Polska oczekuje, że Amerykanie będą przekazywać na modernizację polskiej armii kwoty rzędu kilkudziesięciu milionów dolarów – oświadczył w Brukseli minister obrony Bogdan Klich. Według niego amerykańskie plany związane z instalacją tarczy antyrakietowej w Polsce oznaczają, że nasz kraj ma być partnerem strategicznym Stanów Zjednoczonych w Europie Środkowej.
– Polska staje się tak ważna dla USA w tym regionie, jak Pakistan w Azji Środkowej czy Egipt na Bliskim Wschodzie. Oczekujemy podobnego traktowania – powiedział Klich. Sprecyzował jednak, że nie chodzi nam o setki milionów, które corocznie dostają Pakistan i Egipt, a jedynie o kilkadziesiąt milionów dolarów.
– Nie jest to specjalnie wygórowana kwota. Zakłada, że większość pieniędzy na modernizację armii wyłożymy sami – przekonuje Klich. I twierdzi, że negocjacje w sprawie tarczy wcale nie znalazły się w impasie.
Ekspertów dziwi postulat, żeby Polska była traktowana na równi z sojusznikami USA z rejonu Azji czy Bliskiego Wschodu. – To jest chybione porównanie – ocenia w rozmowie z "Rz" Zdzisław Lachowski ze Sztokholmskiego Instytutu Badań nad Pokojem (SIPRI). Przypomina, że Polska leży w regionie nieporównanie bardziej stabilnym niż Pakistan czy Egipt.
Pakistan jest strategicznym partnerem USA, bo jest mocarstwem nuklearnym. W razie niestabilności politycznej ten arsenał wymknąłby się spod kontroli i zagroził światu. Poza tym jest blisko Afganistanu, gdzie toczy się wojna z talibami. – Dlatego, mimo wszystkich zastrzeżeń odnośnie stanu praw człowieka, Amerykanie przekazują Pakistanowi duże kwoty – mówi Lachowski. Z kolei Egipt pozwala ustabilizować sytuację na Bliskim Wschodzie.