[b]Rz: Grywa pan na jednorękich bandytach?[/b]

Stanisław Żelichowski, szef Klubu PSL: Nie. Ale mój wnuk często grywa na rozmaitych automatach i nieraz musiałem na niego czekać, tracąc mnóstwo czasu. Stąd bierze się mój uraz do wszelkich automatów z jednorękimi bandytami włącznie.

[b]A więc nie jest panu przykro, że rząd przyjął bardzo restrykcyjne przepisy, które znacznie ograniczą ten hazard?[/b]

Skąd wiadomo, że przyjął?

[b]Premier ogłosił, że za dwa tygodnie do Sejmu trafi już gotowy projekt ustawy, to chyba znaczy, że rząd go przyjął?[/b]

Ja tego projektu nie widziałem. A ponieważ jestem wzrokowcem, lubię dyskutować o sprawach, które najpierw zobaczę na papierze.

[b]Nie wierzy pan premierowi?[/b]

Ależ nie. Chcę tylko powiedzieć, że na razie premier ogłosił tezy. A co z nich wyniknie, okaże się, gdy dostaniemy gotowy projekt. Idea ograniczenia hazardu jest słuszna, ale musimy się przyjrzeć tej propozycji z bliska. Z ideami jest jak z miłością od pierwszego wejrzenia – najlepszy sposób, by się przekonać, czy to prawdziwa miłość, to spojrzeć drugi raz.

[b]Ograniczenie hazardu nie jest możliwe?[/b]

Autopromocja
Bezpłatny e-book

WALKA O KLIMAT. Nowa architektura energetyki

POBIERZ

Pracowałem w kilku rządach i wiem, że za każdym razem, gdy podnosiliśmy cenę wódki, ludzie zaczynali nielegalnie pędzić bimber. Nie neguję potrzeby ograniczenia liczby automatów, bo widziałem, jak ten hazard wciąga – w sklepie na głuchej wsi stoi automat i często ludzie wrzucają do niego ostatnie 5 zł, licząc, że wygrają więcej, a najczęściej przegrywają. Ale prawo może być skuteczne tylko wtedy, gdy jest przestrzegane. Oby więc nie trzeba było angażować CBŚ do ścigania jednorękich bandytów, bo w tym czasie dwuręcy bandyci zaczną biegać po ulicach.

[b]Czyli boi się pan powstania podziemia?[/b]

Zwykle przy tego typu zakazach tak właśnie bywa. Nie zawsze przesada jest dobra, a często sprawy, które na pierwszy rzut oka wydają się słuszne, w zetknięciu z rzeczywistością okazują się niewypałami. Jeśli ktoś jest uzależniony od hazardu, to przecież i tak będzie grał.

[b]Będzie mógł pójść do kasyna.[/b]

Nie pojedzie np. 100 km do miasta, bo nie ma na to pieniędzy.

[b]Jak zatem ukrócić nielegalny lobbing wokół hazardu? Po aferze hazardowej to chyba konieczne?[/b]

Po aferze hazardowej to ja bym przede wszystkim chciał, żeby biznesmeni nie byli traktowani jak grupa podwyższonego ryzyka. Bo jak przychodzi do mnie do biura ksiądz, by porozmawiać o ustawie in vitro, to mogę go wysłuchać i wziąć pod uwagę jego argumenty lub nie. Tak samo, gdy przychodzi w jakiejś sprawie związkowiec. Nie bardzo rozumiem, dlaczego nie miałbym wysłuchać racji biznesmena.

[b]A spotyka się pan z biznesmenami na cmentarzach czy stacjach benzynowych, żeby wysłuchać ich racji? Poza tym ksiądz i związkowiec nie wpłacą panu kilkunastu tysięcy złotych na kampanię, a przedsiębiorca – tak.[/b]

Nie chcę usprawiedliwiać Zbigniewa Chlebowskiego (byłego szefa Klubu PO, który kontaktował się z biznesmenami z branży hazardowej – red.). Nie pozwoliłbym sobie na takie zachowanie jak jego. Ale nie możemy się posuwać do absurdu i np. nagrywać każdego spotkania z przedsiębiorcą. Żaden przepis nie określi, gdzie się zaczyna, a gdzie kończy zły lobbing. To określi uczciwość posła.

[b]Czy sądzi pan, że afera hazardowa zaszkodziła popularności premiera Donalda Tuska?[/b]

Nie. W moim przekonaniu premier będzie startował w wyborach prezydenckich i pewnie je wygra.

[b]Bez większych problemów?[/b]

No tak. Co prawda, prezydent Lech Kaczyński ostatnio się zmienił, stara się unikać awantur. Jeśli utrzyma ten wizerunek, może mu to przysporzyć głosów.

[b]To na kogo pan stawia?[/b]

Wierzę, że wygra nasz kandydat, a gdyby do tego nie doszło, stawiam na Tuska, ale to może być zwycięstwo o włos.

[b]Rządowi uda się wyjść obronną ręką z afery hazardowej?[/b]

Przede wszystkim ta sprawa powinna być uczciwie wyjaśniona.

[wyimek]Naszego kandydata w wyborach prezydenckich ogłosimy dopiero w maju[/wyimek]

Komisja hazardowa może się stać dla rządu Tuska tym, czym była komisja badająca aferę Rywina dla rządu Leszka Millera.

PSL nie było entuzjastą tej komisji, ale skoro nasz koalicjant uznał, że jest niezbędna, będziemy to popierać. Przypomnę, że komisja Rywina zakończyła pracę z pięcioma sprawozdaniami, a Sejm potem głosował nad tym, które z nich jest prawdziwe. Jeżeli tym razem będzie tak samo, to mogę obiecać, że PSL poprze to sprawozdanie, które będzie najbliższe prawdy, a nasz głos będzie przeważający.

[b]Czy to prawda, że od afery hazardowej premier stał się bardziej nerwowy?[/b]

Nic takiego nie zauważyłem.

[b]Współpraca w koalicji układa się dobrze?[/b]

Tak. Platforma została zaatakowana, więc my zrobiliśmy krok do tyłu i spokojnie czekamy na rozwój wydarzeń.

[b]Czy jeśli PO zacznie tracić poparcie, wyjdziecie z koalicji? Podobno rozważacie taki scenariusz.[/b]

Każda partia musi analizować sytuację na kilka ruchów do przodu. Ale w tej chwili nie widzę żadnego zagrożenia dla koalicji. Nawet gdybyśmy doprowadzili do wcześniejszych wyborów, to po nich i tak prawdopodobnie wyłoni się koalicja Platformy i PSL. Więc po co palić mosty, skoro i tak jesteśmy na siebie skazani.

[b]Może dogadacie się z PiS.[/b]

Musieliby najpierw zmienić swoją wizję świata. Ludzie nie dlatego głosują na Platformę, że nie widzą jej wad, ale dlatego, że pamiętają wady PiS.

[b]Nie trzeba nic zmieniać w pracy koalicji?[/b]

Zmiany by się przydały. Na pewno jest potrzebnych kilka zespołów roboczych, by lepiej uzgadniać plany. Koalicjant nie może oczekiwać, że będziemy w ciemno popierać pomysły, które rzuca bez uzgodnienia z nami.

[b]Poprzecie ustawę regulującą dostęp do in vitro? Czy powinno się zakazać sztucznego zapłodnienia lub ograniczyć dostęp do niego?[/b]

W takich sprawach nie ma u nas dyscypliny, więc każdy w klubie będzie głosował w zgodzie ze swoim sumieniem. Ale gdy się spojrzy na dane demograficzne, widać wyraźnie, że naszą racją stanu jest skłanianie ludzi do tego, żeby mieli więcej dzieci.

[b]A jak PSL odnosi się do pomysłu wydłużenia wieku emerytalnego?[/b]

Bez tej reformy chyba się nie obejdzie, ale trzeba na sprawę spojrzeć kompleksowo. Przecież nikt nie będzie się godził na pracę do 67. roku życia, jeżeli jednocześnie pracownicy służb mundurowych będą mogli odchodzić na emeryturę po 15 latach pracy.

[b]Wierzy pan, że w roku wyborczym możliwa jest dyskusja o trudnych reformach?[/b]

Przed wyborami prezydenckimi i przy Lechu Kaczyńskim tego oczywiście nie da się zrobić. Ale po wyborach musi się dać, tym bardziej że pewne rzeczy może wymusić budżet.

[b]Sądzi pan, że PO zgodzi się na tak niepopularną decyzję przed wyborami parlamentarnymi?[/b]

W polityce nie można działać, patrząc cały czas na sondaże. Skoro jakieś zmiany są konieczne, to trzeba je wprowadzić. Jeśli trudne decyzje wynikają z logiki finansowej, to przecież społeczeństwo je przyjmie.

[b]Jak się panu podoba projekt przyszłorocznego budżetu?[/b]

Na razie nie wygląda zachęcająco ze względu na ogromny deficyt budżetowy. Ale uważam, że za pomocą kilku prostych zabiegów można zwiększyć wpływy do budżetu. Dlatego mam nadzieję, że deficyt ostatecznie okaże się mniejszy.

[b]Kogo PSL wystawi w wyborach prezydenckich?[/b]

W Kościele jest taka tradycja, że jeśli ksiądz za wcześnie powie, że ma zostać biskupem, to nim już nie zostaje. My mamy podobną zasadę i nie będziemy wystawiać kandydata na niepotrzebne strzały. Ogłosimy to w maju.

[b]To będzie Waldemar Pawlak?[/b]

Możliwe. Problem w tym, że jeżeli premier Tusk zaangażuje się w walkę o prezydenturę, to wicepremier Pawlak nie będzie mógł tego zrobić, bo ktoś musi rządzić krajem.

[b]Sądzi pan, że wasz lider może na czas kampanii objąć schedę po premierze?[/b]

Jeśli nie będzie innego wyjścia, to kto wie. Ale wyborcy wskazali, że to Platforma ma rządzić, więc niech ona się o to martwi.