Wczoraj na rynku walutowym byliśmy świadkami rajdu złotego, szczególnie w parze walutowej z dolarem. Notowania USD/PLN zjechały do najniższego poziomu od 2018 r., co było pokłosiem globalnej słabości dolara. We wtorkowy poranek sytuacja była zdecydowanie spokojniejsza. Złoty nieco tracił nawet na wartości. Patrząc jednak na wczorajszy ruch, raczej trudno to uznać za jakiś sygnał ostrzegawczy. O poranku za dolara płacono 3,55 zł, czyli o 0,2 proc. więcej niż wczoraj. Euro było wyceniane na blisko 4,21 zł. W tym przypadku nadal widać wyraźną stabilizację notowań. - We wtorek zakładamy stabilizację kursu EUR/PLN oraz rentowności SPW w pobliżu obecnych poziomów, przy jednoczesnej dalszej umiarkowanej deprecjacji dolara pod wpływem utrzymującego się ryzyka interwencji walutowej na rynku japońskiego jena – wskazują ekonomiści PKO BP.

Złoty czeka na dane i Fed

Na co dzisiaj inwestorzy powinni zwrócić uwagę? – Dziś uwagę przyciągnie publikacja nastrojów konsumenckich wg Conference Board z USA za styczeń, które mogły nieznacznie poprawić się względem grudnia. W Europie istotne będzie posiedzenie Banku Węgier – stopy zgodnie z oczekiwaniami zostaną utrzymane na niezmienionym poziomie z główną stopą na poziomie 6,50 proc. W kraju opublikowany zostanie Biuletyn Statystyczny wraz z finalnymi danymi o stopie bezrobocia rejestrowanego (wstępnie wg MRPiPS 5,7 proc. w grudniu) oraz szeregiem wskaźników dot. aktywności gospodarczej w ubiegłym miesiącu (w tym zamówieniami przemysłowymi, interesującymi w kontekście zaskoczenia w górę danymi o produkcji) – wyliczają ekonomiści PKO BP.

W tyle głowy trzeba także mieć zbliżające się posiedzenie Rezerwy Federalnej (to w środę). Co prawda mało kto spodziewa się zmiany stóp w Stanach Zjednoczonych, ale ważna będzie narracja towarzysząca decyzji.