[i]Korespondencja ze Smoleńska[/i]
Przy murze okalającym lotnisko Siewiernyj w Smoleńsku leży obsypany kwiatami duży kamień, obok jest krzyż i polska flaga. Nieopodal, w miejscu, gdzie upadły główne szczątki prezydenckiego Tu-154, rozpościera się duży błotnisty czworobok ziemi, rozrytej, a potem wyrównanej przez ciężki sprzęt.
Można się tu spokojnie dostać, nie napotykając – jak w pierwszych dniach po katastrofie – milicjantów i funkcjonariuszy OMON. Poszukiwania i czynności śledcze zostały już zakończone, a teren oczyszczono – przynajmniej oficjalnie – z wszelkich śladów tragedii. Ale tylko pozornie.
[srodtytul]Poszarpany „Katyń”[/srodtytul]
W miejscu, gdzie spadł samolot, wciąż można znaleźć wiele rzeczy pochodzących z rozbitej maszyny – porozrzucane chusteczki z logo LOT, papierek po prince polo, opakowanie z resztkami fluidu do twarzy – wszystko przemieszane z lepkim błotem.