Dowód z DNA ma być obowiązkowy w sprawach o ustalenie lub zaprzeczenie pochodzenia dziecka nie tylko wtedy, gdy pochodzenie dziecka nie budzi wątpliwości.

Wyręczy świadków?

DNA jest najpewniejszym dowodem w sprawach o pochodzenie dziecka, nie będzie więc potrzeby korzystania ze świadków, których przydatność w tego typu sprawach jest nieznaczna. Sąd Najwyższy w wielu wyrokach wskazał, że w tego typu sprawach jest to dowód najbardziej racjonalny. Obecnie prawo rodzinne nie przewiduje obowiązku poddania się badaniu DNA przez żadną ze stron, a jego moc dowodowa podlega zwykłym zasadom przed sądem cywilnym.

Czytaj więcej

Sąd kazał mu płacić na dziecko, ale nie wiadomo, czy to jego potomek. SN uwzględnił skargę nadzwyczajną

Jego przeprowadzenie komplikuje się jednak, gdy przedstawiciel ustawowy dziecka, samo dorosłe dziecko lub domniemany ojciec nie chcą się zgodzić na takie badania. Dziś nie można ich do tego zmusić. Dlatego jeśli osoba wezwana na badanie nie stawi się bez usprawiedliwienia lub nie doprowadzi dziecka na badanie, sąd może skazać ją na grzywnę jak świadka lub nakazać przymusowe doprowadzenie na badanie. Procedura pobrania materiału do badań genetycznych (wymazu z policzka) nie wymaga jednoczesnej obecności dziecka i mężczyzny.

– Liczba spraw nie powinna z tego powodu wzrosnąć, ale ich czas znacznie się skróci, będą też mniej inwazyjne dla psychiki dziecka, na czym ono skorzysta – wskazuje Michał Romanowski, wiceminister sprawiedliwości zajmujący się tym projektem.

W ocenie Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu nakaz poddania się badaniu DNA w sprawie o ustalenie ojcostwa nie narusza prawa do poszanowania życia prywatnego (wyrok Mifsud pko Malcie z 29 stycznia 2019 r., skarga nr 62257/15).

Marcin Łochowski, sędzia Sądu Najwyższego, wskazuje, że kiedy dowód z DNA daje niemal stuprocentową pewność ojcostwa lub nie danego mężczyzny, to nie ma w zasadzie racjonalnych powodów, by z niego nie korzystać. Problem jest tylko taki: co robić, gdy osoby niezbędne w badaniu się na nie stawią. Środki przymuszające powinny jednak sprawić, że takich sytuacji będzie znacznie mniej.

Okiem praktyka

Anna Begier, sędzia Sądu Rejonowego we Wrześni, ocenia tę zmianę pozytywnie:

– Przesłuchania świadków i samych stron nie dają stuprocentowej pewności pochodzenia dziecka, a kwestia ta ma dla dziecka duże znaczenie. Dowód z DNA w sprawach, które prowadzę, kosztuje ok. 2 tys. zł, ale za rodzica, którego nie stać na taki wydatek, poniesie go Skarb państwa. Pozwala natomiast szybko przeprowadzić taką sprawę, co jest w interesie i występującego ze sprawą, i dziecka. W praktyce taki dowód nie jest też podważany – dodaje sędzia.

Opinia dla "Rzeczpospolitej"

Anisa Gnacikowska adwokat

Kiedyś sprawy o ustalenie ojcostwa wszczynały głównie matki, aby uzyskać alimenty dla dziecka, a teraz coraz częściej o zaprzeczenie ojcostwa występują małżonkowie (nawet byli), a matki nierzadko są przeciwne takiemu postępowaniu. Sądy zwykle powołują dowód z DNA z automatu poza sytuacjami oczywistymi, że taki pozew może stanowić jawne nadużycie i wyraźnie szkodzić dziecku, ale nie mają skutecznego narzędzia, by przeprowadzenie tego badania wyegzekwować. I to jest istota i wartość tego projektu. Uważam, że najważniejsze w tych sprawach jest dobro dziecka, a wśród tych praw bardzo istotna jest jednoznaczna informacja, kto jest jego ojcem.

Etap legislacyjny: konsultacje publiczne