Opracowanie przygotowali dr Tomasz Jurkiewicz z Uniwersytetu Gdańskiego i dr hab. Norbert Maliszewski z Uniwersytetu Warszawskiego. Opiera się ono na średniej najważniejszych ostatnich sondaży przeliczonej na podstawie wzoru dostosowanego do rozkładu poparcia z poprzednich wyborów samorządowych w 2010 r. Symulacja uwzględnia również wyniki komitetów lokalnych, ale są one jedynie szacunkowe z uwagi na fakt, że nie są uwzględniane w sondażach.

W województwie małopolskim nie ma jednak na tyle znaczących sił lokalnych, które mogłyby liczyć się na szczeblu wojewódzkim. Jedynie w Krakowie prezydent Jacek Majchrowski wystawia listę do Rady Miasta, z której będą startować również działacze PSL i SLD, co oznacza, że te ugrupowania list pod własnym szyldem nie wystawią.

Gdyby wynik zaplanowanych na 16 listopada wyborów pokrył się z wynikami ostatnich sondaży, to PSL i SLD nie miałyby swoich radnych ?w sejmiku województwa. ?21 miejsc przypadłoby PiS, ?a 16 PO. Pozostałe dwa mandaty trafiłyby do Kongresu Nowej Prawicy. Oznacza to, że PiS miałby samodzielną większość i rządziłby bez koalicjanta.

Teraz ludowcy mają czterech radnych i współrządzą z PO ?(17 miejsc w sejmiku), a lewica ma dwa mandaty. Dużo słabszy jest też PiS. Choć wprowadził 16 radnych, to teraz ma ich dziesięciu. Pozostali w trakcie kadencji związali się z Solidarną Polską. Teraz znów będą startować z list największej siły na prawicy. Gwarantuje to podpisane w lipcu porozumienie o współpracy.

Małopolska nie jest jedynym regionem, w którym samodzielnie rządziłby PiS. Partia, która w tej chwili ma marszałka jedynie na Podkarpaciu, utrzymałaby ten region. Symulacja daje jej też ponad połowę mandatów w lubelskim i podlaskim sejmikach. Wybory wygrałaby też w łódzkim, mazowieckim i świętokrzyskim, ale tam musiałaby znaleźć koalicjanta.