Reklama

Raport Millera: to Polacy zrezygnowali z liderów

To Polacy zrezygnowali z nawigatorów – wynika z ustaleń komisji Millera

Aktualizacja: 02.08.2011 09:28 Publikacja: 01.08.2011 19:25

Polski pułk 31 marca 2010 r. napisał, że anuluje prośbę o liderów, którzy mieli ułatwić lądowanie na

Polski pułk 31 marca 2010 r. napisał, że anuluje prośbę o liderów, którzy mieli ułatwić lądowanie na Siewiernym

Foto: EAST NEWS

Nawigator, w lotniczym slangu zwany liderem, miał 10 kwietnia 2010 r. lecieć z polską delegacją do Smoleńska. Rosjaninowi byłoby łatwiej porozumieć się z obsługą na Siewiernym, a lot byłby bezpieczniejszy. Dlaczego ostatecznie Rosjanina nie było w kokpicie?

Bogdan Klich w grudniu 2010 r. w Radiu Zet mówił: – Pułk zrezygnował z lidera, ale nie dlatego, że tak przyszło komuś do głowy, tylko dlatego, że Rosjanie nie przedstawili lidera, pomimo, że 36. pułk wcześniej o tego lidera występował.

Radek Sikorski w czerwcu 2010 r. tłumaczył w TVN 24:  – Strona polska zrezygnowała z nawigatora, zdaje się dlatego, że strona rosyjska nie chciała czy nie mogła go nam udostępnić.

Prawda jest inna. 18 marca 2010 r. pułk przesłał do polskiego MSZ notę z pytaniem o zgodę na lądowanie prezydenta w Smoleńsku. W niej znajdowały się prośby o liderów (dla dwóch samolotów). Cztery dni później, ambasada polska w Moskwie przekazała dokument do rosyjskiego MSZ. Do tej pory nikt się nie spóźnił (Rosjanie wymagają, by prośby wysyłać 14 dni roboczych przed wizytą VIP). Potem zaczął się bałagan.

Kancelaria Premiera, która organizowała wylot do Smoleńska Donalda Tuska (7 kwietnia), była z przygotowaniami spóźniona. Prośby do pułku o zorganizowanie lotów przesłała dopiero 30 marca i 1 kwietnia. Co ciekawe, w tych dokumentach – jak ustaliła komisja Millera – nie było prośby o nawigatorów.

Reklama
Reklama

Jeszcze pod koniec marca (komisja Millera nie zna daty) do naszej ambasady zadzwonił urzędnik rosyjskiego MSZ, pytał, czy Polska nadal chce liderów? Ambasada powiadomiła wojsko, zauważając, że jeśli chcemy nawigatorów, to należy już przesyłać informacje o ich zakwaterowaniu w Warszawie, pieniądzach na delegację.

Trochę szczegółów dorzucił też major P.O. z 36. pułku, którego zeznania są w białej księdze zespołu Antoniego Macierewicza. Żołnierz wspomina rozmowę z urzędnikiem polskiej ambasady z 30 marca. Major informował o lotach planowanych na 7 kwietnia przez Kancelarię Premiera. Miał usłyszeć od dyplomaty, że nie wiadomo, czy Rosjanie w tak krótkim czasie zorganizują nawigatorów. Major skonsultował się z dowódcą eskadry w pułku. Usłyszał, że pułk wystawi załogi posługujące się rosyjskim, nie tylko na 7, ale i na 10 kwietnia.

Oficjalnie pułk odpowiedział ambasadzie 31 marca – napisał, że anuluje prośbę o liderów, bo na lot zostaną wyznaczone załogi znające rosyjski. Ambasada telefonicznie poinformowała o tym rosyjskie MSZ.

Rosjanie chcieli mieć pewność, że 7 i 10 kwietnia przylecą załogi, z którymi się dogadają. 3 kwietnia jeszcze raz pytali, czy w którymkolwiek z pozostałych samolotów potrzebny będzie lider, czy też lotnicy będą się komunikowali (jak załoga tupolewa) po rosyjsku?

Nie dostali odpowiedzi. Tymczasem okazało się – jak ustaliła komisja Millera – że trzy załogi samolotów CASA (towarzyszące premierowi) i załoga jaka-40 (towarzysząca prezydentowi) po rosyjsku nie mówiły.

 

Reklama
Reklama

O tym, że Moskwa chciała przydzielić nawigatorów, mówił też ambasador w Moskwie Jerzy Bahr w wywiadzie dla Teresy Torańskiej: "Wie pani, co było w tej katastrofie najstraszniejsze? Że Rosjanie, nie pamiętam dokładnie kiedy, ale pytali nas, czy chcemy skorzystać z pomocy ich nawigatorów, którzy pomogą naszym pilotom w lądowaniu. To pytanie przesłaliśmy do Warszawy. Odpowiedziano, że nie".

Również rzecznik prokuratury wojskowej Zbigniew Rzepa mówił TVN 24, że odpowiedzialność nie spada na Rosjan: – Powodem rezygnacji nie był fakt, że strona rosyjska nie zareagowała na polskie zapotrzebowanie na "lidera".

Rosjanie nie powinni się godzić na lądowanie polskiego samolotu bez swoich nawigatorów, bo to nie zgodne z ich prawem. Jednak takie latanie było normą. 36. pułk od 2000 do 2010 roku 237 razy lądował w Rosji  i tylko cztery razy z liderem.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama