Kończą się pieniądze na dopłaty do samochodów elektrycznych

Sprzedaż samochodów elektrycznych wkrótce wyhamuje z powodu braku dopłat. Zostało zaledwie 3 proc. z puli 600 mln zł na wsparcie rządowymi dotacjami leasingu samochodów elektrycznych.

Aktualizacja: 29.05.2024 06:19 Publikacja: 29.05.2024 04:30

Kończą się pieniądze na dopłaty do samochodów elektrycznych

Foto: Adobe Stock

Już wkrótce popyt na samochody elektryczne zacznie w Polsce mocno hamować. Kończą się pieniądze na dopłaty do elektryków oferowanych w leasingu i długoterminowym wynajmie. A to największa część rejestrowanych w kraju e-aut, na wsparcie których przeznaczono sześciokrotnie więcej pieniędzy niż na dopłaty do elektryków kupowanych przez osoby fizyczne. W praktyce więc decyduje o wielkości tego segmentu motoryzacyjnego rynku.

Jak informuje Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, z przygotowanych w ścieżce bankowej 600 mln zł na koniec maja pozostało już tylko 3 proc., czyli ok. 18 mln zł. Wykorzystane do tej pory 97 proc. puli na leasing, którą dysponuje Bank Ochrony Środowiska, pozwoliło na dofinansowanie 17,5 tys. pojazdów. Można się spodziewać, że za kilka tygodni wskutek braku środków dotacje zostaną wstrzymane.

Bez dopłaty rata na samochód elektryczny mocno wzrośnie

– Byłaby to fatalna wiadomość dla osób zainteresowanych leasingiem lub wynajmem samochodu elektrycznego i polskiej elektromobilności, która rodzi się w bólach. Bez dofinansowania rata za auto będzie znacznie wyższa – ostrzega Michał Knitter, współzałożyciel internetowej platformy sprzedażowej Carsmile. Przykładowo brak dotacji oznaczałby w przypadku Fiata e500 (kosztującego katalogowo 132,9 tys. zł) wzrost miesięcznego abonamentu z 1558 zł do 2284 zł, dla Hyundaia Kony Electric (220,9 tys. zł) – z 2177 zł do 2692 zł, dla Tesli Y (225 tys. zł) – z 3554 zł do 4181 zł.

Tymczasowym rozwiązaniem problemu mogłoby być przesunięcie na leasing dostępnych wciąż pieniędzy z puli na wsparcie zakupu elektryka przez osoby fizyczne oraz z puli przeznaczonej na dotacje dla przedsiębiorców. W tej pierwszej, liczącej pierwotnie 100 mln zł, pozostało jeszcze 30 mln zł, a wykorzystane do tej pory 70 proc. pozwoliło na dopłaty do przeszło 2,8 tys. aut. Z kolei w puli dla przedsiębiorców z przygotowanych 200 mln zł wykorzystano dopiero połowę, która pozwoliła dofinansować zakup niespełna 2,3 tys. elektryków. W sumie to blisko 130 mln zł, którymi można byłoby wesprzeć kończące się dopłaty dla leasingu i długoterminowego wynajmu.

– Bez takiego ruchu sprzedaż elektryków w Polsce stanie w miejscu – alarmuje Grigoriy Grigoriev, dyrektor generalny polskiego oddziału firmy Powerdot, inwestującej w budowę stacji ładowania.

Czytaj więcej

Niepewna przyszłość samochodów na prąd. Rynek e-aut rozczarował

NFOŚiGW oficjalnie nie mówi nie, ale żadne decyzje w tej sprawie nie zapadły. Tymczasem szacuje się, że pozostałe pieniądze na dopłaty do elektrycznych samochodów pozwolą sfinansować zaledwie ok. 6 tys. aut. To niewiele więcej od wszystkich zarejestrowanych w Polsce osobowych samochodów bateryjnych w pierwszych czterech miesiącach obecnego roku.

Kończące się pieniądze na dopłaty to bardzo zły sygnał dla elektromobilnego rynku, który rozwija się znacznie wolniej od oczekiwań. Jak podaje Europejskie Stowarzyszenie Producentów Pojazdów ACEA, w kwietniu 2024 r. sprzedano w Polsce 1264 auta bateryjne. W porównaniu z tym samym miesiącem sprzed roku stanowi to wzrost o zaledwie 2,7 proc., podczas gdy cały rynek UE rósł w tym czasie przeszło pięciokrotnie szybciej.

Po czterech pierwszych miesiącach tego roku wzrost jeszcze spowolnił – do 2,4 proc. w ujęciu rok do roku. W rezultacie udział elektryków w polskim rynku nowych samochodów osobowych pozostaje dramatycznie niski. W ubiegłym miesiącu wynosił zaledwie 2,8 proc., podczas gdy dwukrotnie wyższy odsetek aut bateryjnych w łącznej sprzedaży miała Rumunia. Średnia dla UE wyprzedza nas już o kilka długości: w kwietniu wyniosła 11,9 proc.

Bez dopłat elektromobilność się nie rozwinie, bo elektryki są za drogie (średnia cena e-auta wyjeżdżającego z salonu to 250–260 tys. zł), ich wartość rezydualna bardzo szybko spada, a użyteczność ograniczana jest przez słabo rozwiniętą infrastrukturę ładowania. Według Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego w końcu pierwszego kwartału 2024 r. w Polsce było 6,5 tys. ogólnodostępnych punktów ładowania. W Niemczech działa ich ponad 120 tys., ale i tak po zlikwidowaniu w tym kraju z końcem ubiegłego roku programu rządowych dopłat popyt na elektryki kompletnie się załamał.

Rząd ma co prawda pomysł na zwiększenie atrakcyjności e-aut wyższym wsparciem, ale uruchomienie nowego programu pozostaje mało klarowne zarówno co do szczegółów technicznych, jak i terminu .

W uchwale zapowiedziano, że nie będzie podatku od samochodów spalinowych, natomiast w ramach rewizji KPO utworzony zostanie nowy instrument finansowy dotyczący pomocy w nabyciu pojazdów zeroemisyjnych przez osoby fizyczne. Dopłaty ruszą, gdy zaczną wpływać transze KPO. Wysokość bazowej dopłaty wyniesie ok. 30 tys. zł (maksymalnie wsparcie będzie mogło sięgnąć 40 tys. zł) i będzie dotyczyć samochodów elektrycznych ze średniej półki cenowej. Limit dla objęcia auta dopłatą to 225 tys. zł.

1,5 mld zł na dopłaty do używanych e-aut

Wsparciem polskiego rynku elektryków mogą okazać się także planowane dopłaty do elektrycznych samochodów używanych. Takie rozwiązania funkcjonują już w innych krajach UE, obecnie chcą wprowadzić je Węgrzy.

Jak twierdzi Jan Wiśniewski, dyrektor Centrum Badań i Analiz Polskiego Stowarzyszenia Nowej Mobilności, dopłaty do pojazdów używanych mogą stanowić istotne uzupełnienie programu obejmującego nowe auta. – Elektryfikacja polskich flot na skalę masową nie będzie możliwa bez zdecydowanego wzrostu popytu na elektryki z rynku wtórnego wśród nabywców indywidualnych – podkreśla Wiśniewski.

Budżet na wsparcie elektryków z drugiej ręki będzie wysoki – ma przekraczać 1,5 mld zł. Założono, że obejmowany dopłatą używany pojazd elektryczny nie będzie mógł być starszy niż cztery lata, a jego maksymalna cena nie może przekroczyć 150 tys. zł. Zaplanowano bonusy dla pozbywających się starego auta oraz osób mniej zamożnych.

Według Otomoto średnia cena używanego elektryka w wieku od roku do dwóch lat to 204,3 tys. zł, a liczącego 3–4 lata – 126,8 tys. zł. Rynek wtórny e-aut dość szybko się rozwija: na koniec marca 2024 r. liczba ogłoszeń wzrosła rok do roku o trzy czwarte.

Już wkrótce popyt na samochody elektryczne zacznie w Polsce mocno hamować. Kończą się pieniądze na dopłaty do elektryków oferowanych w leasingu i długoterminowym wynajmie. A to największa część rejestrowanych w kraju e-aut, na wsparcie których przeznaczono sześciokrotnie więcej pieniędzy niż na dopłaty do elektryków kupowanych przez osoby fizyczne. W praktyce więc decyduje o wielkości tego segmentu motoryzacyjnego rynku.

Pozostało 93% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Transport
Boeing może uniknąć postępowania karnego. Rodziny ofiar żądają potężnej grzywny
Transport
Chiny i UE zaczynają rozmowy o cłach na e-auta. „Unijne stawki to nie kara”
Transport
Koniec z biznesowymi lotami rosyjskich oligarchów w UE. Bruksela rozszerzyła sankcje
Transport
Jak zmniejszyć ryzyko zakłóceń w podróżach lotniczych? To będzie trudne lato
Akcje Specjalne
Firmy chcą działać w sposób zrównoważony
Transport
Ładowarek elektrycznych samochodów jak nie było, tak nie ma
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży