Reklama

Platforma szuka posad dla byłych posłów do europarlamentu

PO chce powalczyć o lepszą pozycję w europejskiej chadecji. Skorzystają na tym europosłowie, którzy po wyborach stracą mandaty ?– dowiedziała się „Rz".

Publikacja: 22.04.2014 07:00

Platforma szuka posad dla byłych posłów do europarlamentu

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek jd Jerzy Dudek

Jak wyliczyliśmy w zeszłym tygodniu, 80 proc. delegacji PO w Parlamencie Europejskim ma nikłe szanse na ponowny wybór. Część europosłów nie znalazła się na listach w wyniku partyjnych rozgrywek, ale lojalni mogą liczyć na partyjną wdzięczność.

Z naszych informacji wynika, że PO zamierza ubiegać się o więcej stanowisk w centrali Europejskiej Partii Ludowej (EPL). Teraz jednym z jej wiceprzewodniczących jest europoseł Jacek Saryusz-Wolski.

Po majowych wyborach władze PO zamierzają zawalczyć o stanowisko dla europosła Krzysztofa Liska. Jak informowała „Rz", wycofał się z kandydowania, gdy usłyszał nieprawomocny wyrok w procesie dotyczącym przestępstw gospodarczych.

Ale polityk przekonuje, że jest niewinny, a w PE dał się poznać jako specjalista od spraw wschodnich. Doprowadził do przegłosowania raportu w sprawie umowy stowarzyszeniowej Unii z Gruzją.

– Lisek mieszka w Brukseli, a w PE jest świetnie notowany. Mógłby zostać zastępcą sekretarza generalnego EPL do spraw wschodnich – mówi „Rz" współpracownik premiera.

Reklama
Reklama

Posada dla Polaka powinna znaleźć się też w think tanku europejskich chadeków – Centrum Badań Europejskich im. Wilfrieda Martensa. – Miejsce dostanie ktoś, kto będzie miał ochotę zostać w Brukseli – mówi nasz informator. Raczej nie będzie to Sidonia Jędrzejewska, która zrezygnowała ze startu z powodów rodzinnych. Ale ma gwarancję powrotu do unijnej administracji.

Z naszych informacji wynika, że zaufany sojusznik premiera Jacek Protasiewicz, który zrezygnował ze startu po aferze na frankfurckim lotnisku, myśli o powrocie do polskiego Sejmu. Liczy, że do wyborów, które odbędą się na jesieni przyszłego roku, zdąży się w Niemczech oczyścić.

Szans na pomoc nie mają politycy wycięci z list za związki z głównym rywalem Tuska Grzegorzem Schetyną.

Piotr Borys przekonuje w rozmowie z „Rz", że chciałby, by partia pozwoliła mu startować do sejmiku województwa dolnośląskiego.

– Nie obraziłem się na PO, zostaję w polityce krajowej. Prawdopodobnie będę startował w wyborach do parlamentu w przyszłym roku – mówi „Rz" Filip Kaczmarek, któremu nie pozwolono ubiegać się o trzecią kadencję.

O polityce krajowej myśli też zwycięzca rankingu europosłów „Rz" Konrad Szymański, który zrezygnował ze startu, gdy okazało się, że PiS nie ma dla niego jedynki w Poznaniu. On również chce być wobec partii lojalny.

Reklama
Reklama

– Dla mnie istotną cezurą jest wynik przyszłorocznych wyborów parlamentarnych. Jeśli PiS będzie w stanie zdobyć władzę, to zamierzam starać się o możliwość uczestniczenia w niej – deklaruje. Dodaje, że chodzi o jedno z ministerstw. Nie wyklucza udziału w wyborach parlamentarnych.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama