Reklama

Donieck na krawędzi katastrofy humanitarnej

Okupowany przez separatystów region znajduje się na krawędzi katastrofy humanitarnej.

Aktualizacja: 27.11.2014 18:45 Publikacja: 27.11.2014 01:00

Donieck na krawędzi katastrofy humanitarnej

Foto: AFP/Menahem Kahana

Mieszkańcy zajętych przez separatystów części obwodów donieckiego i ługańskiego zaczynają się buntować przeciwko samozwańczym władzom, domagając się wypłat zaległych świadczeń socjalnych.

Kilka dni temu około 60 zrozpaczonych kobiet z miejscowości Torez (w której okolicach został zestrzelony malezyjski boeing) zablokowało główną ulicę miasta, żądając zasiłków rodzinnych, których nie dostają już od kilku miesięcy. Podobnie sytuacja wyglądała w miejscowości Jenakijewo, gdzie kilkudziesięciu mieszkańców udało się do gabinetu przedstawiciela samozwańczych władz z prośbą o wypłatę pieniędzy. Nagranie z tego incydentu trafiło do internetu. – Od czterech miesięcy nie dostajemy pieniędzy na dzieci, powiedz nam, jak mamy dalej żyć? – pytała jedna z kobiet. – Pieniądze przywożą z Rosji razem z pomocą humanitarną, lecz dla wszystkich nie starcza – odparł lokalny przywódca separatystów.

Ofiary separatyzmu

Po przeprowadzonych w Donbasie separatystycznych referendach kilka milionów ludzi znalazło się w całkowitej izolacji. 16 listopada prezydent Petro Poroszenko podpisał rozporządzenie, na mocy którego Ukraina wstrzymała finansowanie regionów zajętych przez rosyjskich separatystów. Oznacza to, że emeryci, renciści, pracownicy administracji i urzędów państwowych przestali dostawać pieniądze. Zostało wstrzymane finansowanie służby zdrowia i szkół. Na terenie samozwańczych republik nie działają instytucje państwowe i banki.

– Sytuacja w regionie jest bardzo trudna i bez wsparcia finansowego Kijowa dojdzie tam do katastrofy humanitarnej – mówi „Rz" ukraiński analityk Ołeksandr Palij. Wcześniej mieszkańcy okupowanych terenów mogli odbierać pieniądze w innych regionach Ukrainy.  Teraz, by otrzymać świadczenia, muszą się wyprowadzić z Donbasu i zameldować w jakiejś miejscowości kontrolowanej przez ukraińskie władze. Mało kto ma możliwość znalezienia nowego miejsca zamieszkania.

W lokalnych mediach wielokrotnie pojawiały się informacje na temat umierających z głodu emerytów i inwalidów zostawionych na pastwę losu.

Reklama
Reklama

Kto za to zapłaci?

Paradoksalnie władze samozwańczych republik obarczają Kijów winą za obecny stan rzeczy i domagają się, by Ukraińcy nadal sponsorowali tereny zajmowane przez separatystów.

– Z jednej strony władze w Kijowie twierdzą, że Donbas jest częścią Ukrainy, a z drugiej – prowadzą politykę ekonomicznej blokady regionu, by doprowadzić ludzi do głodu i w ten sposób wygrać wojnę – mówi „Rz" Mirosław Rudenko, deputowany parlamentu samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej. – Dopóki Ukraina nie uzna niepodległości naszych republik, według prawa międzynarodowego powinna wypłacać emerytury i świadczenia socjalne swoim obywatelom, którzy na te pieniądze ciężko pracowali przez całe życie – dodaje.

W Kijowie widzą to zupełnie inaczej. – Nie ma możliwości wypłaty świadczeń socjalnych na terenach okupowanych, przede wszystkim dlatego, że nie ma warunków, by prawidłowo działały tam instytucje państwowe – mówi Palij. Od razu jednak zaznacza, że ukraińskie władze nadal dostarczają na okupowane tereny prąd, wodę i gaz, za które ich mieszkańcy nie płacą od kilku miesięcy.

– Nie zamierzamy dawać ukraińskiej stronie żadnych pieniędzy, ponieważ na terenie naszej republiki znajduje się kilka elektrowni, które z kolei dostarczają prąd na Ukrainę – twierdzi Rudenko. Przyznaje jednak, że sytuacja w regionie jest tragiczna. W dodatku separatyści nie spodziewają się szybkiej pomocy finansowej z Rosji.

– Gdyby Rosja zdecydowała się na finansowanie tego regionu, tylko na wypłatę emerytur i świadczeń socjalnych musiałaby wydać około 1,8 mld dolarów rocznie – mówi „Rz" znany kijowski ekonomista Ołeksandr Ochrimenko.

– Głównym problemem jest jednak zniszczona infrastruktura i konieczność odbudowy przedsiębiorstw, co wiąże się z kosztami rzędu kilkunastu miliardów dolarów. A tym Moskwa obecnie nie podoła – przekonuje.

Reklama
Reklama

Szokujące statystyki

Według poufnego raportu rosyjskich służb specjalnych (sporządzonego przez przebywających w Rosji byłych współpracowników Wiktora Janukowycza), do którego dotarł niemiecki tygodnik „Der Spiegel", w porównaniu z ubiegłym rokiem w obwodzie donieckim produkcja spadła o 59 proc., a w obwodzie ługańskim aż o 85 proc. Poza tym w Donbasie zamknięto ponad 40 tys. średnich i małych przedsiębiorstw. Sytuacja z przedsiębiorstwami sektora energetycznego, na których opiera się cały region, jest jeszcze bardziej dramatyczna. Z raportu wynika, że z powodu wojny zamknięto 69 z 93 kopalń istniejących w Donbasie, a setki tysięcy pracowników tych zakładów zostały pozbawione jakiegokolwiek dochodu.

W trakcie walk wysadzono w powietrze 30 mostów, zniszczono ponad 1000 kilometrów różnego rodzaju dróg. W wyniku działań wojennych do dziś bez prądu pozostaje 47 miejscowości w obwodzie donieckim. Według raportu w Donbasie zostało zniszczonych aż 4585 domów mieszkalnych, a o jedną trzecią zmniejszyło się zaopatrzenie w żywność. Z tego powodu ponad milion mieszkańców objętego wojną regionu schroniło się w Rosji, a około 400 tys. ludzi wyjechało w głąb Ukrainy.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama