Małgorzata Paprocka: Prezydent nie będzie się spieszył

Do wyłonienia rządu dojdzie w terminach, na jakie wskazuje konstytucja – mówi Małgorzata Paprocka, sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP.

Aktualizacja: 19.10.2023 06:24 Publikacja: 19.10.2023 03:00

Małgorzata Paprocka

Małgorzata Paprocka

Foto: mat. pras.

Kogo prezydent zamierza wskazać na nowego premiera, czy będzie to kandydat ugrupowania, które wygrało wybory, czyli PiS, czy koalicji ugrupowań opozycyjnych, które zdobyły w wyborach do Sejmu większość?

Kwestie te reguluje Konstytucja. Prezydent nie podjął jeszcze decyzji. Chce, żeby władza pomiędzy starą, a nową Radą Ministrów, przechodziła w sposób bezkolizyjny, z poszanowaniem wszystkich norm konstytucyjnych.

Z prawnego punktu widzenia sytuacja wygląda w ten sposób, że w pierwszym kroku to prezydent podejmuje decyzje, komu powierza misję formowania nowego rządu. Dopiero w drugim kroku - jest to rola parlamentu. Dotychczas wszyscy prezydenci szanowali tę niepisaną tradycję konstytucyjną i misja ta była powierzana przedstawicielowi partii, która wygrała wybory.

Czytaj więcej

Nieoficjalnie: Duda powierzy misję tworzenia rządu PiS-owi

Czyli nie będzie to zwycięska koalicja opozycji?

Ciągle takiej koalicji nie ma. Przez ostatni rok toczyła się dyskusja, o tym, czy będzie jedna lista opozycji, czy też nie. Ostatecznie wyszło, że nie. Dziś mówimy o potencjalnej koalicji trzech partii, które składają się z jeszcze większej liczby ugrupowań. Jak na razie jest to koalicja w sferze deklaracji i woli politycznej. A czy ona rzeczywiście istnieje, przekonamy się - kiedy nowi posłowie zasiądą w ławach poselskich i zaczną głosować. Wybory wygrało PiS, osiągając wynik na poziomie 35 procent.

Jeżeli jest tradycja konstytucyjna, to czemu prezydent nie podjął jeszcze decyzji?

Dobrym zwyczajem jest przeprowadzenie konsultacji politycznych, przecież nie zawsze było tak- co pokazuje historia - że na premiera był wskazywany szef partii, która wygrała wybory, pole do dyskusji na ten temat jest szersze. Ta debata dopiero przed nami. Prezydent na pewno wszystkie swoje obowiązki w konstytucyjnych terminach wykona.

A czy prezydent zamierza wykorzystać te 30 dni zapisane w konstytucji na zwołanie pierwszego posiedzenia Sejmu?

Wywoływana jest jakaś niezwykła presja czasu. Oczywiście z jednej strony mamy chęć przejęcia władzy przez opozycję, ale z drugiej strony są terminy i kadencje konstytucyjne. Termin 30 dni na zwołanie pierwszego posiedzenia Sejmu po wyborach, ma gwarantować, aby nie dochodziło - przy każdych kolejnych wyborach - do skracania kadencji Sejmu. O 4 letniej kadencji wyraźnie mówi konstytucja. Jeżeli każdy prezydent wyznaczałby wybory w pierwszym możliwym terminie, a potem jak najszybciej zwoływał pierwsze posiedzenie, to mielibyśmy coraz krótsze kadencje. Trzeba na system konstytucyjny patrzeć w sposób spójny i żadnej presji być nie może.

Czytaj więcej

Donald Tusk zabrał głos po wyborach. Lider PO apeluje do prezydenta Dudy

Kiedy kończy się kadencja obecnego Sejmu?

Ta, jeszcze trwająca rozpoczęła się 12 listopada 2019 roku, a postanowienia dotyczące zwołania pierwszego posiedzenia prezydent wydał 5 listopada. W tym roku patrząc na kalendarz najpóźniej pierwsze posiedzenia Sejmu, a w konsekwencji Senatu może zostać zwołane do 14 listopada. Rola prezydenta jest zachowanie balansu między tym 30 dniowym terminem na zwołanie pierwszego posiedzenia Sejmu, a jego 4 letnią kadencją. Tak właśnie się dzieje, bez dążenia do niepotrzebnego i niczym uzasadnionego skracania kadencji Sejmu.

Czyli 14 listopada można się spodziewać pierwszego posiedzenia nowego Sejmu?

Prezydent jeszcze nie ogłosił swojej decyzji., po drodze jest Święto Niepodległości, ale myślę że będą to te okolice. Ale czy będzie to przed czy po 11 listopada, nie jest to jeszcze ten moment, aby o tym przesądzać.

Lider opozycji Donald Tusk wezwał prezydenta do energicznych działań, żeby jak najszybciej umożliwił przejście władzy zwycięskiej koalicji, argumentując to m.in. pilną koniecznością realizacji programów wyborczych?

Prezydent zna swoje obowiązki i nie ulega naciskom, czy socjotechnicznie formułowanym postulatom. Do wyłonienia rządu dojdzie w terminach, na jakie wskazuje konstytucja, z poszanowaniem woli obywateli.

Konstytucji, ale czy też zwyczaju konstytucyjnego?

To jest też szacunek dla tych wyborców, którzy zagłosowali za partią zwycięską. To jest naturalny mechanizm i wszyscy prezydenci tę zasadę respektowali. Natomiast dla- jak na razie deklarowanej koalicji partii opozycyjnych - najbardziej naturalny jest drugi krok, który przewiduje konstytucja, czyli wskazania premiera przez przyszłą większość parlamentarną, ale na to jeszcze za wcześnie.

A czy prezydent zamierza rozmawiać z liderami koalicji?

Niewykluczone że takie rozmowy się odbędą, prezydent będzie podejmował decyzje, to też jest pewien zwyczaj, który towarzyszył wyborom w przeszłości. Jeżeli do takich spotkań dojdzie na pewno opinia publiczna zostanie poinformowana.

A czy liderzy koalicji już deklarowali chęć takich spotkań z prezydentem?

Padały takie deklaracje tylko w sferze publicznej, ale nie tak formalnie powinno to wyglądać. ruch jest po stronie prezydenta.

Czytaj więcej

Czarnecki: Jeszcze nie straciliśmy władzy. Niech opozycja się uspokoi

A konsultacje z PiS?

Również nie. było To nie jest ten etap, dopiero co zakończyła pracę PKW. Prezydent w swoich wypowiedziach przede wszystkim dziękował Polakom, za tak imponującą frekwencję w wyborach. Czas na kolejne etapy tworzenia rządy dopiero się zaczął.

Najprawdopodobniej prędzej czy później ugrupowania opozycyjne stworzą nowy rząd, jaka będzie rola prezydenta w tym nowym układzie władzy?

Prezydent jest bardzo doświadczonym politykiem i w sprawowaniu jego urzędu nic się nie zmieni. Będzie wykonywał swoje obowiązki konstytucyjne, natomiast jest kilka obszarów, które wymagają szczególnej współpracy z rządem- na co wskazuje konstytucja. Dwa takie oczywiste: to polityka zagraniczna – z konstytucyjnym wymogiem współpracy z premierem i MSZ oraz zwierzchnictwo nad siłami zbrojnymi, tutaj jest pole do współpracy z ministrem obrony narodowej. Oczywiście współpraca z rządem dotyczy także innych dziedzin, w tym np. spraw społecznych. Nie ma wątpliwości, że prezydent będzie kontynuował swoją politykę, stawiając na te priorytety, które były określone przez całą jego prezydenturę. Oczywiście dużo zależy od tego jak wobec prezydenta będzie się pozycjonował nowy rząd.

Koabitacja będzie trudna?

Koabitacja zawsze jest wyzwaniem dla obu stron. Różnice zdań zdarzają się nawet, gdy prezydent i obóz rządowy pochodzą z tego samego obozu,. Przy koabitacji te różnice polityczne są bardziej dostrzegalne.

Celem opozycji jest m.in. „ przywracania praworządności”, czyli odwracanie reform PiS w sądownictwie, podpisywał się pod nimi naturalnie prezydent. Czy Andrzej Duda będzie współpracował na tym polu, z nowym rządem?

Bardzo trudno sobie wyobrazić, aby prezydent, zgadzał się na kwestionowanie chociażby nominacji sędziowskich, których sam dokonywał. Mam na myśli nie tylko kwestie personalne, ale też stabilności całego wymiaru sprawiedliwości, stabilności orzeczeń. Mówimy o ponad 3 tys. sędziów i asesorów powołanych w czasie prezydentury Andrzeja Dudy. A to się przekłada na miliony orzeczeń, wydanych przez tych sędziów i jeśli pojawią się propozycje zmian ustawowych, będą one podlegały bardzo wnikliwej analizie. Proszę pamiętać, że nad ustawami jest jeszcze konstytucja, która mówi o nienaruszalności powołań sędziowskich.

Jest jeszcze Sąd Najwyższy i Krajowa Rada Sądownictwa, które są elementem spraw praworządnościowych?

Ta rozmowa jest bardzo hipotetyczna. Jeżeli mówimy o propozycjach zmian ustawowych z ostatnich lat, mamy jedynie słynny projekt KO, autorstwa jednego ze stowarzyszeń sędziowskich, , nie wiadomo jednak czy obecnie koalicja opozycji , będzie go firmować. Jeżeli jednak taki projekt wszedłby w życie spowodowałby paraliż państwa i anarchię. Usunięcie kilku tysięcy sędziów – niezgodnie z Konstytucją, bez żadnej podstawy, bo trudno za taką uznać wyroki ETPCz, z którym nie zgodził się TK, NSA, a nawet TSUE, Konsekwencje tego dla obywateli nie mogą zyskać akceptacji.

Rozdział prokuratora generalnego i ministra prezydent poprze?

Andrzej Duda reprezentował w 2009 roku w Sejmie stanowisko ś.p prezydenta Lecha Kaczyńskiego, kiedy przedstawiał w Sejmie argumenty stojące za prezydenckim vetem w Sejmie w sprawie ustawy, która taki rozdział wprowadzała. Tamto weto zostało wtedy przełamane i reforma weszła w życie.

Oczywiście w tej materii dyskusja także na tym etapie jest hipotetyczna, bo nie ma konkretnych projektów, ale należy w tym kontekście pamiętać o obowiązkach, jakie nakłada na Radę Ministrów, konstytucja. Jest to przede wszystkim zapewnienie bezpieczeństwa i porządku wewnętrznego w państwie. Dlatego RM nie może wyzbyć się odpowiedzialności za prokuraturę i odpowiedzialności za jej prawidłowe działanie

prezydent będzie podejmował decyzje w stosunku do konkretnych ustaw, ale patrząc historycznie, także na podpisanie ustawy przywracającej wcześniejszy model, wyraźnie, pokazuje, jaka wizja prokuratury jest bliższa prezydentowi.

Kogo prezydent zamierza wskazać na nowego premiera, czy będzie to kandydat ugrupowania, które wygrało wybory, czyli PiS, czy koalicji ugrupowań opozycyjnych, które zdobyły w wyborach do Sejmu większość?

Kwestie te reguluje Konstytucja. Prezydent nie podjął jeszcze decyzji. Chce, żeby władza pomiędzy starą, a nową Radą Ministrów, przechodziła w sposób bezkolizyjny, z poszanowaniem wszystkich norm konstytucyjnych.

Pozostało 96% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Wybory
Wybory samorządowe 2024: Oficjalnie: Jacek Sutryk musi walczyć w II turze
Wybory
Wybory samorządowe 2024: PiS w siedzibie partii świętuje sukces. Na scenie pojawił się Jacek Kurski
Wybory
Wybory samorządowe 2024: PiS wygrywa w kraju, ale traci władzę w województwach
Wybory
Wybory samorządowe 2024. Jarosław Kaczyński: Nasze zwycięstwo to zachęta do pracy, a chcieli nas już chować
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Wybory
Wybory samorządowe 2024: Frekwencja do godziny 17 niższa niż pięć lat temu
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą