Akt oskarżenia wobec Roberta N. wpłynął do Sądu Okręgowego w Warszawie z końcem października. Prokuratura zarzuca adwokatowi doprowadzenie swojego klienta do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w kwocie ponad 9 milionów złotych.
Robert Nowaczyk adwokat od dzikiej reprywatyzacji wraca do kancelarii
Ministerstwo Sprawiedliwości skarży przywrócenie do zawodu adwokata Roberta Nowaczyka
Jak informuje Prokuratura Krajowa, śledczy ustalili, że od 2006 roku Robert N. pod szyldem kancelarii adwokackiej, postanowił zarabiać na sprawach administracyjnych i sądowych, związanych z reprywatyzacją i odzyskiwaniem nieruchomości warszawskich lub odszkodowań za grunty wywłaszczone na podstawie tzw. dekretu Bieruta.
- Oskarżony wspólnie z członkiem swojej rodziny zaczął skupować roszczenia dekretowe od byłych właścicieli znacjonalizowanych po 1945 roku gruntów lub ich spadkobierców. W prowadzonych sprawach wykorzystywał znajomości posiadane w Biurze Gospodarki Nieruchomościami Miasta Stołecznego Warszawy - twierdzi Prokuratura Regionalna w Poznaniu, która prowadziła śledztwo w tej sprawie.
Starszy pan zaufał
Pokrzywdzony to 93-latek, który na mocy decyzji Urzędu Wojewódzkiego w Warszawie z 1992 roku utracił odziedziczoną nieruchomość - stała się własnością Gminy Warszawa – Mokotów. Mężczyzna zgłosił się do Roberta N. po poradę prawną, mając pewność, iż korzysta z porad adwokata specjalizującego się w prowadzeniu spraw reprywatyzacyjnych. Udzielił mu pisemnych pełnomocnictw do reprezentowania go we wszelkich sprawach dotyczących spornych nieruchomości. Pełnomocnictwa obejmowały także umocowanie do prowadzenia wszelkich spraw przed sądami powszechnymi, administracyjnymi, w prokuraturze oraz w organach administracji rządowej i samorządowej.
Na podstawie zawartej umowy zlecenia Robert N. miał uzyskać dla pokrzywdzonego odszkodowanie za utracone nieruchomości. Tymczasem wielokrotnie przekonywał klienta, że uzyskanie z Urzędu m.st. Warszawy godziwego odszkodowania jest niemożliwe. Zaproponował natomiast, że odkupi od 93-latka jego roszczenia restytucyjne. Wielokrotnie przedstawiał też pokrzywdzonemu błędne dane co do wartości spornej nieruchomości. Przekonywał, że wpływ na tę wartość ma rzekomo skomplikowany stan faktyczny i prawny nieruchomości. Robert N. zobowiązał się też do poszukiwania nabywców, którzy mogliby zapłacić wyższą cenę, ale w rzeczywistości nic w tym kierunku nie robił.
Niekorzystna sprzedaż roszczeń
Prokuratura ustaliła, że działania w imieniu pokrzywdzonego 93-latka adwokat Robert N. podejmował nawet już po wypowiedzeniu mu pełnomocnictwa w marcu 2015 r. Próbował on m.in. nie dopuścić do sprzedaży roszczeń innej osobie. Wbrew obowiązkowi nie powiadomił też niezwłocznie o fakcie wygaśnięcia pełnomocnictwa organu i sądu, przed którymi toczyło się postępowanie administracyjne. Odebrał również odpis wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, którego fakt wydania oraz treść zataił następnie przed pokrzywdzonym.
Działania oskarżonego miały wpływ na kolejne decyzje w sprawie, niekorzystne dla pokrzywdzonego, w tym na notarialną sprzedaż przez pokrzywdzonego wszelkich roszczeń dotyczących spornej nieruchomości członkowi rodziny oskarżonego adwokata.
- Za zarzucane przestępstwo z art. 286 § 1 kodeksu karnego w związku z art. 294 § 1 kodeksu karnego w związku z art. 12 § 1 kodeksu karnego oskarżonemu grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności - informuje Prokuratura Krajowa.