Strategie na debatę. Starcie w TVP niesie ryzyko przede wszystkim dla największych graczy

Już kilkakrotnie w historii polskiej polityki debaty zmieniały bieg kampanii wyborczych. Czy poniedziałkowe spotkanie organizowane przez TVP też ma taki potencjał? Nasi rozmówcy z różnych partii – zarówno PiS, jak i opozycji – powątpiewają, by po miesiącach zaciekłego starcia doszło w poniedziałek do wyraźnego przełomu, również ze względu na format.

Aktualizacja: 09.10.2023 06:07 Publikacja: 09.10.2023 03:00

W poniedziałek Jarosław Kaczyński zamiast w studiu TVP, będzie na spotkaniu w Przysusze

W poniedziałek Jarosław Kaczyński zamiast w studiu TVP, będzie na spotkaniu w Przysusze

Foto: PAP/Darek Delmanowicz

Debata odbędzie się o 18:30 w poniedziałek, a nie o 20:30. Samo przesunięcie godziny wywołało spekulacje wśród polityków opozycji, że PiS debaty się obawia i chce poprzez przesunięcie godziny obniżyć jej oglądalność. – To nie tak. Wcześniejsza godzina sprawi, że więcej osób starszych obejrzy debatę – słyszymy z klubu PiS.

Jak wyglądają nastroje w sztabach przed debatą? Politycy PiS, z którymi rozmawialiśmy, podkreślają, że głównym celem premiera Mateusza Morawieckiego – który będzie reprezentował w debacie partię rządzącą – jest uniknięcie nadmiernych wstrząsów przy spodziewanej ostrej wymianie ciosów. – Chcemy utrzymać aktualny kurs. Remis w debacie wystarczy – słyszymy z okolic PiS. Partia Jarosława Kaczyńskiego ma w ostatnich dniach kampanii skupić się m.in. na mobilizacji niezdecydowanych. Jak wynika z naszych rozmów, PiS ma dokładne badania, które wskazują, na jakich płaszczyznach można spróbować do tej grupy dotrzeć na tej ostatniej prostej.

Czytaj więcej

Bogusław Chrabota: Sondaż przed debatą w TVP zły dla Jarosława Kaczyńskiego. Donald Tusk może pozyskać dodatkowe punkty

Politycy PO, z którymi rozmawialiśmy, nie spodziewają się przełomu, który może wywołać debata. Jak powiedział nam jeden z wysoko postawionych polityków PO, sukces już został osiągnięty – bo opozycja może mówić, że Kaczyński „uciekł” przed debatą z Donaldem Tuskiem. A sam Tusk ma trzymać się własnego przesłania kierowanego do wyborców oglądających najczęściej TVP.

Lewicę będzie w debacie reprezentowała Joanna Scheuring-Wielgus, Trzecią Drogę Szymon Hołownia, Konfederację Krzysztof Bosak, Bezpartyjnych Samorządowców Krzysztof Maj. Szczególnie dla mniejszych komitetów – Konfederacji i Bezpartyjnych Samorządowców – debata może być okazją. Dla Konfederacji przede wszystkim na ożywienie końcówki kampanii. Sztabowcy różnych partii, z którymi rozmawialiśmy, są zgodni, że wewnętrzne badania pokazują słabnięcie Konfederacji w ostatnich miesiącach. Nasi rozmówcy z Bezpartyjnych Samorządowców przyznają, że liczą na debatę, a nawet swoistą powtórkę „efektu Zandberga” z 2015 roku. Chcą pokazać się jako środowisko „Polski normalnej” z uderzeniem w duopol PO-PiS. Ale w podobne nuty będzie też niewątpliwie uderzał Szymon Hołownia.

Co planuje Lewica? – Chcemy dotrzeć do lewicowego elektoratu, który jeszcze na nas nie głosuje, a ogląda TVP – mówi nam jeden z informatorów z okolic Lewicy.

Sondaż: Czy Jarosław Kaczyński słusznie zrezygnował z debaty

Z sondażu przeprowadzonego przez IBRIS dla „Rzeczpospolitej” i RMF FM wynika, że wyborcy odbierają nieobecność prezesa PiS w debacie TVP z mieszanymi uczuciami, ale w zdecydowanej większości krytycznie. Na pytanie: „W poniedziałkowej debacie wszystkich partii w TVP, prezes PiS Jarosław Kaczyński nie weźmie udziału, mimo, że do studia przybędzie Donald Tusk, jego główny rywal w wyborach. Czy lider PiS podjął słuszną decyzję?”– aż 58,6 proc. respondentów wskazało, że jest to niewłaściwa decyzja. 27,6 proc. ocenia ją pozytywnie, a 13,8 proc. badanych nie ma w tej sprawie zdania.

Czytaj więcej

Sondaż: Prezes PiS popełnił błąd, unikając debaty z Donaldem Tuskiem

Oczywiście stosunek do udziału prezesa PiS w debacie zależy od zapatrywań politycznych pytanego. 64 proc. zwolenników władzy zgadza się z decyzją o niewzięciu w niej udziału, ale 13 proc. – nie, a 22 proc. nie wie, co myśleć. A to oznacza, że spora grupa osób określających się jako popierające obóz władzy jest zdezorientowana lub niezadowolona z ruchu Jarosława Kaczyńskiego.

Wyborcy opozycji krytykują nieobecność prezesa PiS w TVP – 81 proc. tej grupy uważa, że to zła decyzja, 10 proc. twierdzi, że dobra, a 9 proc. nie ma zdania. Niezdecydowani są bardzo podzieleni w opiniach: 39 proc. zgadza się z postępowaniem lidera PiS, 41 proc. uważa jego decyzję za błędną, a 20 proc. nie wie, jaką odpowiedź wskazać.

Debata odbędzie się o 18:30 w poniedziałek, a nie o 20:30. Samo przesunięcie godziny wywołało spekulacje wśród polityków opozycji, że PiS debaty się obawia i chce poprzez przesunięcie godziny obniżyć jej oglądalność. – To nie tak. Wcześniejsza godzina sprawi, że więcej osób starszych obejrzy debatę – słyszymy z klubu PiS.

Jak wyglądają nastroje w sztabach przed debatą? Politycy PiS, z którymi rozmawialiśmy, podkreślają, że głównym celem premiera Mateusza Morawieckiego – który będzie reprezentował w debacie partię rządzącą – jest uniknięcie nadmiernych wstrząsów przy spodziewanej ostrej wymianie ciosów. – Chcemy utrzymać aktualny kurs. Remis w debacie wystarczy – słyszymy z okolic PiS. Partia Jarosława Kaczyńskiego ma w ostatnich dniach kampanii skupić się m.in. na mobilizacji niezdecydowanych. Jak wynika z naszych rozmów, PiS ma dokładne badania, które wskazują, na jakich płaszczyznach można spróbować do tej grupy dotrzeć na tej ostatniej prostej.

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Wybory
Wybory samorządowe 2024: Oficjalnie: Jacek Sutryk musi walczyć w II turze
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Wybory
Wybory samorządowe 2024: PiS w siedzibie partii świętuje sukces. Na scenie pojawił się Jacek Kurski
Wybory
Wybory samorządowe 2024: PiS wygrywa w kraju, ale traci władzę w województwach
Wybory
Wybory samorządowe 2024. Jarosław Kaczyński: Nasze zwycięstwo to zachęta do pracy, a chcieli nas już chować
Wybory
Wybory samorządowe 2024: Frekwencja do godziny 17 niższa niż pięć lat temu