Bo to były czekista, oficer KGB. A więc były członek sowieckich służb specjalnych, które wymordowały naszych ojców. Putin zresztą do dziś w licznych wypowiedziach gloryfikuje Związek Sowiecki, a jego rząd od lat mataczy w sprawie Katynia. Choćby ostatnia afera z rosyjską odpowiedzią na skargę rodzin oficerów do Trybunału w Strasburgu. Rosjanie twierdzą, że „nie są pewni”, czy Polaków rzeczywiście rozstrzelano. Czy to znaczy, że nasi oficerowie sami strzelili sobie w głowy i ułożyli się w masowych grobach? Ta odpowiedź to prawdziwa twarz Rosji. Twarz, którą my, dzieci zamordowanych w Katyniu, znakomicie znamy.
[b]Niektórzy, słysząc te słowa, oskarżyliby panią o rusofobię.[/b]
Absurd. Ja nie mam żalu do Rosjan. W samym Katyniu leżą tysiące ciał rosyjskich ofiar bolszewizmu. Jest ich tam nawet więcej niż ciał Polaków. Naród rosyjski także padł ofiarą sowieckich represji i ta wspólnota cierpienia jest platformą, na której Polacy i Rosjanie mogą się dziś porozumieć. Problem polega na tym, że Putin i wielu jego współpracowników wywodzi się z obozu oprawców, a nie ofiar.
[b]Czyli nie przywiązuje pani wagi do przemówienia, jakie Putin ma wygłosić w Katyniu?[/b]
Ja jadę do Katynia. Będę na tych uroczystościach, którymi od dobrych kilku tygodni żyje prasa. Jadę tam jednak nie po to, żeby słuchać polskich i rosyjskich polityków – którzy próbują na całej tej sprawie zbić kapitał polityczny – tylko po to, by pomodlić się za duszę mojego zamordowanego ojca. Dla nas, dla rodzin katyńskich, to jest najważniejsze. Niestety polityczne i medialne zamieszanie, które towarzyszy tegorocznym obchodom, całkowicie przysłania meritum sprawy.
[b]Co jest tym meritum?[/b]