Pierwsze dwie eksplozje nastąpiły w nocy z piątku na sobotę, kolejne dwie – dzień później.
Ukraińskie służby porządkowe na miejscu znalazły flagi ukraińskie i tatarskie, a także działaczy Prawego Sektora, którzy po krótkim starciu się wycofali.
Atak pogrążył w ciemności niemal cały półwysep. Dopiero po kilku godzinach rosyjskie władze przywróciły prąd z generatorów dla szpitali, policji, bazy wojskowej w Sewastopolu. Ale większość mieszkań prywatnych jeszcze w niedzielę była pozbawiona zasilania i nic nie wskazuje na to, aby taka sytuacja mogła się szybko zmienić.
– W okresie zimowym potrzebujemy 800 MW/h, jednak lokalna produkcja zapewnia nam jedynie 350 MW/h. Resztę musimy importować – przyznaje Michaił Seremet, zastępca szefa lokalnych krymskich władz.
Rosjanie anektowali Krym półtora roku temu, w marcu 2014 r. Mimo to cały prąd dostarczany na półwysep z zewnątrz pochodzi z północy, z Ukrainy.
Kreml już wiosną zeszłego roku nakazał rozpoczęcie budowy wielkich projektów infrastrukturalnych, w tym linii wysokiego napięcia przez Cieśninę Kerczeńską. Trudne warunki geologiczne spowodowały jednak, że do tej pory inwestycji nie udało się na dobre rozkręcić. Z tego samego powodu nie wydaje się realna budowa w krótkim czasie mostu, który zapewniłby lądową przeprawę między Krymem a Rosją.
Zdaniem ekspertów problemem jest także brak środków finansowych. W tym roku rosyjska gospodarka znajduje się w głębokim kryzysie: dochód narodowy może spaść nawet o 4 proc. Jednocześnie z polecenia Władimira Putina kraj wdraża forsowny plan modernizacji sił zbrojnych. W konsekwencji w budżecie państwa nie pozostaje zbyt wiele środków na budowę infrastruktury dla Krymu.
Półwysep cierpi także z powodu gwałtownego załamania turystyki. Nie ma tu żadnych bezpośrednich lotów z innych krajów niż Rosja. Podobnie jak inwestycji zagranicznych. Z powodu kryzysu rosyjscy turyści nie rekompensują zaś utraty przyjezdnych z Zachodu.
Mimo zbliżenia między Rosją a Francją i Niemcami w ramach wspólnej walki z Państwem Islamskim, wiele wskazuje jednak na to, że sankcje Unii przeciwko Moskwie z powodu aneksji Krymu zostaną w styczniu przedłużone o kolejny rok.