Reklama

Odrodzenie narodowych trunków

Jarosław Dumasowski, historyk sztuki kulinarnej, profesor UMK

Publikacja: 14.12.2011 19:55

Fot. Ewa Dumanowska

Fot. Ewa Dumanowska

Foto: Rzeczpospolita

Nowym liderem sprzedaży wśród wódek w Polsce został Krupnik. Jaki jest rodowód tego alkoholu?

Jarosław Dumanowski: Prawdziwy krupnik jest ważnym napitkiem w polskiej tradycji kulinarnej, jednak ta wódka, która tak dobrze się sprzedaje, to po prostu zwykła czysta wódka pod taką nazwą, nie żaden krupnik. Od niedawna liczni producenci markami wódek gatunkowych, np. Żubrówki czy Żołądkowej, nazywają zwykłe białe wódki. A to już tylko strategia marketingowa.

A czym jest prawdziwy krupnik?

Powinien kojarzyć się nam z miodem pitnym. Miód pitny to produkt naturalnej fermentacji mieszaniny miodu i wody, trochę mocniejszy niż wino. A krupnik to mieszanka miodu, ziół i wódki, czyli coś mocniejszego. Inaczej mówiąc jest to napój spirytusowy, wódka gatunkowa albo likier,  w zależności od mocy i smaku.

Dzisiaj pijemy głównie piwo i wódkę, ale tak nie było zawsze.

Reklama
Reklama

Kiedyś piliśmy oczywiście piwo  i miód. Miody były czymś elitarnym, choć z czasem zaczęły być wypierane przez importowane wina gronowe. A piwo w dużej mierze było nie napitkiem, tylko pokarmem. Często było słabe, tak że nawet dzieci je piły. Było półproduktem do przygotowywania jedzenia – gotowano w piwie, używano octu piwnego. Taka już  była kultura piwna. Kiedyś zwrot "chodź na piwo" oznaczał po prostu "chodź coś zjeść". Bardzo długo popularne także były napitki  jabłkowe, tzw. jabłeczniki. Coś na kształt cydru. Na Zachodzie jest  on popularny, ale u nas zbytnio kojarzy się z jabolem czy z jabłczakiem, czyli z napojami mającymi bardzo złą sławę.

A widzi pan jakąś szansę na odrodzenie naszych narodowych trunków?

To się już dzieje. Odrodzenie następuje zwłaszcza w robieniu domowych nalewek. Do tego od dawna Polacy robią własne wina, bardzo prężnie rozwija się także domowy wyrób piwa. Widać renesans śliwowicy łąckiej... Z jednej strony pędzenie takiej śliwowicy to przestępstwo i urząd skarbowy to tropi, a z drugiej władze regionu się nią chełpią i wszyscy wokół Łącka ją pędzą. Dziś idziemy  w stronę liberalizacji przepisów o domowym wyrobie alkoholu,  bo elegancja związana z importowanymi trunkami trochę nam spowszechniała i ludzie oczekują czegoś lokalnego, tradycyjnego  i autentycznego.

rozmawiał Michał Płociński

Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Wydarzenia
Totalizator Sportowy ma już 70 lat i nie zwalnia tempa
Polityka
Andrij Parubij: Nie wierzę w umowy z Władimirem Putinem
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama