fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Michał Kolanko: Prawybory sukcesem Konfederacji

Fotorzepa/Jakub Czermiński
Decyzja Konfederacji i wygrana Krzysztofa Bosaka kończy pewien okres prekampanii wyborczej. Znamy już kandydatów wszystkich głównych sił. Niektórzy - jak lider PSL i prezydent Andrzej Duda - od miesięcy prowadzą kampanię. Decyzja Konfederacji kończy czas niepewności. Po decyzji marszałek Witek (w ostatnim możliwym terminie, czyli w lutym) kampania ruszy pełną parą.

- Powtórzmy efekt wiosny, jesieni 2019. Powtórzmy to, że nasi wyborcy nie są rozdarci. Że dostają w pakiecie i środowiska wolnościowe, narodowe i KORONĘ - mówił w trakcie swojego przemówienia po prawyborach Konfederacji kandydat z drugą największą liczbą głosów, Grzegorz Braun. I wymieniał nowe środowiska, które dołączają lub dołączały do Konfederacji ze względu na połączenie tych trzech nurtów w jedną formację. To dobre podsumowanie celu, jaki ma przed sobą Konfederacja i Krzysztof Bosak w wyborach prezydenckich: Poszerzyć elektorat jednocześnie zachowując swoistą "spójność w różnorodności" samej Konfederacji.

Prawybory w Konfederacji - jak zwrócił niedawno uwagę szef Klubu Jagiellońskiego Piotr Trudnowski - nie były ani żartem, ani ustawką. Świadczył o tym też przebieg głosowania w sobotę, które było pełne emocji, zwłaszcza w ostatnich rundach. Realnie nic nie było rozstrzygnięte aż do ostatnich minut. Zdecydowała decyzja trzeciego w rywalizacji Artura Dziambora, którego elektorzy poparli Bosaka z Ruchu Narodowego. Każdy z trzech faworytów - Bosak, Dziambor i Braun - miał aż do ostatnich rund szansę na zwycięstwo. Od wielu lat w polskiej polityce nie było procesu wyborczego, który byłby tak nieprzewidywalny. Konfederacji przez ostatnie tygodnie udało się przyciągnąć uwagę mediów i wyborców prawyborami. I to bez częstej w takich przypadkach toksycznej rywalizacji. To sukces projektu “prawyborów”, dobrze przemyślanego organizacyjnie i politycznie. 

Konfederacja wybrała kandydata, który ma największe szanse  na poszerzenie elektoratu partii. Bosak nie będzie tylko zabierał Dudzie, ale może też sięgnąć po umiarkowanych wyborców innych partii i tych, którzy do tej pory nie głosowali. Gdyby Konfederacja wybrała Grzegorza Brauna lub Janusza Korwin-Mikkego, walka o tych wyborców byłaby znacznie trudniejsza.  Dlatego na takie właśnie rozwiązanie po cichu liczyli politycy PiS. Bosak jako kandydat Konfederacji jest dla PiS złą wiadomością. Jego wybór może też wzmocnić rywalizację na styku tych dwóch sił i zmusić PiS oraz prezydenta Andrzeja Dudę do korekty swojej strategii. Start Bosaka wzmacnia też przekonanie, że wybory prezydenckie w 2020 roku to wybory, które przybliżą polską politykę do przełomu generacyjnego. Bosak (rocznik 1982) jest w tej chwili najmłodszym kandydatem na prezydenta ze wszystkich głównych sił. Drugi w tej rywalizacji jest lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz.

Podstawowym wyzwaniem stojącym przed Krzysztofem Bosakiem jest utrzymanie impetu Konfederacji czyli wynik nie gorszy niż w sejmowych wyborach w ubiegłym roku. To otworzy Konfederacji nowe możliwości przed wyborami do Sejmu w 2023 roku. 

 

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA