Jak wyliczyliśmy w zeszłym tygodniu, 80 proc. delegacji PO w Parlamencie Europejskim ma nikłe szanse na ponowny wybór. Część europosłów nie znalazła się na listach w wyniku partyjnych rozgrywek, ale lojalni mogą liczyć na partyjną wdzięczność.
Z naszych informacji wynika, że PO zamierza ubiegać się o więcej stanowisk w centrali Europejskiej Partii Ludowej (EPL). Teraz jednym z jej wiceprzewodniczących jest europoseł Jacek Saryusz-Wolski.
Po majowych wyborach władze PO zamierzają zawalczyć o stanowisko dla europosła Krzysztofa Liska. Jak informowała „Rz", wycofał się z kandydowania, gdy usłyszał nieprawomocny wyrok w procesie dotyczącym przestępstw gospodarczych.
Ale polityk przekonuje, że jest niewinny, a w PE dał się poznać jako specjalista od spraw wschodnich. Doprowadził do przegłosowania raportu w sprawie umowy stowarzyszeniowej Unii z Gruzją.
– Lisek mieszka w Brukseli, a w PE jest świetnie notowany. Mógłby zostać zastępcą sekretarza generalnego EPL do spraw wschodnich – mówi „Rz" współpracownik premiera.
Posada dla Polaka powinna znaleźć się też w think tanku europejskich chadeków – Centrum Badań Europejskich im. Wilfrieda Martensa. – Miejsce dostanie ktoś, kto będzie miał ochotę zostać w Brukseli – mówi nasz informator. Raczej nie będzie to Sidonia Jędrzejewska, która zrezygnowała ze startu z powodów rodzinnych. Ale ma gwarancję powrotu do unijnej administracji.
Z naszych informacji wynika, że zaufany sojusznik premiera Jacek Protasiewicz, który zrezygnował ze startu po aferze na frankfurckim lotnisku, myśli o powrocie do polskiego Sejmu. Liczy, że do wyborów, które odbędą się na jesieni przyszłego roku, zdąży się w Niemczech oczyścić.
Czytaj więcej
Czy nabycie samochodu może być tak proste, jak zamówienie sprzętu online? O tym, jak wygląda transformacja tego sektora oraz jak należy odpowiedzie...
Szans na pomoc nie mają politycy wycięci z list za związki z głównym rywalem Tuska Grzegorzem Schetyną.
Piotr Borys przekonuje w rozmowie z „Rz", że chciałby, by partia pozwoliła mu startować do sejmiku województwa dolnośląskiego.
– Nie obraziłem się na PO, zostaję w polityce krajowej. Prawdopodobnie będę startował w wyborach do parlamentu w przyszłym roku – mówi „Rz" Filip Kaczmarek, któremu nie pozwolono ubiegać się o trzecią kadencję.
O polityce krajowej myśli też zwycięzca rankingu europosłów „Rz" Konrad Szymański, który zrezygnował ze startu, gdy okazało się, że PiS nie ma dla niego jedynki w Poznaniu. On również chce być wobec partii lojalny.
– Dla mnie istotną cezurą jest wynik przyszłorocznych wyborów parlamentarnych. Jeśli PiS będzie w stanie zdobyć władzę, to zamierzam starać się o możliwość uczestniczenia w niej – deklaruje. Dodaje, że chodzi o jedno z ministerstw. Nie wyklucza udziału w wyborach parlamentarnych.