Wyeliminowanie smogu przyczyniłoby się do zmniejszenia nawet o 30 proc. odsetka dzieci chorych na astmę oskrzelową – wynika z danych ERS. Jak informuje termedia.pl analiza dotyczy populacji 18 krajów europejskich i została zaprezentowana przez Barcelona Insitute for Global Health.

Czytaj też: Leki wziewne ratują życie, ale źle ich używamy

Dla oceny wpływu smogu na występowanie astmy dziecięcej analizowano dane pokazujące najniższe i najwyższe narażenie na smog. Na tej podstawie przeprowadzono kalkulację ryzyka wystąpienia astmy – w sytuacji niskiego natężenia smogu w badanej populacji można oczekiwać zmniejszenia o 66600 przypadków w razie braku występowania czynników ekspozycyjnych związanych ze smogiem, natomiast dla wysokiego natężenia 190000 przypadków astmy u dzieci w skali roku. Analiza ta wskazuje na potencjalnie 33 proc. zwiększenie występowania przypadków w rejonie wysokiego narażenia smog. 

Czytaj też: Smog zmniejsza naszą inteligencję

Normy smogu wielokrotnie przekroczone

Zalecenia WHO wskazują, że poziom PM2,5 nie powinien przekraczać 10 µg/m 3 (średni roczny), a NO2 stężenia 40 µg/m 3. Niestety w wielu miejscach, zwłaszcza w Polsce są te normy wielokrotnie przekraczane. W Polsce norma określana prawem dla pyłów drobnych to 50 µg/m 3 (średnia dobowa), jako poziom informowania przyjmuje się 200 a alarmowy – 300 µg/m 3 (średnia dobowa). Nawet jeśli przyjąć bardziej liberalne normy wynikające z polskiego zapisu prawa to dla miasta Krakowa zostały one przekroczone 87 razy w trakcie roku 2017. Według raportu WHO wśród 50-ciu najbardziej zagrożonych smogiem miast w Europie niestety dominują polskie miasta (33 miasta), w tym rejonu górskiego np. Żywiec. Wobec tego potencjalny wpływ na występowanie astmy w populacji dziecięcej w Polsce jest znacznie wyższy niż w innych krajach Europy.