[b]Rz: Zbigniew Chlebowski mówił przed przesłuchaniem, że przeczytał stosy książek psychologicznych, więc będzie spokojny i opanowany. Udało mu się?[/b]
[b]Norbert Maliszewski:[/b] Raczej tak. Widać było, że się naprawdę dobrze przygotował nie tylko merytorycznie, ale też psychologicznie i emocjonalnie. W zachowaniach niewerbalnych wypadł bardzo dobrze. Merytorycznie – miewał nieścisłości.
[b]Przekona widzów do swoich racji?[/b]
To nie będzie łatwe. Większość Polaków ma już wyrobione zdanie na temat afery hazardowej i Zbigniew Chlebowski odgrywa w niej rolę czarnego charakteru. Dlatego można najwyżej mówić, że dzięki umiejętnemu panowaniu nad sobą udało mu się dodatkowo nie pogrążyć.
[b]Tym razem nie było nerwowego pocenia się i uśmiechania. [/b]
No właśnie. Widać, że wyciągnął lekcję z konferencji prasowej po ujawnieniu afery, kiedy to pocenie się i nerwowe gesty wysyłały wyraźny sygnał do odbiorców, że nie mówi prawdy.
[b]Czy można tak dobrze zapanować nad swoimi gestami i emocjami? [/b]
Można. Jest wiele książek, które opisują, jak umiejętnie kłamać lub nie mówić całej prawdy i sprawić, by odbiorcy tego nie zauważyli. Nie wiem, czy tak było w przypadku Chlebowskiego, ale realizował niektóre z zalecanych tam strategii.
[b]Na przykład?[/b]
To, że najlepszą strategią nie jest zupełne unikanie emocji, gdyż wtedy przesłuchiwany jest w defensywie. I to się Chlebowskiemu udało. On podczas przesłuchania był oburzony. Na Kamińskiego, CBA, PiS itd. Również jego gesty były spójne z tym, co mówił – podkreślały jego oburzenie. Dzięki temu udało mu się ukryć inne emocje, np. zdenerwowanie.
[b]Silny makijaż też pomaga w ukryciu emocji?[/b]
I tak, i nie. Z jednej strony może spowodować większe pocenie. Z drugiej sprawia, że nie widać, kiedy przesłuchiwany się czerwieni, co zwykle jest odbierane jako oznaka kłamstwa.
[b]Myśli pan, że Chlebowski sam się przygotowywał do przesłuchania czy też korzystał z pomocy specjalistów?[/b]
Mogę powiedzieć tylko, że był profesjonalnie przygotowany i miał spójną strategię. To sugeruje pomoc specjalistów. Ale faktycznie sporo pożytecznych rad można po prostu znaleźć w książkach psychologicznych.