Reklama

NPW z wnioskiem o pomoc prawną do USA

Wojskowi śledczy zwrócili się o pomoc prawną do USA. Chcą, by amerykański producent systemów TAWS i FMS uszczegółowił swoje odczyty. - Od dawna o to wnioskowaliśmy - przypomina Antoni Macierewicz

Aktualizacja: 22.01.2013 14:39 Publikacja: 22.01.2013 12:02

Ireneusz Szeląg i Zbigniew Rzepa z wojskowej prokuratury

Ireneusz Szeląg i Zbigniew Rzepa z wojskowej prokuratury

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek

Kolejny wniosek o pomoc prawną do Stanów Zjednoczonych został wysłany 4 stycznia tego roku. Według rzecznika Naczelnej Prokuratury Wojskowej pułkownika Zbigniewa Rzepy dotyczy on "uszczegółowienia wyników badań urządzeń TAWS oraz FMS przeprowadzonych w siedzibie ich producenta w Redmond przy udziale przedstawicieli MAK oraz akredytowanego przy MAK polskiego przedstawiciela oraz przedstawiciela Narodowej Rady Bezpieczeństwa Transportu".

W rozmowie z rp.pl powiedział, że nie może zdradzić więcej szczegółów na ten temat. Stwierdził jedynie, że śledczy nie mogli zwrócić się bezpośrednio do producenta, stąd decyzja o skierowaniu wniosku.Jeszcze w 2010 r. przedstawiciel MAK i polski ekspert udali się do Stanów Zjednoczonych, by wspólnie ze specjalistami amerykańskimi zbadać m.in. system ostrzegania przed zderzeniem z ziemią TAWS z samolotu Tu-154M w amerykańskiej firmie, która go wyprodukowała. Jak wówczas informowano, badania wykazały, że system TAWS był sprawny.

- Firma Universal Avionics w materiałach z odczytu systemu TAWS i FMS wskazała, że zapisy są nieporównanie obszerniejsze i zawierają dużo więcej informacji niż dane, o które wnioskował MAK - mówi rp.pl Antoni Macierewicz (PiS), który kieruje parlamentarnym zespołem, który bada katastrofę. W swoim raporcie firma informuje, że systemy zapisały informacje dotyczące awarii i miejsc, w których nastąpiły. Producent zadeklarował, że przekaże te odczyty, gdy wpłynie do niego formalny wniosek.

- Analizy dokonane przez prof. Kazimierza Nowaczyka (jednego z ekspertów zespołu - red.) wskazują, że amerykańskie systemy zapisały co najmniej 13 awarii. Wiemy, że pół sekundy przed miejscem gdzie jest brzoza rozpoczęła się awaria silników - mówi Macierewicz i dodaje, że jego zespół wielokrotnie wnioskował do śledczych, by ci zwrócili się o poszerzenie raportu Universal Avionics.

Jego zdaniem "jest duża różnica pomiędzy wiedzą, którą prokuratura rzeczywiście posiada i tym co przedstawia publicznie". - NPW ma świadomość, że skrzydło nie zostało złamane przez brzozę - ocenia poseł PiS.

Reklama
Reklama

Kpt. Marcin Maksjan z NPW w rozmowie z rp.pl przyznał, że odpowiedź Amerykanów na poprzedni wniosek śledczych (z 30 czerwca 2010 roku - red.) nie była wystarczająca. Dodał, że część materiałów, o które wnioskowali prokuratorzy została przekazana przez USA za pośrednictwem polskich służb specjalnych.

Śledczy poinformowali również, że "na przełomie lutego i marca przewidziany został kolejny wyjazd prokuratora i biegłych do Rosji". NPW przypomniał, że podczas prowadzonych na przełomie września i października zeszłego roku czynności w miejscu katastrofy, pobrano i zabezpieczono do dalszych badań dwa duże fragmenty brzozy, w którą miał uderzyć samolot, co skutkować miało utratą fragmentu lewego skrzydła.

- Z uwagi na charakter tego dowodu, jego niepodzielność, badanie będzie prowadzone wspólnie, przez polskich i rosyjskich biegłych - wyjaśnił płk Rzepa. Dodał, że uzgodnienia dotyczące przeprowadzenia tych wspólnych badań i wyjazdu polskich biegłych dobiegły właśnie końca.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama