Sprawa Polaków wymordowanych przez NKWD na Białorusi – prawdopodobnie 3870 osób – nazywana jest ostatnią wielką tajemnicą zbrodni katyńskiej. Do dziś nie są znane personalia ofiar oraz okoliczności ich śmierci.
Do wczoraj wyglądało na to, że w sprawie wreszcie nastąpi przełom. Z doniesień prasowych wynikało, że w „geście pojednania” Władimir Putin przekaże Donaldowi Tuskowi tajne dokumenty NKWD dotyczące tej sprawy, tzw. listę białoruską.
Miało to nastąpić w Katyniu podczas jutrzejszych uroczystości 70. rocznicy zbrodni. Jak się jednak okazuje, nadzieje strony polskiej okazały się płonne. Sekretarz prasowy Putina Dmitrij Pieskow ogłosił wczoraj, że rosyjski premier „nie planuje przekazania w Katyniu żadnych dodatkowych dokumentów dotyczących Polaków represjonowanych w Związku Sowieckim”.
– Otrzymaliśmy od naszych polskich kolegów pytanie w sprawie białoruskiego dossier. Niestety w Moskwie go nie znaleziono – powiedział Pieskow.
Według niego „obecnie w archiwach pozostały tylko akta postępowań karnych, których przekazywania nie praktykuje żadne państwo na świecie”.