Reklama
Rozwiń
Reklama

Trzy sondaże, trzy wyniki

Wczorajsze wyniki sondaży zaskoczyły różnicą. – Wyborcy nie zawsze mówią prawdę ankieterom – tłumaczą eksperci

Publikacja: 21.06.2010 03:41

Ponad połowa z nas poszła do urn. 53,51 proc. Polaków wzięło udział w głosowaniu – podała w nocy PKW

Ponad połowa z nas poszła do urn. 53,51 proc. Polaków wzięło udział w głosowaniu – podała w nocy PKW na podstawie wyników z 48,88 proc. obwodów.

Foto: Rzeczpospolita

Zgromadzonych na wieczorach wyborczych najbardziej zdziwiły spore rozbieżności we wstępnych sondażach. TNS OBOP dla TVP podawał o godz. 20, że Bronisław Komorowski uzyskał 40,7 proc. głosów, a Jarosław Kaczyński 35,8 proc. SMG/ KRC dla TVN dawał kandydatowi PO 45,7 proc., PiS – 33,2 proc. Zbliżony do ostatniego rezultat podał też Instytut Homo Homini dla telewizji Polsat News.

Wyniki TNS OBOP po godz. 21 zmieniły się tylko nieznacznie. Komorowski zyskał 0,5 pkt proc. Według SMG/KRC różnica między głównymi kandydatami wyniosła 12,5 pkt proc. Zgodnie z badaniem OBOP – 5,4 pkt proc.

– Kluczem może tu być metodologia – mówi „Rz” Jarosław Flis, socjolog z UJ.

SMG/KRC i Homo Homini wykonały sondaż telefoniczny. Dzwoniły odpowiednio do 6 i 5 tys. osób. OBOP przeprowadził exit polls, czyli badania ankietowe przed lokalami wyborczymi. – Sondaż telefoniczny daje dobry wynik, jeśli jest dobrze przeprowadzony. Nie wiemy, jak było w tym przypadku – komentuje Maciej Siejewicz z GfK Polonia.

Andrzej Olszewski, prezes OBOP, zapewniał w TVP, że w przypadku exit polls do tej pory błędy były bardzo małe. – W tym roku prowadziliśmy badanie przed 500 lokalami a w trakcie poprzednich wyborów przed 1000, ale to i tak jest najbardziej wiarygodna metoda – przekonywał.

Reklama
Reklama

– Co do exit polls jest gwarancją, że pytani rzeczywiście głosowali. Jeśli lokale były dobrze wybrane, wynik powinien być dość dokładny. W sondażach telefonicznych, część osób nie mówi prawdy – dodaje Flis.

Anna Materska-Sosnowska, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego, różnicy w sondażach też upatruje w ukrywaniu prawdy przez ankietowanych. – Niedobrze, że wyniki się aż tak różnią. W poprzednich latach były dużo bliższe – ocenia. – To wzmacnia nieufność części społeczeństwa do badań.

Zwraca uwagę, że znaczne różnice w sondażach powyborczych to nie tylko Polska specjalność. – W krajach zachodnich bywało, że zwycięzca sondażowy przegrywał. W 2004 r. exit polls w USA premiowały Johna Kerrry’ego. Zwyciężył George Bush – przypomina. Zamieszanie z wynikami spotęgowały opublikowane po pierwszej w nocy przez PKW dane z 48,88 proc. obwodów wyborczych: Komorowski 39,08 proc. – Kaczyński 38,34 proc. Pełne wyniki poznamy dziś.

[i] — pap[/i]

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama