fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Archeologia

Archeolodzy odkryli szkielet ukrzyżowanego mężczyzny

Adobe Stock
Szkielet trzydziestoletniego ukrzyżowanego mężczyzny odkryli włoscy naukowcy. To dopiero drugi taki przypadek na świecie.

Szczątki te pochowano około dwa tysiące lat temu, nie na cmentarzysku ale w oddzielnym grobie. Archeolodzy odkopali je już w 2007 roku, ale wtedy nie zwróciły one szczególnej uwagi. Dopiero teraz zajął się nimi drobiazgowo zespół z uniwersytetów w Ferrarze i Florencji, kierowała nim prof. Emanuela Gualdi-Russo. Rezultaty analiz opublikowało pismo "Archaeological and Anthropological Sciences". 

 

 

Szkielet odkopano na północy Włoch, w Larda di Gavello koło Rovigo, w dolinie rzeki Pad.  - Pomimo złego stanu zachowania szkieletu, byliśmy w stanie wykazać, że te ludzkie szczątki noszą ślady uszkodzeń związanych z tego typu egzekucja - napisała w artykule prof.  Gualdi-Russo, specjalizująca się w anatomii człowieka.  Dotychczas znany był tylko jeden archeologiczny dowód ukrzyżowania - to szkielet 20-letniego mężczyzny odkopany w 1968 roku na północny-wschód od Jerozolimy, w miejscowości Giv,at ha-Mivtar. W kości pięty tkwił żelazny gwóźdź długości 11,5 cm, którym przybito nogę do krzyża.

Człowiek z Gavello to drugi archeologicznie potwierdzony przypadek ukrzyżowania. "W prawej pięcie, jedynej zachowanej,  widnieje otwór pozostawiony przez gwóźdź, przebił on stopę na wylot, co do tego nie ma wątpliwości" - stwierdza autorka artykułu. 

Krzyżowanie  (summum supplicium, kara najwyższa, jak definiował ówczesny kodeks karny), stosowano w państwie rzymskim od III wieku przed Chrystusem do czasu, gdy cesarz Konstantyn I w IV wieku naszej ery zakazał tej praktyki. Przez [ponad pół tysiąclecia, gdy krzyżowanie było stosowane, poddano tej męczarni dziesiątki tysięcy ludzi; tylko po klęsce Spartakusa, przy via Appia w Rzymie konało na krzyżach 6000 gladiatorów i niewolników. Czym w takim razie wytłumaczyć fakt, że w zasadzie nie ma archeologicznych śladów tego koszmaru? Badacze podkreślają, że krzyżowani byli głównie zbrodniarze (według ówczesnych pojęć), dezerterzy, niewolnicy, ojcobójcy, matkobójcy. Ich zwłok nie szanowano, ciskano je do rzek, fos, na śmietniska, dawano psom jako karmę. Dlatego, praktycznie, przestawały istnieć, kości przestawały stanowić integralny cały szkielet, znikały w przyrodzie, istniała minimalna szansa na ich przetrwanie. 

Natomiast gwoździe także nie stawały się źródłami archeologicznymi, ponieważ wyciągano je ze zwłok, ze względu na ich wartość użytkowa ale także z tego powodu, że przypisywano im magiczne właściwości i zachowywano jako amuletu - taki gwóźdź, nawet znaleziony po dwóch tysiącleciach, niczym nie daje poznać, do jakiego celu był użyty.

 

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA