Reklama

Wyprawa Tybet 2013. W górę i w dół

Publikacja: 29.07.2013 10:57

Po drodze

Po drodze

Foto: DISCOVER 4X4

29 lipca 2013, Mazar

stan licznika: 8290 km

Więcej o wyprawie Tybet 2013 i poprzednie odcinki relacji

I znów zaczynamy się wspinać. Z wysokości 1600m npm. będziemy przez kilka dni drapać się w stronę Ladakhu i Tybetu. Dziś ostatecznie żegnamy się z Pamirem. Samochody radziły sobie do tej pory dobrze. Nasze żołądki też nie buntowały się przeciw lokalnym potrawom i owocom (melony i arbuzy). Konserwami zabranymi z Polski wspomagaliśmy się rzadko. W górach konwój utrzymać nam coraz trudniej. Każde auto ma swoje narowy i na podjazdach radzi sobie po swojemu.

Interaktywna mapa wyprawy

Reklama
Reklama

Wstyd się przyznać, ale na niektórych odcinkach żyłka sportowa zwycięża i koledzy próbują udowodnić wyższość (na tych wysokościach to wyjątkowo właściwe słowo) swych wypieszczonych pojazdów. Pojazd, którym przemieszcza się Oberżyswiat, jest zawsze na pudle. Wyruszamy ostatni, bo wstajemy wolno, a pakujemy się mozolnie (jest nas w samochodzie czworo – Prezes, Oberżyświat, Michał i Piotr), dojeżdżamy do mety lub do szczytu przełęczy przed innymi. Osobiście taką rywalizację przeklinam, bo nie mam szans na fotografowanie.

Może i dobrze, bo bieganie z aparatem fotograficznym na wysokościach do przyjemnych nie należy. Dziś dojechaliśmy do wysokości 4900m npm. Na przełęczy byliśmy przez kilka minut więc organizm nie zdążył zaprotestować. Na nocleg zjechaliśmy tysiąc metrów niżej. Kilometrów na liczniku przybyło niewiele. Powstrzymuje nas fatalny stan drogi i remonty. Odcinki takie mają często po kilkanaście kilometrów i objeżdżać je trzeba terenem. Ponieważ nasza trasa to w tej chwili już Xinjiang-Tibet Highway rywalizować musimy z TIR-ami i licznymi pojazdami wojskowymi. Teren przygraniczny Ladakhu (sporny obszar do którego roszczą sobie też prawa Indie) każe władzom chińskim na demonstracyjne utrzymywanie tu dużych formacji armijnych. Mijamy je na wszelki wypadek bez zatrzymywania. Punkty kontrolne przechodzimy jednak gładko mimo drobiazgowego sprawdzania dokumentów i wnętrz samochodów. To drugie wynika chyba bardziej z ciekawości. Nam fotografować nie wolno. Nas fotografują uparcie.

Mazar okazał się tylko punktem na mapie. Kilka nędznych sklepików. Kilkunastu mieszkańców.

Nocleg pod gwiazdami. W silnym wietrze. Księżycowi to nie przeszkadza.

Szczegóły na www.rp.pl/Tybet2013 oraz na stronie www.discover4x4.com.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama