Do dziś nie wiadomo, o której dokładnie godzinie prezydencki Tu-154 runął na ziemię. Godziny katastrofy nie zna również strona rosyjska. – Polska prokuratura dotąd jej nie podaje, ponieważ nie dysponuje tak kategorycznym dowodem, który pozwalałby ustalić tę godzinę ponad wszelką wątpliwość – zaznaczył prokurator generalny Andrzej Seremet.
Inną opinię przedstawił dziennikarzom Edmund Klich, akredytowany przy rosyjskiej komisji badającej okoliczności tragedii. Twierdzi, że do katastrofy doszło sześć sekund po godz. 8.41.
Seremet, który spotkał się w Moskwie z rosyjskimi prokuratorami, nie wykluczył, że oryginały czarnych skrzynek i stenogramy z ich zapisu do Polski trafią dopiero za kilka miesięcy.
– Materiał na nich zebrany jest tak złej jakości, że trzeba przedłużyć badania – tłumaczył i zapewniał, że zależy mu na upublicznieniu treści rozmów załogi z ostatnich 30 minut lotu.
Prokurator generalny mówił, że załoga Tu-154 nie zgłaszała technicznych problemów. – Żadne z urządzeń samolotu nie wykazywało usterek do chwili zderzenia samolotu z ziemią – powiedział.