Na nagraniu zamieszczonym przez Radio Swoboda widać, jak Stiepan Łatypau leżu na drewnianej ławce w klatce dla więźniów. Wokół niego gromadzą się funkcjonariusze, a w tle słychać krzyk uczestników rozprawy.

Na kolejnym filmie pokazano więźnia wynoszonego do karetki. Na jego koszuli można zauważyć ślady krwi. Lokalne media poinformowały, że Łatypau żyje.

"Białoruski aktywista, więzień polityczny Stiepan Łatypau poderżnął sobie gardło na sali sądowej" - napisała na Twitterze Swietłana Cichanouska.

"Grożono mu, że jeśli nie przyzna się do winy, to jego rodzina będzie prześladowana. To jest wynik terroru państwowego, represji, tortur na Białorusi. Musimy to natychmiast przerwać!" - dodała była kandydatka w wyborach prezydenckich.

Niezależna Nasza Niwa poinformowała, że funkcjonariusze, którzy pilnowali więźnia na sali rozpraw, nie mogli natychmiast udzielić mu pomocy, ponieważ nie mieli odpowiednich kluczy do klatki. "Zanim cela została otwarta, Stiepan stracił przytomność" - napisano.

Łatypau został zatrzymany we wrześniu ubiegłego roku podczas akcji tłumienia masowych protestów związanych z wynikiem wyborów prezydenckich.

Aresztowano go na mińskim placu, który niektórzy mieszkańcy i media nazwali "Placem Zmian".

Łatypau stał tam przed muralem, próbując zapobiec zamalowywaniu opozycyjnych graffiti przez pracowników państwowych.

Został oskarżony o organizowanie zamieszek, stawianie oporu i oszustwo, a także oskarżony w telewizji państwowej o planowanie otrucia funkcjonariuszy. Zaprzecza on wszelkim zarzutom.