Ta podnosiła, że było ono niezgodne z ustawą o mniejszościach narodowych i etnicznych. Wśród nich nie ma narodu śląskiego. Przypominała również, że Sąd najwyższy dwukrotnie orzekał, iż taki naród nie istnieje
"Narodowość" jak "rzymskie saluty"
Sąd podtrzymał kontrowersyjną argumentację, że narodowość to subiektywne odczucie członków określonej grupy, co nie konstytuuje wcale narodu, ani nie nadaje narodowości przywilejów, z jakich korzystają mniejszości narodowe. Sąd podkreślał, że piątkowe postanowienie nie przesądza o istnieniu, czy powstaniu takiego narodu. Zauważył przy tym, że z wolności zrzeszania się mogłyby skorzystać w Polsce osoby narodowości francuskiej, choć takiej mniejszości nie wymienia ustawa.
Sławomir Kłosowski poseł z PiS z Opolszczyzny, otwarcie mówiący o separatyźmie, jaki kryje się za działaniami działaczy śląskich, jest przygnębiony decyzją sądu. - Uzasadnienie jest tak karkołomne, jak słynne "rzymskie saluty", jakimi określono hajlowanie działaczy NOP na Górze św Anny kilka lat temu, przez inny sąd na Opolszczyźnie - uważa poseł.
Choć SONŚ wykreśliło polityczne ambicje ze statutu, to jego związki z Ruchem Autonomii Śląska są mocne, bo połowa założycieli zarejestrowanego stowarzyszenia to działacze ruchu, mającego ambicje polityczne i dążącego do szerokiej autonomii Śląska w tym np. zatrzymywania 90 proc. podatków regionie.
W maju zrzeszenie organizacji Ślązaków zwrócilo się do premiera Tuska z apelem o prawne uregulowanie statusu narodowości śląskiej, języka śląskiego i uznania 817 tys. osób ją deklarujących za za mniejszość etniczną.