Komunikat o tym, że nasza ambasada w Dublinie od 1 stycznia zawiesza udzielanie ślubów, pojawił się na stronie placówki w ostatnich dniach grudnia.
U narzeczonych, którzy ustalili już datę, rozdzwoniły się telefony z ambasady, że ślubu jednak nie będzie. Na polonijnych forach zawrzało, bo odwołanie takiej uroczystości to masa kłopotów.
[srodtytul]Bilety kupione, hotel opłacony[/srodtytul]
Grażyna i Mirek uroczystość mieli zaplanowaną na 5 lutego.
– W grudniu przyszliśmy do ambasady na rozmowę przedślubną i wtedy powiedziano nam, że nic z tego nie wyjdzie – opowiada „Rz” Grażyna. – A już wszystko było gotowe. Kupione bilety lotnicze dla świadków i rodziny, opłacony hotel, zarezerwowana restauracja.
Nasza ambasada tłumaczy, że sprawcami zamieszania są Irlandczycy, którzy kilka miesięcy temu przestali uznawać śluby udzielane przez konsulów obcych państw.
– Nie zostały one zawarte zgodnie z naszym prawem i nie odbyły się przed uprawnionym do ich udzielania tutejszym urzędnikiem stanu cywilnego – potwierdza Derek Lambe z irlandzkiego Foreign Office. Jego zdaniem osoby, które chcą się pobrać za granicą, powinny być świadome, że małżeństwo przez nie zawarte musi być nie tylko uznawane przez ambasadę, ale także zgodne z lokalnym prawem. – Tego wymaga także prawo międzynarodowe – dodaje Lambe.
[srodtytul]Polska uroczystość po angielsku[/srodtytul]
Zamieszanie z małżeństwami zawartymi przed konsulem doskwiera nie tylko narzeczonym. Dorota Wawro mieszkająca w Irlandii na stałe od trzech miesięcy nie może zarejestrować urodzin syna w General Register Office w Dublinie, do którego zgłasza się m.in. narodziny i zawarcie małżeństwa.
– Urząd nie honoruje naszego ślubu, więc w akcie urodzenia syna może wpisać, że jest dzieckiem nieślubnym – wyjaśnia Wawro i dodaje, że bez aktu urodzenia nie wyrobi dziecku paszportu. Zasugerowano jej, żeby zgłosiła je jako nieślubne.
– To poświadczenie nieprawdy, a w dodatku mąż, wyjeżdżając gdzieś z synem, musiałby mieć pisemną zgodę – dziwi się pani Dorota. – A co potem? Adopcja własnego dziecka?
Polacy, którym ślubu udzielił polski konsul, martwią się też, czy nie stracą na rozliczeniach z fiskusem. Skoro małżeństwo nie jest uznawane, to i wspólne zeznanie podatkowe może zostać zakwestionowane.
General Register Office o problemach ze ślubami nie chce oficjalnie rozmawiać. Zadzwoniliśmy więc jako zdezorientowany niedoszły małżonek. Usłyszeliśmy, że najlepiej zawrzeć ślub w lokalnym Registry Office. Jak zapewniają urzędnicy, można nawet skrócić czas oczekiwania na ślub ze standardowych trzech miesięcy do kilkunastu dni.
– Wystarczy zwrócić się do urzędu ze specjalną prośbą – radzi urzędniczka.
Tadeusz Szumowski, polski ambasador w Dublinie, podkreśla, że problem dotyczy wszystkich ambasad, które udzielały w Irlandii ślubów.
– Z tym że u nas jest ich sporo. Udzielamy ok. 20 w ciągu miesiąca – mówi „Rz” Szumowski.
– Wszystko powinno się w niedługim czasie wyjaśnić. Rozmawiamy z Irlandczykami – uspokaja.
Ale Grażyna i Mirek obawiają się, że sprawy tak łatwo nie uda się załatwić. Zdecydowali, że ślub wezmą w kwietniu w irlandzkim urzędzie.
– Całe święta i Nowy Rok zepsuła nam wiadomość o odwołanym ślubie – mówi Grażyna.
– 15 lat z tym zwlekaliśmy. Bałam się zadzwonić do rodziców, żeby nie pomyśleli, że sami go odwołaliśmy – opowiada.
Wolałaby uroczystość w polskiej ambasadzie, bo ta odbywa się w ojczystym języku, a tak rodzina będzie uczestniczyć w ceremonii po angielsku. – Jest nam przykro, ale staramy się znaleźć pozytywy. Do kwietnia mam szansę schudnąć i zapuścić włosy – żartuje Grażyna.
[srodtytul]Najpierw przyjęcie[/srodtytul]
Polski MSZ zapewnia, że problemem się zajmuje. – Podjęte zostały już kroki w celu wspólnej interwencji państw UE u władz irlandzkich – informuje Piotr Paszkowski, rzecznik resortu.
Ale dr Michał Kowalski, specjalista prawa międzynarodowego z Uniwersytetu Jagiellońskiego, ma wątpliwości, czy negocjacje z Irlandczykami przyniosą skutek. – Państwa przyjmujące mają prawo sprzeciwić się wykonywaniu przez konsulów państw wysyłających działania w roli urzędnika stanu cywilnego, czyli udzielaniu ślubów – tłumaczy. – Często tego typu kwestie są regulowane pomiędzy państwami w dwustronnych konwencjach konsularnych, ale akurat Polska nie zawarła jej z Irlandią.
Rzecznik Paszkowski mówi, że ambasada proponuje narzeczonym ślub w irlandzkim urzędzie stanu cywilnego lub wyjazd na ceremonię do Irlandii Północnej.
Na taką ślubną turystykę zdecydował się Leszek Paluch z narzeczoną, ale i tak mogą się pobrać tydzień później, niż planowali.
– Rodzice, którzy przylecą z Polski, nie mogą zostać dłużej, więc na ślubie ich nie będzie. Przyjęcie zrobimy przed ślubem, a na ceremonię pojedziemy bez rodziny – opowiada Leszek Paluch. Wygrawerowanej daty na obrączkach już zmieniać nie będą.
[ramka][b]Forum Polaków w Irlandii [link=http://www.gazeta.ie/forum]www.gazeta.ie/forum[/link][/b][/ramka]