Materiał powstał we współpracy z Krakowskim Instytutem Prawa Karnego

Każdego dnia popełnianych jest ok. 1,2 tys. przestępstw i dziesiątki tysięcy wykroczeń, z których większość jest nieujawnianych. Już od dziecka z grubsza wiemy co jest zakazane, lecz choć szeroko rozumiane prawa karne jest adresowane do każdego, to dla przeciętnego zjadacza chleba język paragrafów jest mało zrozumiały. Od blisko 10 lat portalu Karne24.com udowadnia pan, że da się mówić o prawie karnym w sposób przystępny. Jaka była genezy powstania portalu, jakie idee przyświecały jego twórcom?

Pierwszy wywiad, który opublikowaliśmy na portalu w 2017 r., był rozmową z prof. Andrzejem Zollem. Profesor stwierdził, że należy stosować prawo, a nie tylko straszyć prawem. Chodzi o to, by prawo karne było mniej nadużywane, a jego stosowanie było bardziej przewidywalne. Na portalu Karne24.com piszemy o projektach ustaw, ciekawych zdarzeniach, istotnych wyrokach, ale przede wszystkim omawiamy nowe, wartościowe publikacje naukowe, z których dowiadujemy się, jak rzetelnie interpretować przepisy. Gdy coś lepiej poznamy, nie da się nas tak łatwo wystraszyć.

To prawda, że terminologia kodeksu karnego bywa skomplikowana. A język, jakim posługują się prawnicy, jest hermetyczny. Komentarze do kodeksów są pisane przez ekspertów dla ekspertów. Tymczasem prawo karne łączy nas wszystkich. Chwila nieuwagi i możemy stać się sprawcą wypadku drogowego. Pomyłka na kasie samoobsługowej może skończyć się gęstym tłumaczeniem przed ochroniarzem. Prawo karne przenika wszystkie sfery życia, od najprywatniejszych zakątków domu po wszelkie aktywności publiczne. Trzeba o nim mówić i pisać prosto. W erze Internetu powinna być to oczywistość. Nie ma nic gorszego niż prawo, które staje się wiedzą tajemną, zarezerwowaną dla nielicznych.

Czytaj więcej

Grzywny w górę i to 10-krotnie. Prawnicy alarmują: będzie więcej więźniów

Dlaczego, mimo że o potrzebie prostego mówienia o prawie mówi się od lat, to nadal tak wielu prawników ma z tym problem?

Prosty przekaz wymaga wysiłku. Zabrzmi to paradoksalnie, ale o wiele trudniej napisać krótki, zrozumiały artykuł, który precyzyjnie przekazuje wiedzę o prawie, niż kilkustronicowy wywód najeżony fachową terminologią. Pisanie prosto i zrozumiale to odrębna umiejętność. Portal tworzą pasjonaci prawa, którzy już to potrafią, ale też chcą uczyć się tej umiejętności, stąd angażowanie w prace redakcji osób studiujących oraz badaczy otwartych na nowe doświadczenia.

Ja zajmuję się popularyzacją wiedzy o prawie karnym od 2012 r. Zaczynałem pisać bloga jako młody magister. Mimo upływu lat, mimo rozwoju Internetu, mimo sztucznej inteligencji widzę na co dzień, że ciągle za mało jest publicystycznego, lecz fachowego pisania i mówienia o skomplikowanych kwestiach prawnych. Na portalu próbujemy wypełniać tę lukę.

Naukowy dyskurs w doktrynie charakteryzuje się bardzo dużą inercją. Jeśli zapadnie jakieś przełomowe orzeczenie, albo wejdzie w życie ważna nowelizacja, to zanim ukażą się glosy i komentarze mijają długie miesiące, a czasem i lata. Tymczasem cechą charakterystyczną portalu jest to, że ukazujące się na nim materiały są reakcją, na to, co „kręci” internatów niemal w czasie rzeczywistym.

Unikalnym doświadczeniem i wyzwaniem dla świata nauki była pandemia z 2020 r. Cykl wydawniczy czasopism naukowych nie pozwalał na bieżąco reagować na regulacje epidemiczne, które budziły wiele kontrowersji. Pisanie o wątpliwych rozporządzeniach covidowych trzy lata po pandemii nie ma większego znaczenia społecznego. Dyskurs naukowy przeniósł się do Internetu. Portal internetowy daje możliwość szybkiego reagowania na sytuację. Aktywność publicystyczna naukowców miała realny wpływ na debatę o prawie karnym, tworzonym w czasach pandemii wirusa. Choć ta ostatnia się skończyła, pandemia populizmu trwa nadal, a portal Karne24.com dalej wypełnia swoją misję.

Trudno przestawić prawników na inny tryb myślenia i przekonać do innej wykładni przepisów. Ale udało się: dziś drobne „oszukaństwa” przy kasach nie są już oszustwem, lecz kradzieżami

Tak, piszemy o tym, czym żyje prawo karne tu i teraz. I reagujemy na bieżące wydarzenia, które rozpalają dyskusję wśród internautów. Przykładowo kandydując na prezydenta, Karol Nawrocki przyznał, że „w różnych modułach, zawsze sportowych, szlachetnych walk występowałem”. Szlachetny moduł sportowy od karalnej ustawki dzieli cienka granica – na portalu piszemy, gdzie ona przebiega. A także w jakich przypadkach uczestnikom tzw. freak fightów mogłaby grozić odpowiedzialność karna. Komentowaliśmy też sprawę morderstwa na kampusie Uniwersytetu Warszawskiego, wskazując, że niepoczytalny sprawca nie może trafić do osławionego ośrodka w Gostyninie.

Poza tym realne wydarzenia są inspiracją do analizy skomplikowanych kwestii prawnych. Weźmy kasy samoobsługowe: ktoś kiedyś uznał, że klient zamieniający etykietę popełnia oszustwo. Ciężko zatrzymać tryby machiny sądowej raz wprawione w ruch. Trudno przestawić prawników na inny tryb myślenia i przekonać do innej wykładni przepisów. Ale udało się: dziś drobne „oszukaństwa” przy kasach nie są już oszustwem, lecz kradzieżami. Prokuratorzy i sędziowie zmienili zdanie nie za sprawą przełomowej publikacji naukowej, lecz dzięki konsekwentnemu wałkowaniu tematu w mediach społecznościowych.

Czytaj więcej

Piotr Szymaniak: Kransnoludki nauczą prawa karnego. Recenzja książki Witolda Kuleszy i Jana Kuleszy

Prawo karne to żyjący organizm, poddawany nieustannym zmianom. Politycy już nas przyzwyczaili do tego, że gdy pojawia się jakiś problem, to najczęściej chcą go rozwiązać poprzez zmianę przepisów. Stąd duża liczba nowelizacji i jeszcze większa liczba projektów. Przeciętnemu Kowalskiemu trudno jest się w tym wszystkim połapać, a przecież nieznajomość prawa nie zwalnia z odpowiedzialności karnej.

Dlatego na bieżąco staramy się trzymać rękę na pulsie i śledzić proces legislacyjny. Przykładowo studenci Uniwersytetu Jagiellońskiego przeanalizowali projekt liberalizacji kar za obrazę uczuć religijnych. Nie szczędzili mu słów krytyki. Cała seria artykułów publikowanych na portalu dotyczy nowych znamion zgwałcenia. Kolejni badacze zaczynają zajmować się zmienionym przepisem, a naszą rolą jest informowanie o ich ustaleniach. Ta nowelizacja jest przykładem paradoksu: temat elektryzował ludzi przed nowelizacją, a gdy przepisy uchwalono, sprawa ucichła.

Nie jesteśmy jednak typowym portalem internetowym, który porzuca temat, gdy ten  „przestaje się klikać”.

Nie wygaszamy debaty i śledzimy, w jaki sposób są rozumiane nowe regulacje. Zwłaszcza, że sprawa wymaga monitorowania, bo do Sejmu trafiają kolejne projekty zaostrzające kary za przestępstwa seksualne. Jeden z najnowszych pomysłów to podniesienie sankcji za nadużycie stosunku zależności między sprawcą i ofiarą – karę wywindowano do 30 lat więzienia. Gdy sprawca użyje brutalnej przemocy, sankcja maleje o połowę. Projekt jest absurdalny, ale dowodzi, że nowelizacja z początku 2025 r. okazała się niewystarczająca. Niezałatwienie sprawy „raz a dobrze” prowokuje do kolejnych, kazuistycznych propozycji.

Wiele miejsca na portalu poświęconych było zwalczaniu tzw. populizmu penalnego. Jednak nie tylko politycy są nastawieni punitywnie. Kierowane przez nich postulaty zaostrzenia przepisów wynikają w dużej mierze z tego, że doskonale wiedzą, że dzięki temu zyskają poklask i wzrosty w sondażach, ponieważ tego właśnie chce społeczeństwo. Z przeprowadzonego przez Instytut Wymiaru Sprawiedliwości w 2020 roku badania wynika, że aż 43 proc. respondentów opowiedziało się za wprowadzeniem kary śmierci, 81 proc. badanych opowiadało się za bezwzględnym dożywociem (bez możliwości wcześniejszego warunkowego zwolnienia), 64 proc. chciałaby, by kodeks karny przewidywał karę w postaci skierowania do obozów pracy, a co piąty badany był za wprowadzeniem kary chłosty. Jak przeciwdziałać populizmowi penalnemu?

No cóż. Konstytucja mówi, że odpowiada się karnie za czyn zabroniony pod groźbą kary. Użyto dokładnie tego słowa: „groźba”. Czyli prawo karne musi zagrażać. Ma być realną zapowiedzią konkretnej dolegliwości. Może zabrzmi to dziwnie, ale zadaniem ustawodawcy jest grozić. Problem w tym, że ciągłe groźby bez realnej egzekucji ośmieszają kodeks karny. I tu dochodzimy do sedna sprawy – wymiar sprawiedliwości to system naczyń połączonych. Sam przepis nie wystarczy. Musi być jakiś policjant, prokurator i sędzia, który zdecyduje się oskarżyć i wymierzyć sprawcy konkretną karę. Istotny jest też badacz prawa, który skomentuje przepisy – zanim zaczną być stosowane.

Sama groźba kary, w postaci najsurowszego przepisu na nic się nie zda. Ta groźba kary musi być bowiem zrealizowana. A na to wpływa wiele różnych czynników. Podam przykład. Za załamanie zakazu prowadzenia pojazdów piratowi drogowemu groziła kara do roku pozbawienia wolności. Gdy liczba przypadków naruszeń zakazu prowadzenia pojazdów rosła, podniesiono karę do 3 lat więzienia. A gdy i to nie przyniosło skutku, zagrożenie ustawowe podniesiono do lat pięciu. Taka sankcja obowiązuje od prawie 10 lat. I oto rok temu słyszymy, że ktoś ma orzeczonych 20 zakazów, łamie je i nadal chodzi na wolności. Gdy ktoś złamie zakaz nie pierwszy, a piąty raz, nie mam wątpliwości, że powinien siedzieć w więzieniu. Z jakiegoś powodu piraci drogowi są jednak traktowani pobłażliwie. Kara „grozi” tylko na papierze.

Czytaj więcej

Mikołaj Małecki: Mniej czekolady w czekoladzie. Oszustwo?

To wygląda jak zaklęty krąg. Im mniej skrupulatnie egzekwowany jest jakiś przepis, tym większa szansa na to, że kara zostanie zaostrzona.

Trochę tak. W 2026 r. doszło do kolejnego obostrzenia sankcji oraz wprowadzenia nowych przestępstw drogowych. Czyli kodeks karny „grozi” jeszcze bardziej. Czy zmniejszy to liczbę drogowych recydywistów? Na naszym portalu sporo piszemy o przestępstwach drogowych i na pewno będziemy śledzić skuteczność nowych regulacji. I to nie tylko w internecie. Komentujemy prawo karne w rozmaitych formach. Publikujemy wywiady z karnistkami i karnistami, by lepiej zrozumieć założenia i idee przedstawiane w pracach naukowych. Relacjonujemy wydarzenia prawnicze, np. Zjazd Katedr Prawa Karnego czy Kopernikańskie Sympozjum Karnistyczne. Na portalu publikujemy też komentarze artystyczne. W 2025 r. uznany grafik dr Bartosz Mamak stworzył dla nas serię ilustracji do bieżących wydarzeń. Wśród grafik znajduje się m.in. „Człowiek – Dzik”, „Czapka tenisisty” czy „Kodeks w kosmosie”. Kojarzycie Państwo, o jakie zdarzenia chodzi? Ilustracje będzie można obejrzeć również w Krakowie na wystawie, którą otwieramy 12 czerwca 2026 r. w ramach FESTIWALU PRAWO KARNE: Zapraszam wszystkich na to wydarzenie! Będzie okazja spotkać m.in. redaktorów portalu, odwiedzić nasze biuro i wspólnie porozmawiać o polskim prawie karnym.

Karne24.com to czasopismo uruchomione w 2017 roku w Krakowie. Posiada profile na Facebooku i w serwisie X. Wydawca: Krakowski Instytut Prawa Karnego Fundacja. Redaktor naczelny: Mikołaj Małecki. ISSN 2544-9052.

Projekt dofinansowany ze środków budżetu państwa, przyznanych przez Ministra Nauki w ramach Programu Społeczna odpowiedzialność nauki II.

Materiał powstał we współpracy z Krakowskim Instytutem Prawa Karnego