Rz: Pan uważa, że zawinił pilot?
Tomasz Hypki: Załoga zachowała się nieodpowiednio do panujących tego dnia warunków. Nie powinna lądować w gęstej mgle, tylko polecieć na lotnisko zapasowe, do czego kontrola lotniska wielokrotnie wzywała.
Bo bezpieczeństwo jest najważniejsze. Pilot podjął złą decyzję, a w gęstej mgle prawdopodobnie utracił orientację.
W Tu-154 były urządzenia ostrzegające przed zbyt niskim lotem.
System TAWS był zapewne sprawny, ale bezużyteczny. Nie mógł normalnie działać, bo nie miał dokładnych danych o ukształtowaniu terenu wokół lotniska. Smoleńska nie ma na liście 11 tys. lotnisk, których dane są opracowane przez producentów systemów. W tych warunkach nawet znajomość topografii terenu nie mogła pomóc.