch z rękawicy jest odwzorowany na protezie. To jest początkowa koncepcja wspomaganej rękawicy opracowanej na podstawie egzoszkieletu.
Gdzie widzicie zastosowanie tego egzoszkieletu?
Możemy wyodrębnić trzy dziedziny. Pierwsza to rehabilitacja, bo rękawica będzie wspomagała pracę kończyn górnych w przypadku osoby, która ma częściowe schorzenie tej części ciała. Druga to wprowadzenie nowego interfejsu człowiek-maszyna. Chcielibyśmy za pomocą tej maszyny operować maszynami chwytającymi. To poprawi precyzję operatora. Trzeci to ochrona kończyn górnych w zawodach wysokiego ryzyka. Chcemy, by nasza rękawica była na tyle elastyczna, aby ochraniała kończyny górne pracownika i zapewniała mu swobodę pracy.
W jaki sposób pozyskaliście fundusze na ten projekt?
Jeśli chodzi o druk 3D, to wykorzystujemy drukarkę, która jest dostępna na naszej uczelni. Otrzymaliśmy grant rektorski z koła naukowego. Pozwolił on nam sfinansować silniki, które są największym wydatkiem w tym projekcie, a także uzyskaliśmy dostęp do mikroprocesorów na uczelni. AGH wiele nam pomaga przy tym projekcie. Mamy duże wsparcie merytoryczne od pracowników naukowych.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA