Projekt budżetu stolicy na 2008 r. jest już gotowy. Do 15 listopada ratusz musi przedstawić go Regionalnej Izbie Obrachunkowej. Dziś po raz pierwszy plany finansowe do 2012 r. prezydent Warszawy przedstawi ekonomistom i bankowcom na konferencji w gmachu giełdy.

„Rz” udało się dowiedzieć, że wydatki stołecznego samorządu w 2008 r. będą rekordowo wysokie – 11 mld zł (w tym roku wynoszą 9,4 mld zł). Dochody natomiast oszacowano na 9,7 mld zł (w porównaniu z tym rokiem wzrosną o 1 mld).

Ok. 900 mln zł Warszawa odda do budżetu państwa w ramach tzw. janosikowego. Władze stolicy proponowały rządowi, by w ramach przygotowań stolicy do Euro zawiesić do 2012 r. ten podatek, by były pieniądze na potrzebne przed mistrzostwami inwestycje komunikacyjne. Ale nie zyskało to akceptacji poprzedniego premiera. Urzędnicy podkreślają, że będzie to tak naprawdę pierwszy budżet ekipy prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz. Poprzedni, pozostawiony przez p.o. prezydenta Kazimierza Marcinkiewicza, został tylko po wyborach nieco zmodyfikowany przez obecne władze miasta.

Na inwestycje w 2008 r. ratusz chce wydać 2,6 mld zł – rekord w historii stołecznego samorządu. Największe budowy to drogi, metro, mosty – Północny i Krasińskiego, a także stadion Legii i Pałac Saski. Na wielomilionowe zakupy sprzętu mogą też liczyć szpitale, m.in. Czerniakowski, Wolski i przy Inflanckiej.

Do tej pory inwestycje nie były mocną stroną władz stolicy. Od 16 lat tylko raz – w 2002 r. udało się wydać 1,9 mld zł. Ale urzędnicy – niezrażeni porażkami – planują systematyczny wzrost wydatków na budowy średnio o 0,5 mld zł rocznie. W 2012 r. według odważnych prognoz – sięgnęłyby nawet 4,5 – 5 mld zł (łącznie z funduszami unijnymi). Od 2009 r. rozpocząć się ma najdroższa inwestycja – budowa II linii metra.

Dziś ekonomiści mają też poznać wyniki ratingu finansowego, przeprowadzonego na zamówienie prezydent Warszawy. Pozwoli on określić, czy zamiast zaciągania kredytów na pokrycie deficytu (w 2008 r. 1,3 mld zł) nie lepiej wyemitować obligacje, może też międzynarodowe. Dziś zadłużenie stolicy jest bezpieczne – sięga 26 proc.dochodów. Po 2012 r. jednak może zbliżyć się do dopuszczalnej prawem granicy 60 proc. Dlatego miasto szuka dodatkowych wpływów i rozważa m.in. podwyżkę cen biletów komunikacji miejskiej i czynszów.