Reklama

Partyjny haracz w roku wyborów

Największe ugrupowania ściągają miliony od swych działaczy

Publikacja: 19.02.2010 04:43

Partyjny haracz w roku wyborów

Foto: ROL

Tylko przez pierwsze sześć tygodni tego roku na konto Platformy Obywatelskiej wpłynęło ponad 100 tys. zł z darowizn – ustaliła „Rz”. Tymczasem w całym 2009 r. było to niecałe 700 tys. zł. Pieniądze wpłacali przede wszystkim członkowie partii. To ostry start w wyścigu o jak największe budżety w roku podwójnych wyborów – prezydenckich i samorządowych.

Bo choć w Polsce partie utrzymują się głównie z budżetowych subwencji (ich wysokość zależy od poparcia zdobytego w wyborach), to istotną częścią ich funduszy są kwoty uzyskiwane od osób, które z ich rekomendacji pełnią funkcje publiczne – posłów, prezydentów miast, radnych. Szczególnie cenne są w czasie kosztownych kampanii wyborczych. „Rz” sprawdziła, jak tuż przed startem kampanii wygląda ściąganie partyjnych haraczy.

[wyimek][srodtytul]1,6 tys. zł[/srodtytul] płacą miesięcznie na swe partie europosłowie SLD i PiS[/wyimek]

Każdy europoseł PO musi dać partii darowiznę w wysokości 200 zł miesięcznie, poseł krajowy – 150 zł, a prezydenci miast i marszałkowie sejmików – po 100 zł. Oprócz tego PO dostaje z budżetu 40 mln zł rocznie. SLD (14 mln zł subwencji) i PiS (37 mln zł) mają większe apetyty na pieniądze swoich ludzi. Sojusz do kampanii szykuje się od jesieni 2009 r. – podniósł stawki w listopadzie. Zwykły poseł musi miesięcznie uiszczać składkę specjalną 700 zł, europoseł już 1,6 tys. zł. Dużo? – Nie narzekam, jest OK – odpowiada dyplomatycznie Wojciech Olejniczak, europoseł SLD.

W uchwale Rady Krajowej SLD z września 2008 r. napisano wprost, że osoby, które takich składek nie płacą, nie wystartują w wyborach i nie będą pełnić funkcji publicznych. W PiS takiego zapisu nie ma, ale zasada jest podobna. – Płacić trzeba, bo jak nie, to za cztery lata zarząd nie wystawi cię w wyborach – mówi nam jeden z parlamentarzystów tej partii.

Reklama
Reklama

Poseł PiS ma płacić minimum 150 zł składki członkowskiej, ale wszyscy płacą co miesiąc na tzw. klub od 500 do 600 zł (szefowie komisji więcej). – Ściągają nam bezpośrednio z uposażenia – zdradza jeden z deputowanych. Choć wybory za pasem, na razie podwyżki nie było. A ile płaci europoseł PiS? – Jakieś 1,6 tys. zł miesięcznie – przyznaje Tadeusz Cymański.

Specjalne datki wnoszą również osoby, które do partii nie należą, ale z sukcesem wystartowały z jej listy w wyborach, jak europoseł Marek Migalski. Do europarlamentu dostał się z pierwszego miejsca listy PiS w Katowicach. Według informacji „Rz” płaci maksymalną stawkę, jaką osoba fizyczna może wpłacić na partię polityczną – 18 tys. zł rocznie.

– To jest odpowiedzialność wobec partii. Niepłacenie to świństwo – mówi „Rz” Migalski.

Tylko PSL nie nakłada obowiązkowych haraczy, ale efekt uzyskuje taki sam. – Każdy z posłów płaci po ok. 400 zł miesięcznie. Zamordyzmu nie ma, jest dyscyplina i odpowiedzialność – podkreśla Stanisław Kalemba, poseł PSL.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama