Reklama

Chiny nigdy nie będą partnerem dla USA

Rozmowa z Valerie Niquet, ekspertką ds. Chin z fundacji badań strategicznych w Paryżu

Aktualizacja: 19.01.2011 19:49 Publikacja: 19.01.2011 19:46

[b]Rz: Czy można się spodziewać, że wizyta Hu Jintao w Waszyngtonie będzie punktem zwrotnym w coraz bardziej napiętych relacjach między Chinami i USA?[/b]

[b]Valerie Niquet:[/b] Absolutnie nie. I myślę, że Amerykanie stracili już wszelkie złudzenia, że Chiny mogą stać się dla nich strategicznym partnerem. Odkąd Barack Obama został prezydentem, rozpaczliwie próbował poprawić stosunki z Pekinem. I doznał szoku, gdy okazało się, że Chiny odebrały to jako oznakę słabości i zaczęły coraz agresywniej poczynać sobie w regionie, między innymi popierać reżim północno- koreański. Szczyt klimatyczny w Kopenhadze był kolejnym bolesnym ciosem dla USA, okazało się bowiem, że Chiny nie zamierzają działać pod dyktando Zachodu. Relacje, które były dotychczas naznaczone idealizmem, szczególnie po stronie Amerykanów, zamieniły się w otwartą próbę sił. Wizyta Hu Jintao jest więc głównie przedsięwzięciem wizerunkowym. Wprawdzie oba kraje mają wspólne interesy ekonomiczne (choćby zależność juana i dolara, tu da się znaleźć płaszczyznę porozumienia), ale ich strategiczne interesy są całkowicie przeciwstawne i to się raczej nie zmieni.

[b]USA wciąż jednak mówią, że liczą na wsparcie Chin w kwestii programu atomowego Iranu czy Korei Północnej.[/b]

Chiny nie mają żadnego powodu, by poprzeć Waszyngton ani w jednej, ani w drugiej sprawie. Reżim w Pekinie potrafi sobie radzić z presją zewnętrzną. Kiedy staje się ona zbyt silna, zamyka się w sobie. Zarówno Iran, jak i Korea Północna to dla Pekinu karty przetargowe w walce o wpływy. Pozwalają one także Chinom odgrywać rolę języczka u wagi, choćby w ONZ. Iran to także duży rynek zbytu dla Pekinu. W tej chwili Chiny coraz bardziej się izolują od reszty świata i zbroją na potęgę. USA wreszcie zrozumiały, że muszą zmienić stosunek do tego kraju, bo nie jest on odpowiedzialnym partnerem, w każdym razie nie z punktu widzenia sojuszu. Tu chodzi o wywieranie wpływów w rejonie Azji i Pacyfiku, Chiny zaś dobrze wiedzą, że tylko USA mogą im w tym przeszkodzić.

[b]Barack Obama wspomniał o kwestii praw człowieka. To wyraz odwagi czy naiwność?[/b]

Reklama
Reklama

Z jednej strony jest to pozytywne, bo Chinom często udaje się wymusić na partnerach, by w ogóle o tym nie mówili. Z drugiej strony to oczywiście niczego nie zmieni, chociaż wydarzenia w Tunezji bardzo przeraziły Pekin. Upadek reżimu Bena Alego uzmysłowił chińskim władzom, że nic nie jest wieczne, również oni. I że wymuszanie na zachodnich partnerach milczenia w tej kwestii nie zapobiegnie demokratycznym zmianom.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama