Reklama

Kandydaci owiani tajemnicą

Do wyborów został niecały tydzień, a wielu kandydatów wciąż nie upubliczniło informacji o swoich programach wyborczych. Eksperci: na listach znaleźli się przez przypadek.
Kampania wyborcza do parlamentu 2023.

Kampania wyborcza do parlamentu 2023.

Foto: PAP, Szymon Pulcyn

Na stronie Państwowej Komisji Wyborczej można znaleźć o każdym kandydacie takie informacje jak wiek, zawód, miejsce zamieszkania i przynależność do partii politycznych. Wyborcy, którzy chcą zagłosować na osobę, która najlepiej będzie ich reprezentowała, muszą więc sami poszukać ich życiorysu, poglądów czy programu wyborczego. Problem w tym, że wielu kandydatów nie ma swojej strony internetowej, publicznego konta w mediach społecznościowych czy nawet miejsca, gdzie można by znaleźć ich ulotkę.

Czytaj więcej

Bezpartyjni chcą powtórzyć "efekt Zandberga"

– W przypadku wielu osób problemem może być to, że znaleźli się z tzw. łapanki na mało biorących miejscach na liście tylko po to, żeby ją zapełnić – mówi Dorota Drozd, ekspertka ds. wizerunku politycznego, blogerka. – Nawet gdyby chcieli zrobić kampanię, to brak im obycia i wiedzy, w jaki sposób się ją prowadzi. Nie mają pieniędzy, a więc możliwości zatrudnienia ludzi, ani zaplecza politycznego. Z kolei znajomi czy rodzina wolą zazwyczaj doradzać, niż coś konkretnie zrobić, np. rozdawać ulotki czy poprowadzić nieodpłatnie profil w mediach społecznościowych. Takim kandydatom zostaje więc tylko marketing szeptany, czyli głosy rodziny i znajomych. Zazwyczaj odpuszczają kampanię, wiedząc, że nie mają szans w starciu z politycznymi wyjadaczami.

Jak dowiedzieliśmy się od jednego z takich „milczących” kandydatów, czasami powodem takich sytuacji są też konflikty w ich organizacjach. – Gdy decydowałem się na start w wyborach, obiecano mi, że będę w pierwszej trójce na liście – tłumaczy. – Ostatecznie okazało się, że jestem w pierwszej… trzydziestce. Szkoda mi pieniędzy i czasu na to, żeby zajmować się sprawą, która jest z góry przegrana.

Komitety wyborcze nie znają kandydatów

Zdobycie informacji o kandydatach nie udaje się nawet ich komitetom wyborczym. Przykładowo Bezpartyjni Samorządowcy listy kandydatów z ich opisami zamieścili tylko w niektórych okręgach, w pozostałych albo promują tylko tych, którzy znajdują się na pierwszych miejscach, albo wstawiają odnośniki do strony PKW. Podobne problemy miały też mniejsze komitety – przykładowo Polska Jest Jedna, która wystawiła listy w województwie świętokrzyskim, umieściła biogramy tylko 11 z 28 osób startujących w wyborach w tym okręgu.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Pech Rafała Piecha. Polska Jest Jedna wykluczona z debaty w TVP

Sprawa nie dotyczy tylko osób z dalszych miejsc. Jedną z „jedynek” dużego komitetu wyborczego – Beata Maria Ott-Rodak („jedynka” na liście Bezpartyjnych Samorządowców w okręgu nr 38), znaleźliśmy tylko na portalu społecznościowym Facebook, gdzie prowadzi kampanię na swoim prywatnym profilu. Dostęp do informacji jest jednak utrudniony, ponieważ w nazwie profilu do niedawna w ogóle nie było nazwiska, lecz dwa imiona. Jedno z nich jest inne niż na liście wyborczej.

Kilku kandydatów znajdujących się na listach zapytaliśmy poprzez media społecznościowe, gdzie można znaleźć ich program wyborczy. Jeden z nich napisał: „w tych wyborach proszę mnie nie brać pod uwagę”. Z kolei inny przyznaje oficjalnie, że na listach znalazł się wbrew własnej woli. – W naszym okręgu sondaże mówią, że zdobędziemy dwa–trzy mandaty. Od dawna wszyscy wiedzą, kto je weźmie, dlatego nikt nie chciał znajdować się na listach wyborczych – tłumaczy. – Tymczasem jeśli będzie za mało osób, lista nie zostanie zarejestrowana. Koledzy bardzo prosili, więc po jakimś czasie się zgodziłem. Zastrzegłem, że nie będę prowadził żadnej kampanii, bo to pieniądze wyrzucone w błoto. Zgodzili się, no i jestem – wyjaśnia.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Wybory
Pojawi się nowa kratka na kartach do głosowania? Takim pomysłem zajmie się Senat
Wybory
Po wyborach prezydenckich. Mężyk: Erozja PO odsłoni jej elektorat na zabiegi Konfederacji
Wybory
Dlaczego wciąż rozmawiamy o ważności wyborów?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama