Organizacje międzynarodowe mówią zawczasu o wadliwości planów majowych wyborów, dając szansę Polsce, by demokracja nie została ośmieszona przez kopertowybory. Lepiej ich nie robić, niż czynić z kraju pośmiewisko. Gdyby podobne rzeczy przyszły w przeszłości do głowy np. Wiktorowi Janukowyczowi, polscy obserwatorzy biliby na alarm. Co wyborami jest, od dawna zostało pomiędzy państwami ustalone, tak jak wiadomo, czym złoto różni się od tombaku, srebro od aluminium itd.

Nieraz kierowałem międzynarodowymi misjami obserwacyjnymi na wybory w różnych krajach. O co chodzi ze standardami ich przeprowadzania? To zbiór zasad, którymi powinny charakteryzować się we wszystkich krajach: odpowiednio wczesne przygotowanie ordynacji, żeby wszyscy kandydaci znali reguły gry, zanim zacznie się wyścig. To dostęp do mediów dla wszystkich uczestników procesu wyborczego, to możliwość spotkań przedwyborczych, to pewność, że administracja rządowa nie zacznie działać na rzecz wybranego kandydata, itd. Najważniejszym elementem jest zgodność procesu z obowiązującą w danym kraju konstytucją i kodeksem wyborczym.

Drugi etap procesu wyborczego to samo głosowanie. W tym wypadku chodzi o stworzenie możliwości oddania tajnego głosu dla każdego z wyborców. Każdy wyborca ma mieć poczucie, że jego głos jest tak samo ważny, musi wiedzieć, gdzie może zagłosować, być pewnym, że jego głos zostanie policzony.

Trzeci etap to liczenie głosów w poszczególnych komisjach wyborczych, a potem sumowanie w skali kraju, ogłoszenie wyników przez PKW i ewentualnie zamiana władzy. Wybory mogą się odbywać w lokalach wyborczych poprzez głosowanie korespondencyjne, elektronicznie, ale wszystkie ogólne standardy muszą zostać dotrzymane i to jest istota rzeczy.

Każde państwo, może sobie dowolne głosowanie nazwać wyborami, podobnie jak na produkcie czekoladopodobnym można napisać „czekolada”. Problem z pomysłami Zjednoczonej Prawicy na wybory w tym roku jest taki, że już same plany, jak mają być one przeprowadzone, wskazują, że ich nie będzie, a odbędzie się jakieś dzikie głosowanie. Mniejsze uchybienia niż te zawarte w obecnych planach rządu na wybory prezydenckie powodowały ostrą krytykę OBWE w przeszłości. Znacznie mniejsze uchybienia w stosunku do tego, co jest standardem wyborów, niż to, z czym mamy do czynienia w planowanych kopertowych wyborach, wywoływały w przeszłości ostrą krytykę procesów wyborczych, np. na Ukrainie.

Normalne, że odezwało się Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka. To instytucja OBWE wyspecjalizowana w profesjonalnej obserwacji wyborów. Powszechnie się uważa, że wypracowała najlepszy standard tego, czym są wybory w nowoczesnym świecie. Oby przyszło u nas opamiętanie.

Autor jest posłem KO, byłym wiceszefem MSZ