- Wszyscy chcą się wydostać - mówił po wylądowaniu w Niemczech członek afgańskiej rodziny, któremu udało się wylecieć z Kabulu. - Każdy dzień jest gorszy niż poprzedni. My się uratowaliśmy, ale nie mogliśmy uratować naszych rodzin - dodaje.

Świadkowie, na których powołuje się Reuters twierdzą, że talibowie powstrzymują Afgańczyków chcących przedostać się na lotnisko, w tym tych, którzy posiadają niezbędne do podróży dokumenty.

- To całkowita katastrofa. Talibowie strzelają w powietrze, pchają ludzi, biją ich kolbami karabinów AK-47 - twierdzi jeden ze świadków, który chciał przedostać się na lotnisko.

Przedstawiciel talibów przyznał, że ich dowódcy i żołnierze strzelali w powietrze, by rozproszyć tłum przed lotniskiem w Kabulu, ale - jak zapewnił w rozmowie z Reutersem - talibowie "nie chcieli nikogo skrzywdzić".

Tymczasem prezydent Joe Biden zapowiedział, że amerykańscy żołnierze zostaną w Afganistanie dopóki ewakuacja z tego kraju nie zostanie zakończona, nawet jeśli ma to oznaczać pozostanie tam po 31 sierpnia, gdy ostatni amerykański żołnierz miał opuścić Afganistan według wcześniejszych deklaracji prezydenta USA.

Biden stwierdził też, że chaos w Afganistanie był nie do uniknięcia. Pytany przez ABC News czy wycofanie żołnierzy z Afganistanu mogło zostać zrealizowane lepiej, prezydent odparł: "Nie... Pomysł, że w jakiś sposób mogliśmy wyjść nie wywołując chaosu, nie wiem jak miałoby to się stać".

USA przekazały talibom, że "oczekują od nich, aby pozwolili obywatelom USA, obywatelom państw trzecich i Afgańczykom, którzy chcą opuścić kraj, uczynić to bezpiecznie" powiedziała zastępca sekretarza stanu Wendy Sherman w czasie rozmowy z dziennikarzami.

Jednak - jak pisze Reuters - 4,5 tysiąca amerykańskich żołnierzy w Kabulu nie jest w stanie pomóc Afgańczykom w przedostaniu się na lotnisko, ponieważ skupiają się na zapewnieniu bezpieczeństwa temu obiektowi - przyznał na konferencji prasowej sekretarz obrony USA, Lloyd Austin.

Tymczasem w środę, w Dżalalabadzie, co najmniej trzy osoby zginęły w czasie antytalibańskiego protestu - twierdzą świadkowie. Dżalalabad to miasto znajdujące się o 150 km na wschód od Kabulu.

Autopromocja
Bezpłatny e-book

WALKA O KLIMAT. Nowa architektura energetyki

POBIERZ

Talibowie mieli otworzyć ogień do tłumu, gdy protestujący chcieli zawiesić dotychczasową flagę Afganistanu w centrum miasta.

Waheedullah Hashimi, jeden z przywódców talibów, w rozmowie z Reutersem zapowiedział, że Afganistan nie będzie demokracją. - Będzie tu obowiązywać prawo szariatu - stwierdził. Nowy rząd może przyjąć formę rady, na czele której stanie najwyższy przywódca talibów, Haibatullah Achundzada.

Hashimi stwierdził też, że rola kobiet w społeczeństwie, w tym ich prawa do pracy, edukacji i to, jak mają się ubierać, ma zostać ustalona przez radę islamskich uczonych.

- Oni zdecydują, czy mają nosić hidżab, burkę czy tylko zasłonę na twarzy i abaję. To do nich należy - stwierdził.