fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy Rzeczpospolitej

Pracujemy nad innowacjami

materiały prasowe
Polskie firmy prowadzą badania m.in. nad nowymi materiałami i sposobami pakowania – mówi Wacław Wasiak, dyrektor Polskiej Izby Opakowań.
Rz: Program 500+ pomaga branży opakowań?
Wacław Wasiak: Przyjmuje się, że dwie trzecie opakowań trafia do przemysłu spożywczego, więc działający w Polsce producenci wykorzystują ten naturalny rynek. Branża wyrobów szybko zbywalnych warta jest w Polsce 620 mld zł, a szacuje się, że z 23–25 mld zł, jakie wygeneruje dla rynku program 500+ w 2017 roku, połowa zostanie wydana właśnie na towary szybko rotujące, czyli rynek powiększy się o 10–12 mld zł. Z tej sumy ok. 10 proc., czyli miliard, trafi do producentów opakowań, bo mniej więcej taki jest udział kosztów opakowania w cenie produktu.
Skoro Polska jest potęgą w produkcji żywności, ile na tym skorzystają producenci opakowań?
Działający w Polsce przemysł to nowoczesna i dobrze zarządzana gałąź gospodarki. W tym segmencie bardzo ważna jest kwestia bezpieczeństwa produktu. Chodzi nie tylko o jego ochronę przed warunkami zewnętrznymi, ale i wydłużenie wartości użytkowych. Polskie firmy prowadzą badania m.in. nad nowymi materiałami i sposobami pakowania, które spowolnią procesy biochemiczne. Przyszłościowe rozwiązania w przemyśle opakowań są niezbędne, aby wydłużyć termin przydatności do spożycia.
Oddychające materiały?
Chodzi o takie materiały, które np. przepuszczają na zewnątrz szkodliwe gazy, a zarazem umożliwiają z zewnątrz dostęp tlenu. Mogą to być także absorbenty. Przykładem są produkowane przez żyrardowską Pomonę saszetki wchłaniające selen. Podczas dojrzewania owoce wydzielają ten gaz. Przyspiesza on dojrzewanie, co jest niekorzystne w transporcie. Polskie jabłka, które płynęły miesiąc do Wietnamu, chronione były przez właśnie takie torebki. Odbiorca zapewniał, że jeszcze nigdy nie otrzymał tak świeżych jabłek.
Opakowania kojarzą się z papierem i tekturą. Ten materiał ma przyszłość?
Jak najbardziej, m.in. w związku z rozwojem elektronicznego handlu, który wymaga lekkich i trwałych opakowań. Nawet w tym segmencie stawiamy na innowacje i wspólnie z naukowcami z Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego w Szczecinie, placówek z Belgii i Niemiec realizowaliśmy międzynarodowy projekt badawczy SoLaPack, którego celem było wynalezienie powłok skutecznie izolujących tekturę od żywności. Takie substancje pozwolą używać opakowań wytworzonych z makulatury, która może zawierać np. szkodliwą farbę drukarską. SoLaPack jest na etapie badań ekonomicznych. Na razie produkcja substancji izolującej prowadzona jest w skali laboratoryjnej i firmy muszą się upewnić, że ceny nowego rozwiązania będą akceptowalne dla klientów.
Kolejny projekt SelectPerm ma stworzyć nowe folie przepuszczające odpowiednie ilości tlenu i wypuszczające dwutlenek węgla, co zapobiegnie procesom gnilnym przechowywanych owoców lub serów. W Europie rocznie wyrzuca się ponad ćwierć miliona ton zgniłych owoców i warzyw, a taka folia pomoże zmniejszyć marnotrawstwo. Oba projekty były finansowane przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju.
A jak polskie firmy radzą sobie z nowoczesną techniką? Doganiamy świat?
Mamy firmy, którymi można się pochwalić. Choćby działdowski Dekorglass Gabriela Chojaka. Firma powstała 20 lat temu i wyspecjalizowała się w zdobieniu butelek. Zatrudnia 1200 osób, oferuje różne techniki zdobień i przygotowuje ekskluzywne butelki do alkoholi i perfum na zlecenie odbiorców z 81 krajów. Wyposażona jest w zachodnioeuropejskie maszyny, ale ich obsługę opanowała lepiej od innych firm.
Inny przykład to spółka Radpak z Włocławka, należąca do Tadeusza Radzanowskiego. Zatrudniająca sto osób firma obchodzi w tym roku ćwierćwiecze istnienia. Produkuje maszyny do pakowania produktów sypkich, kartoniarki, dozowniki. Eksportuje 70–75 proc. produkcji. Jednym z większych w Europie producentów plastikowych pojemników (m.in. wiader do farb) jest słupski Plast-Box. Giełdowa spółka ma fabrykę w Polsce i na Ukrainie. Ponad 10-procentowym udziałem w polskim rynku tektury falistej może pochwalić się spółka TFP z Dziećmierowa pod Poznaniem. Ta rodzinna firma prowadzona przez Lucjanę Kuźnicką-Tylendę dorobiła się nawet własnych technologii produkcji opakowań.
Czy wymagania ekologiczne zmienią rynek opakowań?
Nasze programy badawcze pokazują, że szukamy nowych, ekologicznych rozwiązań dla branży opakowań. My także musimy dbać, aby nasze produkty były jak najmniej uciążliwe dla środowiska. Dyskutowany jest pomysł gospodarki w obiegu zamkniętym, ale jak wszędzie, musi to być robione ze zdrowym rozsądkiem.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA