Uwzględnił w całości apelację wniesioną przez Rzecznika Praw Obywatelskich od wyroku Sądu Okręgowego w Sieradzu (sygn. akt I C 50/16).

Sąd ten rozpatrywał sprawę 55-letniej kobiety, która urodziła się jako mężczyzna. Jako mężczyzna zawarła związek małżeński, a następnie się rozwiodła. Była też ojcem szóstki dzieci. W trakcie terapii hormonalnej kobieta zmierzała do zmiany płci metrykalnej, bo według dokumentów nadal była mężczyzną. W tym celu wystąpiła z powództwem o ustalenie zmiany płci metrykalnej. Pozwanym - zgodnie z przepisami - był jej ojciec, który jednak do końca procesu nie zajął stanowiska w sprawie ani osobiście ani w formie pisma procesowego.

Na rozprawie Sąd zobowiązał kobietę, pod rygorem zawieszenia postępowania, do wskazania  imion, nazwisk i adresów swoich pełnoletnich dzieci w  celu wezwania ich do udziału w sprawie w charakterze pozwanych. Powódka odmówiła  kwestionując w pismach procesowych konieczność pozywania innych osób poza ojcem. Wsparł ją Rzecznik Praw Obywatelskich, który stanął na stanowisku, że postanowienie Sądu stanowi niedopuszczalną ingerencję w prawo do prywatności powoda i jego dzieci.

- W ich interesie jest doprowadzenie do sytuacji, w której płeć rodzica znajdująca odzwierciedlenie w jego dokumentach tożsamości, będzie odpowiadała płci przez niego odczuwanej, zgodnie z którą na co dzień funkcjonuje. W sprawach o ustalenie płci sądy powinny oczywiście uwzględniać najlepszy interes dziecka, jednak możliwe jest jego uwzględnienie bez konieczności występowania w charakterze strony przeciwnej do rodzica - uważa RPO.

Sąd wycofał się ze swego stanowiska tylko w części dotyczącej nałożenia rygoru zawieszenia postępowania. Powołał się na pogląd wyrażony w wyroku Sądu Najwyższego z 6 grudnia 2013 r. (sygn. akt I CSK 146/13), że pozew o uzgodnienie płci osoby transpłciowej powinien zostać skierowany nie tylko przeciwko rodzicom, ale także przeciwko  dzieciom. Dlaczego? W uzasadnieniu wyroku Sąd Najwyższy stwierdził: „płeć determinuje status matki i ojca w ich relacjach z dzieckiem, które prawo obejmuje ochroną, choć kształtowane są naturalnie. Ustalenie przynależności ojca albo matki dziecka do innej płci niż na to wskazuje wypełniona przez tę osobę rola w procesie poczęcia i narodzin ma zatem znaczenie dla dziecka, bo dotyczy osoby, od której przypisze się mu pochodzenie. I w tym przypadku, ewentualny wyrok uwzględniający powództwo transseksualisty o ustalenie przynależności do innej płci niż determinowana rolą społeczną, którą zrealizował przy poczęciu i narodzinach dziecka, może wywoływać skutki tylko na przyszłość, a nie wstecz, gdyż inaczej należałoby by dziecku przypisać pochodzenie od dwóch kobiet, czy dwóch mężczyzn. Przy wydaniu takiego wyroku należy uwzględnić nie tylko dążenie transseksualisty do uzgodnienia przypisanej mu płci metrykalnej z psychicznym poczuciem płci, ale i okoliczności leżące po stronie dziecka, a mianowicie jego szeroko rozumianą gotowość do znalezienia się w takiej sytuacji, że w swoim rodzicu ma widzieć osobę innej płci, niż wypełniona przez tę osobę rola w procesie poczęcia i narodzin dziecka, a być może także w wychowaniu dziecka, na jakichś etapach jego życia".

- Dopiero po przystąpieniu do sprawy wszystkich osób, których udział jest konieczny, Sąd ma możliwość przeprowadzenia postępowania z udziałem tychże osób i merytorycznego ustosunkowania się do żądania pozwu - stwierdził Sąd I instancji oddalając powództwo.

Jak informuje Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich, Sąd Apelacyjny w Łodzi nie tylko uznał, że w procesie uzgodnienia płci kobieta  nie miała obowiązku kierowania pozwu przeciwko swoim dzieciom, ale także zmienił wyrok Sądu Okręgowego w Sieradzu i uzgodnił płeć powódki na podstawie dołączonej do pozwu dokumentacji medycznej.