Nad Wisłą powstaje coraz więcej nowatorskich technologii, z którymi z powodzeniem rodzimi wynalazcy mogą wychodzić w świat. To, czy zrobią międzynarodową karierę, zależy od wielu czynników, ale potencjał naszych innowacji dynamicznie rośnie, a przykładów rozwiązań, które już podbijają zagraniczne rynki lub wkrótce rozpoczną ekspansję, przybywa.

Coraz więcej satelitów znad Wisły

Przykładem polskiej myśli technicznej, która pozwala budować globalny bines, może być Iceye. To polsko-fiński startup z branży kosmicznej, który wyrósł na jednego ze światowych liderów w dziedzinie satelitarnych zobrazowań radarowych (SAR). Technologia firmy, za którą stoi Rafał Modrzewski, pozwala dostarczać dane, które umożliwiają organizacjom przeciwdziałanie skutkom m.in.: wycieków ropy naftowej, huraganów, wylesiania oraz wielu innym zagrożeniom. Spółka w br. miała wynieść na orbitę cztery satelity, a w 2021 r. osiem kolejnych.

Choć startup centralę ma w Espoo w pobliżu Helsinek, to wiele kluczowych obszarów działalności realizowanych jest w Polsce (nasi inżynierowie odgrywają istotną rolę w procesie produkcji systemów satelitów). – Obecna infrastruktura oraz kompetencje Iceye Polska umożliwiają prowadzenie procesu produkcji satelitów na terenie kraju – podkreśla Modrzewski, który spółkę założył w 2015 r. razem z Pekką Laurilą, kolegą ze studiów.

Inżynierom Iceye udało się zredukować czas niezbędny do produkcji mikrosatelity do kilku miesięcy. W innowacyjny biznes zainwestował m.in. Europejski Bank Inwestycyjny, a startup w sumie pozyskał już ponad 150 mln dol. wsparcia.

Na ścieżce do globalnej ekspansji jest również VersaBox. Startup tworzy autonomiczne roboty mobilne na rynek logistyki, głównie do przewożenia towarów i produktów wewnątrz firm, w obszarze hal produkcyjnych lub magazynowych. Spółka zbudowała własny system, który można porównywać do tego, co stosuje np. Amazon. Z technologii warszawskiej firmy korzystają już Faurecia, Lubella czy Autoliv. Teraz VersaBox szykuje się do szerokiego wyjścia za granicę. Jak tłumaczy Krzysztof Domarecki, twórca funduszu Fidiasz EVC, startup od początku pokazywał potencjał do szybkiego skalowania. – Szczególnie widać to teraz, gdy rewolucja pod znakiem Przemysłu 4.0 staje się faktem – dodaje.

Oczy zamiast portfela

W kontekście międzynarodowej ekspansji niezwykle perspektywicznym wynalazkiem z naszego kraju jest nanogenerator, który ma umożliwiać wykorzystanie własnej aktywności, np. spaceru, do produkowania elektryczności. Naukowcy z Politechniki Śląskiej pracują nad ulepszeniem materiałów stanowiących komponenty do jego produkcji. Ale system już działa w Katowicach. Tam, na jezdni jednej z ulic, umieszczono układ nanogeneratorów. Przejazd samochodu po umieszczonym w drodze włóknie pozwala na generowanie prądu (ilość energii elektrycznej powstającej w ten sposób jest zależna od wagi pojazdu). Przekształcanie energii kinetycznej pobranej z ruchu ciała, przepływu powietrza czy wibracji w celu wytworzenia prądu to główna zasada działania nanogeneratorów. Dzięki posiadaniu własnego systemu zasilania nie ma konieczności korzystania z zewnętrznych źródeł, na przykład baterii. Ale jak wskazuje dr inż. Wiktor Matysiak, włókna kompozytowe mogą służyć dodatkowo jako sensor monitorujący np. natężenie ruchu oraz prędkość przejeżdżających aut.

Nie ma wątpliwości, że to rozwiązanie w przyszłości może stać się elementem wielu inteligentnych miast. Podobnie jak inny dość futurystyczny projekt, który już działa we Wrocławiu. Mowa o technologii wdrażanej przez fintech PayEye. Ten startup wdraża zaawansowany system biometrycznych płatności. Idea jest taka, by regulować rachunki spojrzeniem. Nowatorskie rozwiązanie zastosowano już w kilkudziesięciu dolnośląskich lokalach: sklepach, restauracjach, a nawet aquaparku.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

Wrocławski PayEye stworzył kompletny system płatniczy opierający się na akceptacji płatności oraz identyfikacji użytkownika za pomocą biometrii tęczówki oka i – co warte podkreślenia – choć nie jest prekursorem tej technologii, to jako pierwszy na świecie udostępnił ją komercyjnie. W praktyce klient nie potrzebuje portfela, bo płatności potwierdza okiem.

Firma, którą stworzył Krystian Kulczycki (były wiceprezes Euro Banku), gdzie za badania odpowiada Wojciech Wodo (profesor w Katedrze Podstaw Informatyki Politechniki Wrocławskiej), zbudowała cały ekosystem PayEye. Składają się nań autorskie urządzenia płatnicze, portfel elektroniczny dla użytkowników i algorytmy przetwarzania tęczówki na kod.

Na świecie wyróżnić się może także Coat-It. To startup z Puław, opracowuje innowacyjne powłoki ochronne na bazie nanocząstek. Stoją za nim Alicja Stankiewicz i Katarzyna Zielińska, które poznały się na Politechnice Wrocławskiej podczas studiów doktoranckich. Alicja zajmowała się ochronnymi powłokami metalicznymi, a Katarzyna koloidami i nanotechnologią. Połączyły siły i tak zaczęły powstawać nowatorskie powłoki kompozytowe zawierające nanocząstki w osnowie metalicznej (powłoki nanokompozytowe są o ok. 60 proc. twardsze niż tradycyjne, a jednocześnie charakteryzują się zwiększoną odpornością na korozję). Jak tłumaczy Zielińska, istnieje olbrzymia potrzeba rynkowa w zakresie nowych, ulepszonych materiałów powłokowych, które łączyłyby dużą wytrzymałość mechaniczną z właściwościami antykorozyjnymi. Ale Coat-It chce odpowiedzieć też na inne aktualne potrzeby, dlatego pracuje nad metalicznymi powłokami samoczyszczącymi i autokatalitycznymi, które mogą być stosowane w szpitalach, szkołach oraz obiektach, w których istnieje ryzyko rozprzestrzeniania się patogenów.