Nie powinniśmy mieszać historycznej relacji z twardym rozumieniem interesu narodowego. To droga donikąd i grzech przeciw przyszłości. Dojrzałe narody i przywódcy, zwłaszcza w trudnych momentach, kierują się chłodną kalkulacją i zracjonalizowanym interesem, nie histerią czy chęcią odwetu. Chciałbym, by Polska była właśnie taka.
Ukryte koszty przemysłowej produkcji żywności pochłaniają niemal dwa razy więcej pieniędzy niż samo jedzenie. Degradacja gleb, utrata bioróżnorodności, emisje gazów cieplarnianych, choroby cywilizacyjne – to rachunek, którego nie widać na paragonie, a który wynosi około jednej piątej światowego PKB.