Oczy wojska skierowane na Białoruś. To największe zagrożenie dla polskiego bezpieczeństwa

To państwo Aleksandra Łukaszenki będzie stanowiło w najbliższych latach największe zagrożenie dla naszego bezpieczeństwa.

Publikacja: 17.07.2023 12:06

Żołnierze Wojska Polskiego

Żołnierze Wojska Polskiego

Foto: Archiwum MON

Podsumowując szczyt NATO w Wilnie ppłk. rez. Maciej Korowaj, były oficer Wojska Polskiego zajmujący się wschodnią flanką Sojuszu, w rozmowie z „Rzeczpospolitą” zwrócił uwagę na zmiany dotyczące postrzegania naszego bezpieczeństwa, po wejściu do tych struktur Finlandii i w przyszłości Szwecji. Jego zdaniem ich obecność w NATO spowoduje, że Morze Bałtyckie przestanie stanowić zagrożenie.

- Zawsze obawialiśmy się desantu rosyjskiego od strony morza – zwrócił uwagę Maciej Korowaj. I dodał, że obwód królewiecki przestanie mieć znaczenie strategiczne dla Rosji. - Staje się on problemem dla Rosji, bo jego obrona jest bardzo utrudniona. Oprócz dewaluacji zagrożenia ze strony obwodu królewieckiego, państwa bałtyckie będą dysponowały możliwością obrony własnych terytoriów, a nie ich odbijania. Zaopatrzenie i wsparcie militarne dla krajów bałtyckich może odbyć się przez morze, które jest kontrolowane przez flotę państw NATO. Poza tym prowadzenie operacji na północnym Atlantyku przy wsparciu państw nordyckich zamyka obszar arktyczny dla projekcji siły Rosji – uważa analityk. Precyzuje, że działania sojuszu utrudniają możliwości działania Rosji z kierunku północnego i pozwalają nam skoncentrować się na obronie z kierunku białoruskiego.

Czytaj więcej

Ekspert ds. bezpieczeństwa: Ukraina w zasadzie jest już w NATO

Były oficer zwraca uwagę, że jeżeli mówimy o konieczności zatrzymania przeciwnika na granicy, to muszą tam już teraz być lokowane jednostki stacjonujące rotacyjnie, albo na stałe. I nie chodzi tylko o utrzymanie magazynów z bronią i amunicją.

Nowa 1 Dywizja Piechoty Legionów na wschodzie kraju

Z informacji, które podaje ministerstwo obrony narodowej wynika, że od strony Białorusi „domykać” ma nasze bezpieczeństwo utworzenie zupełnie nowej 1 Dywizji Piechoty Legionów (nawiązuje do przedwojennej nazwy), która docelowo ma liczyć 30 tysięcy żołnierzy, oczywiście przy założeniu, że cała armia będzie miała 300 tysięcy wojskowych. Zarysy tej nowej dywizji już powstają, w weekend minister obrony Mariusz Błaszczak ogłosił, że w Kolnie na Podlasiu powstanie batalion zmotoryzowany. - Jego zasadniczym celem będzie odstraszanie agresora, udowadnianie tego, że bronimy każdego skrawka polskiej ziemi - zaznaczył szef MON.

Gdzie ma stacjonować nowa dywizja

W przyszłości dywizja ta głównie będzie operowała na terenie województwa podlaskiego, ale też na Mazowszu, Warmii i Mazurach oraz województwie kujawsko-pomorskim. Wojsko będzie stacjonowało m.in. w Grajewie, w Siemiatyczach, w Czerwonym Borze, Ślubowie, Białymstoku, Iławie, Brodnicy, Chełmnie, Łomży, Wielbarku i Ostrołęce. Elementem dywizji będzie batalion czołgów, lokowany w Ciechanowie, gdzie jednocześnie znajdzie się dowództwo i sztab dywizji (teraz ma siedzibę w Warszawie).

Czytaj więcej

Marek Kozubal: Powinien być plan na wypadek wojny

Gen. bryg. Norbert Iwanowski, dowódca 1 DPL w rozmowie z Polską Zbrojną wyjaśnił, że bardzo ważna ma być „duża mobilność pododdziałów”. - Mam tu na myśli zwłaszcza pododdziały brygady zmotoryzowanej, która powstaje w Kolnie i Grajewie. Jeżeli naruszone będzie bezpieczeństwo w obszarze nadgranicznym, to właśnie siły m.in. z tej jednostki wojskowej, wyposażonej w kołowe transportery opancerzone, w pierwszej kolejności będą musiały odpowiedzieć na zagrożenie. W tym miejscu należy wspomnieć jeszcze o innym ważnym aspekcie, czyli zdolności do stworzenia silnego oporu: zapory w postaci brygady pancernej w Czerwonym Borze, wyposażonej m.in. w czołgi K2 i BWP. Brygady te będą utrzymywały wysoki stopień gotowości, by odpowiednio szybko reagować na zaistniałą sytuację – opisuje dowódca.

Jak będzie wyposażona 1 Dywizja Piechoty Legionów

Generał Iwanowski wspomniał m.in. o koreańskich czołgach K2, wyrzutniach rakiet K239 Chunmoo, armatohaubicach K9, KTO Rosomak.  Kiedy dywizja osiągnie ona gotowość bojową? Tego resort obrony nie precyzuje, chociaż wiadomo, że 300 tysięczna armia ma powstać do 2035 roku. Realnie trzeba założyć, że budowa dywizji potrwa co najmniej kilka lat.

Podsumowując szczyt NATO w Wilnie ppłk. rez. Maciej Korowaj, były oficer Wojska Polskiego zajmujący się wschodnią flanką Sojuszu, w rozmowie z „Rzeczpospolitą” zwrócił uwagę na zmiany dotyczące postrzegania naszego bezpieczeństwa, po wejściu do tych struktur Finlandii i w przyszłości Szwecji. Jego zdaniem ich obecność w NATO spowoduje, że Morze Bałtyckie przestanie stanowić zagrożenie.

- Zawsze obawialiśmy się desantu rosyjskiego od strony morza – zwrócił uwagę Maciej Korowaj. I dodał, że obwód królewiecki przestanie mieć znaczenie strategiczne dla Rosji. - Staje się on problemem dla Rosji, bo jego obrona jest bardzo utrudniona. Oprócz dewaluacji zagrożenia ze strony obwodu królewieckiego, państwa bałtyckie będą dysponowały możliwością obrony własnych terytoriów, a nie ich odbijania. Zaopatrzenie i wsparcie militarne dla krajów bałtyckich może odbyć się przez morze, które jest kontrolowane przez flotę państw NATO. Poza tym prowadzenie operacji na północnym Atlantyku przy wsparciu państw nordyckich zamyka obszar arktyczny dla projekcji siły Rosji – uważa analityk. Precyzuje, że działania sojuszu utrudniają możliwości działania Rosji z kierunku północnego i pozwalają nam skoncentrować się na obronie z kierunku białoruskiego.

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Ekspert ds. bezpieczeństwa: Ukraina w zasadzie jest już w NATO
Materiał Promocyjny
Wykup samochodu z leasingu – co warto wiedzieć?
Wojsko
Tragedia na manewrach NATO w Polsce. Nie żyje żołnierz
Wojsko
Polska nie planuje przekazania zestawów Patriot dla Ukrainy
Wojsko
Burzowe chmury nad Mariuszem Błaszczakiem. Wniosek do prokuratury
Wojsko
Amerykanie przerzucają wojsko do Europy. Ruszyły ćwiczenia Defender-24