Reklama

Filozof, dziennikarz, szef MSW

Zmarł Krzysztof Kozłowski. Pierwszy niekomunistyczny minister spraw wewnętrznych, były szef UOP.

Publikacja: 26.03.2013 22:46

Krzysztof Kozłowski, szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w rządzie Tadeusza Mazowieckiego, pochodził z rodziny o tradycjach politycznych.

Jego ojciec Tomasz Kozłowski był legionistą i przedwojennym posłem na Sejm z BBWR, a brat ojca Leon był przed wojną premierem.

Z kolei brat Krzysztofa – Stefan był ministrem ochrony środowiska w rządzie Jana Olszewskiego.

Sam Krzysztof Kozłowski z wykształcenia był filozofem. Studia i doktorat zrobił na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.

Wybrał jednak zawód dziennikarza. Od 1965 roku był związany z „Tygodnikiem Powszechnym". W czasach PRL działał też w opozycji, był m.in. doradcą robotników z Nowej Huty i ekspertem „Solidarności". Po wyborach w 1989 roku związał się ze środowiskiem Unii Demokratycznej, a później Unii Wolności.

Reklama
Reklama

Przez całe lata 90. sprawował mandat senatora.

Ale historyczna funkcja, która przypadła mu w udziale, to fotel pierwszego niekomunistycznego ministra spraw wewnętrznych w rządzie Tadeusza Mazowieckiego. Kozłowski najpierw został wiceministrem w tym resorcie kierowanym wówczas przez Czesława Kiszczaka, a później zastąpił go na tym stanowisku.

Został przewodniczącym komisji weryfikującej oficerów Służby Bezpieczeństwa PRL, a w maju 1990 r.  pierwszym szefem nowo powstałego Urzędu Ochrony Państwa.

MSW zamieściło wczoraj na swojej stronie internetowej fragment rozmowy z Kozłowskim, nagranej w listopadzie ubiegłego roku, a poświęconej jego urzędowaniu w tym resorcie. – Nie mam pojęcia, dlaczego trafiłem do MSW, chyba dlatego, że nie było chętnych, choć rząd już funkcjonował pół roku – opowiadał Krzysztof Kozłowski. – Tadeusz Mazowiecki wezwał mnie któregoś wieczoru i powiedział, że mogę wybierać MON czy MSW, bo chodzi o stopniowe przejmowanie tych resortów. Prosiłem go o zwłokę. Po kilku dniach spotkał się ze mną ponownie i wręczył mi nominację. Ku mojemu zdumieniu zostałem wiceministrem MSW.

W resorcie musiał się zmierzyć z weryfikacją służb specjalnych i reformą Milicji Obywatelskiej.

Według Andrzeja Paczkowskiego, historyka, wyszło mu to całkiem nieźle, zważywszy na warunki, w jakich działał.

Reklama
Reklama

– On był przede wszystkim dziennikarzem, a nagle został rzucony do resortu, gdzie miał sekretarkę z SB, asystenta z SB i ani jednej osoby zaufanej – opowiada Paczkowski. – Stopniowo zaczął ściągać młodych ludzi: Konstantego Miodowicza, Piotra Niemczyka. Ale największy problem polegał na tym, że myśmy w ogóle nie wiedzieli, jak to ministerstwo powinno funkcjonować, nawet książek nie było na ten temat.

Paczkowski przypomina, że Kozłowski był zwolennikiem ewolucyjnych zmian w resorcie, a nie rewolucyjnych. – Był za to krytykowany, a także za pozostawienie bez zmian całego PRL-owskiego wywiadu. Na pewno nie szczycił się też zlustrowaniem Stanisława Tymińskiego, kandydata na prezydenta, ale trzeba pamiętać, że działał w bardzo trudnych warunkach – zaznacza Paczkowski.

– Był moim serdecznym przyjacielem – wspomina Ryszard Bender, który również studiował na KUL i mieszkał z Kozłowskim w jednym akademiku. – Różniliśmy się co do oceny transformacji i politycznej rzeczywistości, ale mimo to pozostawaliśmy w kontakcie.

W ostatnich latach Krzysztof Kozłowski ciężko chorował, m.in. stracił wzrok.

– Rozmawiałem z nim telefonicznie kilka miesięcy temu i nawet zamierzałem go odwiedzić, ale już nie zdążyłem – mówi Bender.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama