Jak pan ocenia wizytę Baracka Obamy w Polsce?

Prof. Richard Pipes, historyk, politolog, doradca prezydenta Ronalda Reagana:

Dosyć dobrze. Wydaje mi się, że Obamie udało się odzyskać zaufanie sojuszników w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej. Dzięki porozumieniu dotyczącemu amerykańskiej jednostki sił powietrznych (F-16 i herculesów C130 – red.). Polacy mogą być pewniejsi gwarancji bezpieczeństwa ze strony Stanów Zjednoczonych. Obecność Amerykanów na polskiej ziemi, choć symboliczna, będzie ważna. Szkoda jednak, że Barack Obama nie zrobił więcej w celu zniesienia wiz dla Polaków.

Przekonywał, że jest związany przepisami i poparł ustawę zmieniającą kryteria przyznawania wiz. Za mało się stara?

Najwyraźniej tak. Przecież może zwrócić się osobiście do Kongresu o rozwiązanie tej kwestii. Naprawdę nie wiem, dlaczego Polacy nadal muszą się starać o wizy i płacić za nie tyle pieniędzy. To jedyny element tej wizyty, który mi się nie podobał.

Jak ją odebrali Amerykanie?

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Ogłoszenie wyników konkursu już 28 września

Dowiedz się więcej

Amerykańska prasa w niewielkim stopniu interesowała się wizytą Obamy w Polsce. Na pierwszej stronie sobotniego „New York Timesa" nie było na jej temat nic. Z kolei główną wiadomością na froncie „Wall Street Journal" (obie gazety to opiniotwórcze dzienniki – red.) były informacje o Pakistanie – o Warszawie ani słowa.

Amerykanie bardziej interesują się sprawami wewnętrznymi niż polityką zagraniczną, może z wyjątkiem tego, co się dzieje na Bliskim Wschodzie. Europa Wschodnia nie budzi wielkiego zainteresowania. Spodziewam się jednak, że ci, którzy śledzili wizytę w Polsce, ocenią ją pozytywnie.

Przyjazd do Polski pomoże Obamie w kampanii prezydenckiej?

Nie sądzę.

A jak Rosjanie mogą zareagować na tę wizytę, zapowiedź rotacyjnej obecności amerykańskich F-16 i potwierdzenie planów rozmieszczenia w Polsce tarczy antyrakietowej?

Nie spodziewam się negatywnych reakcji. Wydaje mi się, że Rosjanie zdają sobie sprawę, iż amerykańska obecność w Polsce będzie symboliczna, i wątpię, by uznali, że może im w jakimkolwiek stopniu zagrozić.

Polski rząd bardzo się stara o obecność garstki amerykańskich żołnierzy. Czy zwiększy to bezpieczeństwo kraju?

Nie sądzę, ale psychologicznie i symbolicznie obecność Amerykanów na polskiej ziemi jest ważna. To symbol tego, że to oni bronią Polski. Realnie Polska jest zabezpieczona przez NATO, a NATO oczywiście przez Amerykę, więc Polska może się czuć bezpieczna.

Obama przekonywał w Warszawie, że tak zwany reset amerykańskich relacji z Rosją był bardzo dobrym posunięciem, które nie tylko zredukowało napięcie między Waszyngtonem a Moskwą, ale też było korzystne dla całego regionu. Zgadza się pan z nim?

Tak, ale to nie do końca jego zasługa.

Udało się to, ponieważ Rosjanie, bojąc się zagrożenia ze strony coraz potężniejszych gospodarczo i militarnie

Chin, chcą zbliżyć się do Europy i NATO, do Ameryki i Polski. Gdyby Rosjanie nie mieli problemów z Chińczykami, to sądzę, że reset nie wpłynąłby na poprawę stosunków.

Amerykański prezydent chwalił pragmatyczną politykę polskiego rządu wobec Rosji. Wizyta Obamy w Warszawie może pomóc relacjom polsko-rosyjskim?

Wydaje mi się, że tak. Rosjanie chcą mieć dobre stosunki z Polską, która jest ważnym członkiem europejskiej społeczności. Pomaga w tym też polityka prowadzona wobec Rosji przez premiera Donalda Tuska. Kaczyński zbyt wrogo odnosił się do Rosji.

Dla Gazpromu poważnym problemem jest polsko-amerykańska współpraca przy wydobyciu gazu łupkowego. Władze w Moskwie spróbują ją utrudnić?

Temu projektowi będą przeszkadzać nie tylko Rosjanie, ale i Niemcy. Usłyszymy zapewne, że to narusza ich interesy, jest niepotrzebne itp. Nie wiem, jaki rezultat uda im się osiągnąć, ale na pewno będą próbowali utrudniać wydobycie w Polsce gazu łupkowego. Dla takiego eksportera gazu jak Rosja to niezwykle poważna sprawa.

Obama wsparł nie tylko współpracę w sprawie gazu łupkowego, ale też polską politykę wobec Białorusi. To ważne wsparcie?

Tak. Dzięki temu rośnie też rola Polski. Członkowie amerykańskiej administracji dostrzegają, że Polacy mają duży wpływ na to, co się dzieje w Europie Wschodniej, i znają się na tych kwestiach o wiele lepiej niż my, Amerykanie. Rozmawiano więc nie tylko o Białorusi, ale też na przykład o Ukrainie.

Amerykański prezydent stawiał Polskę za wzór przemian demokratycznych i mówił o wykorzystaniu polskich doświadczeń w świecie arabskim. Czy rzeczywiście Polska może odgrywać istotną rolę w demokratyzacji Bliskiego Wschodu i Afryki?

Bardzo wątpię. Różnice między Polską a Egiptem wydają mi się jednak zbyt duże.

To może będzie odgrywać rolę politycznego lidera w regionie? Pierwszego dnia wizyty Obama wziął udział w spotkaniu przywódców Europy Środkowo-Wschodniej.

Tak. Polska jest największym krajem Europy Wschodniej, ma najlepiej rozwiniętą gospodarkę i do tego jest bliskim sojusznikiem Ameryki. Powinna wykorzystać szansę, jaką daje jej rozpoczynające się wkrótce przewodnictwo w Unii Europejskiej.

Jak można porównać stosunek do Polski Baracka Obamy i Ronalda Reagana? Czy któryś amerykański prezydent będzie nam jeszcze kiedykolwiek tak przychylny jak Reagan?

Trudno przewidzieć, kto będzie następnym prezydentem Stanów Zjednoczonych. Republikanie jeszcze nie wyłonili kandydata. Jeśli zaś wygra Barack Obama, będzie tak jak teraz.

On nie jest tak wielkim przyjacielem Polski jak Reagan?

Obama to nie Reagan. Pod żadnym względem.

—rozmawiał Jacek Przybylski z Waszyngtonu